Dziś miesięczne opłaty dotyczą niemal wszystkiego – od muzyki i filmów, przez przestrzeń w chmurze, aż po narzędzia AI czy zaawansowane funkcje w urządzeniach wearables. Coraz więcej osób zaczyna więc dokładnie analizować swoje subskrypcje i zastanawiać się, za które usługi naprawdę warto płacić, a z którym serwisem lepiej się pożegnać. To z kolei oznacza utratę klientów, której nikt nie chce.
Apple Music kontra Spotify
Aby zrozumieć znaczenie tej zmiany, warto spojrzeć na obecną sytuację rynkową. Apple Music nie oferuje dziś żadnego darmowego planu. Możemy tam skorzystać jedynie z okresów próbnych, często dołączanych do nowych urządzeń Apple lub wybranych promocji partnerskich. Do wyboru mamy obecnie trzy warianty: Studencki (11,99 zł/mies.), Indywidualny (21,99 zł/mies.) i Rodzinny (34,99 zł/mies.). Alternatywą pozostaje pakiet Apple One, który łączy Apple Music z innymi usługami firmy, takimi jak Apple TV+, Apple Arcade czy iCloud, co czyni opłaty mniejszymi, ale są to z kolei opcje tylko dla tych, którzy głęboko siedzą w ekosystemie firmy.
Kiedy zobaczymy tylko na ceny, to Apple Music jest tańszą opcją niż Spotify, różnica nie jest spektakularna, ale to przynajmniej kilka złotych na poszczególnych planach. Dlaczego więc usługa giganta z Cupertino wciąż jest tak mocno w tyle? Spotify może pochwalić się bazą przekraczającą 700 milionów użytkowników, podczas gdy Apple Music zgromadziło około 100 milionów subskrybentów, więc nie mówimy tu o „zaledwie” kilku milionach użytkowników mniej.
Czytaj też: Tęczowe szkło i różowy pasek. To nie jest G-Shock, jakiego pamiętasz
Wszystko sprowadza się do darmowego planu, jaki oferuje Spotify. Nie każdy jest melomanem i słucha muzyki przez większość dnia. Dla przeciętnej osoby, która uruchamia playlisty do sprzątania lub jazdy samochodem, model z reklamami jest świetną opcją. Reklamy nie są specjalnie natarczywe, a brak jakichkolwiek opłat czyni je jeszcze znośniejszym. Gdy mówimy o usłudze za darmo, jesteśmy w stanie wybaczyć jej naprawdę sporo, w tym również brak wielu funkcji, które dostępne są dopiero w ramach płatnego planu.
Apple Music z nowym planem?
Nowe spekulacje pojawiły się za sprawą analityka znanego w sieci jako @aaronp613. W testowej wersji Apple Music na Androida odkrył on nowe komunikaty tekstowe, które wcześniej nie występowały w aplikacji. Wśród nich znalazły się między innymi:
- „Can’t skip any more tracks” („Nie można pominąć więcej utworów”),
- „Premium access required” („Wymagany dostęp Premium”).
Jeśli korzystasz z darmowego Spotify takie komunikaty nie są dla Ciebie niczym nowym. Darmowa wersja serwisu od lat ogranicza możliwość pomijania utworów i zachęca do przejścia na wyższy plan. W przypadku Apple Music sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Obecnie wszyscy płacący użytkownicy mają dostęp do identycznego zestawu funkcji, a pojęcie „Premium” w praktyce nie istnieje, bo nie ma tam nikogo, kto nie byłby płatnym użytkownikiem.
Dlatego te komunikaty wzbudziły takie zainteresowanie, bo to jednoznacznie sugeruje, że Apple pracuje nad nowym poziomem dostępu do usługi, który miałby oferować ograniczoną funkcjonalność w zamian za niższą cenę lub nawet darmowy dostęp, bo tutaj ciężko jest jednoznacznie określić, o jaki model chodzi.
Za darmo czy nie?
Warto mieć to na uwadze, bo wspomniane znalezisko nie musi jeszcze oznaczać całkowicie bezpłatnej muzyki. Niestety, biorąc pod uwagę działania Apple’a, nie jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Zwłaszcza że jeszcze w kwietniu szef Apple Music, Oliver Schusser, otwarcie krytykował model darmowego streamingu muzyki. Jego zdaniem koncepcja „darmowej muzyki” przez lata przyczyniała się do obniżania wartości pracy artystów i całego rynku muzycznego. Schusser podkreślał również, że firma jest dumna z tego, iż pozostaje jedną z nielicznych dużych platform muzycznych opartych wyłącznie na płatnych subskrypcjach.
Czytaj też: Koniec przeklikiwania się przez aplikacje. Android Auto wreszcie zrobi to, czego kierowcy chcieli od lat
To sprawia, że bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem wydaje się tańszy plan z ograniczeniami. Użytkownicy mogliby uzyskać dostęp do całego katalogu muzycznego, ale musieliby zaakceptować pewne kompromisy – na przykład limit pomijania utworów, brak części funkcji premium lub niższą jakość streamingu. Niezależnie od tego, jaki kształt przybierze nowa oferta, sam kierunek zmian wydaje się bardzo znaczący.
Przez lata Apple konsekwentnie przekonywał, że wysokiej jakości streaming muzyki powinien być usługą wyłącznie abonamentową. Dziś rynek wygląda jednak inaczej niż dekadę temu i klienci płacą już za dziesiątki cyfrowych usług jednocześnie, a każda kolejna subskrypcja musi coraz mocniej walczyć o miejsce w miesięcznym budżecie. Jeśli Apple rzeczywiście przygotowuje nowy, tańszy próg wejścia do Apple Music, może to oznaczać, że nawet firma z Cupertino zaczyna dostrzegać granice abonamentowej cierpliwości swoich klientów.
Źródło: @aaronp613
