Mowa o funkcji Walkie-Talkie, która od blisko dekady była dostępna na zegarkach giganta z Cupertino, a teraz uciekła z radaru testerów watchOS 27. Błąd czy świadoma decyzja?
Funkcja rodem z krótkofalówek na nadgarstku
Funkcjonalność zadebiutowała wraz z watchOS 5 i od początku miała być czymś więcej niż kolejnym komunikatorem. Pozwalała użytkownikom Apple Watcha prowadzić rozmowy w stylu klasycznych krótkofalówek – wystarczyło nacisnąć i przytrzymać przycisk, aby natychmiast wysłać komunikat głosowy do drugiej osoby. Pomysł był prosty i całkiem efektowny. Zamiast wykonywać połączenie lub pisać wiadomość, można było błyskawicznie przekazać krótką informację. Rozwiązanie przypominało więc popularny system push-to-talk wykorzystywany od lat przez służby, kierowców czy krótkofalowców.
Brzmi przydatnie, prawda? Cóż, na papierze na pewno, jednak problem z takimi opcjami zwykle jest taki, że przydatne jest to, z czego użytkownicy korzystają, a z Walkie-Talkie najwyraźniej nie chcieli. Funkcja nie wyszła raczej poza status ciekawostki i w zasadzie w ogóle się temu nie dziwię. Chociaż zasada działania zdaje się prosta, to w rzeczywistości Apple mocno ją skomplikował. Do działania wymagała FaceTime, konfiguracja bywała nieintuicyjna, a większość użytkowników i tak wybierała zwykłe wiadomości lub połączenia telefoniczne, bo zwyczajnie nie chciało im się z tym bawić.
Czytaj też: Galaxy Watch Ultra 2 w końcu pozwoli odpocząć od ładowarki?
Za brakiem sukcesu stoi też zapewne brak rozwoju, bo od momentu premiery Walkie-Talkie nie doczekało się praktycznie żadnych istotnych aktualizacji. Podczas gdy Apple rozwijał monitorowanie zdrowia, funkcje sportowe, płatności czy integrację z iPhonem, cyfrowa krótkofalówka pozostawała niemal niezmieniona. W efekcie wielu właścicieli Apple Watcha prawdopodobnie nawet nie pamięta, że taka opcja istnieje, nie wspominając już o korzystaniu.
Oczywiście to nie tak, że nikt z tego nie korzystał. Choć Walkie-Talkie nigdy nie należało do najpopularniejszych funkcji Apple Watcha, miało swoją grupę wiernych użytkowników. W dyskusjach internetowych pojawiają się głosy osób, które regularnie korzystały z rozwiązania, szczególnie do szybkiej komunikacji z dziećmi czy członkami rodziny. Z drugiej strony nie brakuje komentarzy od użytkowników, którzy przez lata ani razu nie uruchomili tej funkcji lub mieli problemy z jej działaniem. I niestety, ta druga grupa zdaje się przeważać.

watchOS 27 robi porządki w Apple Watch
Na razie nie mamy pewności, czy Walkie-Talkie faktycznie definitywnie zniknie z zegarków giganta z Cupertino. Może to być błąd lub nawet zapowiedź wielkiej modernizacji, bo właśnie w takich przypadkach często jakieś opcje znikają z testowych wersji, by później wrócić w odmienionej formie. Jednak, szczerze mówiąc, nie spodziewam się, aby o to tym razem chodziło. Nie mówimy bowiem o bardzo popularnej funkcjonalności, tylko o niszowym rozwiązaniu, które w dodatku od ośmiu lat nie doczekało się praktycznie żadnych usprawnień.
Czytaj też: Casio rozwija swoją mechaniczną serię. Nowy Edifice EFK-200 wygląda zaskakująco dojrzale
Najbardziej prawdopodobne jest więc, że Apple po prostu chce pozbyć się zbędnego balastu. Firma zresztą słynie z bezwzględnego porządkowania swoich produktów i usług. Jeśli jakaś funkcja nie zdobywa użytkowników lub staje się trudna w utrzymaniu, nie ma większych oporów przed jej usunięciem. Zapewne taki los spotkał teraz Walkie-Talkie, bo nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach ta funkcja raczej niewielu osobom jest rzeczywiście potrzebna. Wysyłanie wiadomości, notatki głosowej czy wykonanie połączenia z poziomu nadgarstka jest na tyle łatwe, że cyfrowa krótkofalówka trochę straciła sens.
Źródło: 9to5mac
