“Witamy w Interniecie” (to swobodne tłumaczenie sloganu “Welcome to the Internot” to slogan, który zobaczymy po wejściu na stronę zapowiadającą Commodore Callback 8020. Firma postanowiła kontynuować życie marki, tworząc telefon rodem z przełomu wieków. Składana konstrukcja, wymienna bateria, wystająca antena i gniazdo słuchawkowe pokazują, że powrót do przeszłości to nie tylko slogan, ale i wizja dla produktu.
Commodore Callback 2080 odwoła się do przeszłości telefonów także swoją specyfikacją
Składany telefon od Commodore nie stawia na mocne podzespoły. W środku znajdziemy 3,25-calowy ekran o rozdzielczości 640×480 pikseli, a na zewnątrz 1,77-calowy ekran o niesprecyzowanej rozdzielczości. Jako, że jego zadaniem będzie głównie wyświetlanie godziny, nie potrzebujemy w tym przypadku sporo. Do tego Callback 8020 otrzymał diodę LED do sygnalizowania powiadomień.

Im dalej w specyfikacyjny las, tym mniej ciekawie. Postawienie na 4 GB RAM-u i 64 GB w 2026 roku może się obronić tylko ze względu na zastosowanie systemu Sailfish OS, jednak ten ma uruchamiać aplikacje z Androida, a do tego przyda się zapas mocy. Tego nie zapewni też MediaTek Helio G81, a już na pewno nie bateria o pojemności 1550 mAh. Tę na szczęście da się wyjąć i wymienić. Cieszy też, że do środka włożymy kartę pamięci Micro SD do 256 GB (w zestawie sprzedażowym mamy dostać 32 GB).
Czytaj także: Roboty przestają udawać sprawność. Atlas zaczyna uczyć się pracy, która dotąd była zbyt ludzka
Światełkiem w tunelu i nadzieją dla urządzenia jest jakość dźwięku. Commodore Callback 8020 zaoferuje dźwięk HD z wbudowanego DAC-a. Wysłuchamy go przez słuchawki przewodowe, gdyż nie mogło tu zabraknąć gniazda 3,5 mm. Pod względem łączności jest dość standardowo – smartfon korzysta z LTE, Wi-Fi, Bluetooth i GPS, a telefon jest Dual SIM-em. Z tyłu znajdziemy 48-megapikselowy aparat od Sony.





Commodore Callback 8020 nie będzie tak wytrzymały jak współczesne smartfony (przynajmniej, gdy chodzi o certyfikaty), ale przynajmniej mechanizm klapki ma być wytrzymały. Według producenta poradzi on sobie z 200 tysiącami otworzeń i zamknięć. Oprócz klawiatury T9 znajdziemy przyciski sterowania oraz dwa przyciski funkcyjne do przypisania. Urządzenie pojawi się w wersji białej, srebrnej i beżowej, a także unikatowych Starlight (z przezroczystymi plastikami) i Founders (ze złotymi elementami).
Nawiązania dla fanów oraz interfejs przypominający stare czasy
Sam interfejs będzie pełen nawiązań do komputerów Commodore. Telefonem przejmiemy zdalną kontrolę nad Commodore 64 Ultimate i jego podświetleniem. W środku znajdziemy dzwonki i alarmy oparte o licencjonowane klasyki z czasów Commodore 64, a także takie stworzone z wykorzystaniem chipu SID ze starego komputera. Zagości tu też zestaw kilku klasycznych gier z Commodore 64, a także kultowy wąż od Nokii.

To wszystko w oparciu o Sailfish OS, który zaoferował twórcom swobodę, ale pomógł też w odciążeniu systemu i pozbawieniu telefonu komponentów AI. Choć w sklepie z aplikacjami producenta nie znajdziemy klientów mediów społecznościowych, będziemy mogli ich doinstalować.

Motywacją do stworzenia Commodore Callback 8020 było zaprezentowanie urządzenia, które pozwoli nam oddalić się od smartfonu. Tu jednak odnoszę wrażenie, że zbyt mocno na stylistykę, a użyteczność zbyt mocno zepchnięto na dalszy plan.
Czy łowienie kupujących w sidła nostalgii nie zaszło za daleko?
Jest we mnie pewne przeczucie, że to swego rodzaju populizm i marketing typu “nostalgia bait”. Chwytanie się emocjonalnych odwołań do starych, dobrych czasów i wyrażanie tego w stylistyce retro to nic, czego byśmy nie widzieli i samo to w sobie koniecznie nie jest złe. Mam jednak przeczucie, że ma to służyć przede wszystkim temu, by złagodzić kontrowersyjny kierunek dla marki. W końcu Commodore nie miało w swojej historii telefonu.
Odwołaniem do starych, dobrych czasów Fractic chce też uzasadnić ograniczenie potencjału urządzenia. Nie będzie to produkt z oprogramowaniem typu open source, a ze skrojoną pod potrzeby narracji wersją Sailfish OS. W środku znajdziemy aplikacje działające na Androidzie, choć sam system Androidem nie jest. Szef Commodore wspomina o kilku aplikacjach na urządzeniu: WhatsAppie, Signalu, Telegramie, programowi z muzyką, podcastami i rozwiązaniu do nawigacji. Wycięty zostaje komponent mediów społecznościowych oraz przeglądarek internetowych.
Motywacją do takiej decyzji było stworzenie “przyjaznej technologii”. Urządzenie ma nie gromadzić i sprzedawać naszych danych. Jego uproszczone oprogramowanie może sprawdzić się w szkole, co w obliczu nadchodzącego polskiego zakazu używania smartfonów w szkołach wydaje się rozsądnym rozwiązaniem.
Mam jednak przeczucie, że twórcy mogli przesadzić z tym ograniczaniem swobody, gdy zdecydowali się na brak ekranu dotykowego. O ile da się słusznie zauważyć, że spowolni to korzystanie z zawartości telefonu, tak samo to spowolnienie może okazać się irytujące. Nawet najprostsze aplikacje działają dziś w oparciu o nawigację dotykową, a czasem też i gesty. Odebranie tego bez odpowiednio dostosowanego oprogramowania czy chociażby zastępstwa w postaci gładzika może w znacznym stopniu utrudnić codzienne użytkowanie.
Cena 499 dolarów może jednak ostudzić jakikolwiek entuzjazm i zapał. Będzie to urządzenie dla nielicznych. I nawet jeśli w porównaniu z Light Phone III czy Minimal Phonem urządzenie jest podobnie wycenione albo tańsze, to zapasowy telefon za minimum 1825 złotych zdecydowanie staje się rozrywką dla nielicznych. Wersja Starlight kosztuje 549 dolarów (ok. 2007 zł) 639 dolarów, czyli około 2335 zł za edycję założycielską i to bez podatków.
Czytaj także: Nie przegap tego konkursu na grę wideo. Polska nie wypada najlepiej, ale możesz to zmienić i ja już planuję
Na osłodę dla tych, którym zależy, Commodore dorzuca rabat w wysokości 100 dolarów przy zapisaniu się na listę oczekujących, a w zestawie znajdują się słuchawki. Zamówienia przedpremierowego dokonacie od 30 czerwca o godzinie 10:00. Kiedy telefon dotrze do klientów? Nie wiadomo, zwłaszcza, że nie przeszedł jeszcze procesu certyfikacji federalnej komisji ds. komunikacji w Stanach Zjednoczonych.

