Telefon z baterią większą niż niektóre tablety. Honor nie żartuje

Przez lata producenci smartfonów ulepszali praktycznie wszystko, poza pojemnością baterii, dlatego standardem, nawet we flagowcach, była pojemność 4000–5000 mAh. Jedynie ładowanie przyspieszało. Na szczęście ostatnio zaczęło się to zmieniać i chińskie (nie tylko) topowe modele mogą się już pochwalić bateriami, które kiedyś były zarezerwowane tylko dla pancernych cegłówek. Honor Win Turbo, który właśnie zaliczył premierę, do cegłówek z pewnością się nie zalicza. Jest smukły, wytrzymały i oferuje całkiem niezłą specyfikację. Chociaż wyspa jest na moje oko nieco dziwna, to i tak warto się mu przyjrzeć.
Telefon z baterią większą niż niektóre tablety. Honor nie żartuje

Honor stawia na krzem

Ten gwałtowny wzrost pojemności baterii w smartfonach, obserwowany na przestrzeni ostatnich dwóch lat, sprowadza się do zmiany ogniw. Wcześniejsze baterie litowo-jonowe zostały zastąpione przez krzemowo-węglowe, w których można upakować znacznie więcej energii w tej samej (lub mniejszej) przestrzeni. Jasne, wcześniejsze akumulatory mogły mieć pojemność nawet 20 000 mAh, na przeszkodzie stał jednak rozmiar. Poza specyficzną grupą, nikt nie chciał nosić w kieszeni cegły. Ogniwa krzemowo-węglowe rozwiązały ten problem, a dowody widzimy niemal co miesiąc – smartfony z bateriami 6000, 7000 czy nawet 8000 mAh przestają kogokolwiek szokować.

Honor poszedł jednak o krok dalej i postanowił się nie ograniczać i w ten sposób, w najnowszym Honor Win Turbo znalazło się gigantyczne ogniwo 10 000 mAh. Tutaj ciekawostka, bo niedawny realme P4 Power wciąż go przebija i to o cały… 1 mAh. Zapewne ta zabawna dominacja nie potrwa długo, bo Honor już testuje model z baterią 11 000 mAh, choć na razie nie wiemy, kiedy zadebiutuje. 

Wracając jednak do tematu. Najbardziej cieszy mnie fakt, że tak wielkie baterie zadomawiają się w średniej półce i nie są ograniczane tylko do flagowców. Oczywiście pojemność to jedno i ogromną rolę będą tu odgrywać optymalizacje po stronie oprogramowania, które ostatecznie pokażą nam, na jak długą pracę pozwoli nam to urządzenie. Spodziewam się, że będzie można zapomnieć o ładowarce przynajmniej na 2-3 dni.

Czytaj też: Apple przez lata mówił „płać albo nie słuchaj”. Teraz może zmieniać zdanie

Jeśli chodzi o pozostałą specyfikację, to doskonale widać, że centralnym punktem tego modelu ma być właśnie bateria. Honor nie celuje w kolejnego rekordzistę wydajności, bo na pokładzie znalazł się energooszczędny procesor MediaTek Dimensity 8500 zamiast najbardziej prądożernych flagowych układów. Do tego dochodzi 6,79-calowy ekran OLED 120 Hz oraz maksymalnie 16 GB RAM i 512 GB pamięci na dane. To bardzo świadoma decyzja. Producent wyraźnie uznał, że skoro największym atutem urządzenia ma być czas pracy, to nie ma sensu marnować energii na ściganie się w benchmarkach, zwłaszcza że przeciętny użytkownik i tak tego nie potrzebuje.

Podobnie wygląda kwestia aparatów. Z tyłu, na dość specyficznej wyspie, znalazł się główny sensor 50 Mpix, aparat ultraszerokokątny 5 Mpix, a całość dopełnia przednia kamera 16 Mpix. Nie jest to zestaw, który ma rywalizować z fotograficznymi flagowcami, ale powinien pozwolić na wykonywanie całkiem przyzwoitych fotek, choć na pewno, jeśli zależy wam bardziej na tym aspekcie, w tej półce cenowej znajdziecie lepsze modele. Honor też zapewne zdaje sobie z tego sprawę, bo w końcu cel Honor Win Turbo jest inny – zapewnić nam maksymalnie długi czas pracy.

Czytaj też: Oppo pokazuje, jak będzie wyglądać przyszłość Androida. ColorOS zyskuje dużą aktualizację

A skoro do tego wróciłam, to warto wspomnieć jeszcze o jednej kwestii, czyli o samym ładowaniu. Kiedy mówimy o 10 tys. mAh, to naturalnie pojawia się pytanie: skoro bateria jest dwa razy większa od tej, którą znajdziemy w większości smartfonów, to ile trwa jej ładowanie? Honor deklaruje około 90 minut od 0 do 100 proc. przy wykorzystaniu ładowania przewodowego o mocy 80 W. To naprawdę przyzwoity czas i jeszcze kilka lat temu ten wynik byłby raczej nierealny przy tak dużym akumulatorze. Owszem, telefon nie obsługuje ładowania bezprzewodowego, ale przy baterii tej wielkości wielu użytkowników prawdopodobnie będzie ładować urządzenie co kilka dni, a nie codziennie.

 Honor Win Turbo na razie tylko w Chinach

Honor Win Turbo zadebiutował w trzech wersjach kolorystycznych: klasycznej czarnej (Black), czystej białej (White) oraz eleganckiej niebieskiej (Blue). Konstrukcja jest odporna na pył i wodę zgodnie z certyfikatami IP68, IP69 i IP69K. Ceny w Chinach prezentują się następująco:

  • Wersja 12 GB/256 GB — wyceniona na 2 699 juanów (w bezpośrednim przeliczeniu ok. 1450 zł).
  • Wersja 12 GB/512 GB — kosztuje 2 999 juanów (ok. 1610 zł).
  • Wersja 16 GB/512 GB — to koszt rzędu 3 599 juanów (ok. 1930 zł).

Chociaż producent na pewno przybliża gigantyczne baterie przeciętnym klientom, to wciąż stoi nam na przeszkodzie dostępność. Honor Win Turbo zaliczył chińską premierę, ale firma jeszcze nic nie wspomniała na temat tej globalnej i niestety, nie zdziwiłabym się, gdyby jej nie było. Mam jednak nadzieję, że się zdziwię.

Źródło: Honor

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.