Jeszcze kilka lat temu humanoidalne roboty przypominały przede wszystkim maszyny przeznaczone do pracy w fabrykach, a inżynierowie nie chcieli ich wypuszczać z laboratoriów – w obawie przed krzywdą ludzi, jak i samych maszyn. Świat zmienia się jednak wyjątkowo dynamicznie, a dziś nic nie stoi na przeszkodzie, by zamówić sobie takiego humanoida do domu. Przybywa też zastosowań, a producenci wychodzą naprzeciw oczekiwaniom rynku. W takich właśnie okolicznościach powstał model odpowiadający za… udzielanie wsparcia emocjonalnego.
Nowa seria robotów oddelegowanych do takiej pracy nosi nazwę U1. Według producenta są to pierwsze pełnowymiarowe humanoidy nowej generacji stworzone z myślą o taki moralnym wsparciu użytkowników. Roboty mają przypominać ludzi nie tylko pod względem sylwetki, lecz również wyglądu twarzy, ruchów oraz sposobu prowadzenia rozmowy. Konstruktorzy zastosowali silikonową skórę, realistyczne włosy i rozbudowany system mimiki, który ma zwiększać poczucie naturalnej interakcji.
Czytaj też: Wchodzisz do sklepu, a tam za ladą robot. Jest bardziej zaawansowany, niż myślałem
Do sprzedaży trafią dwa warianty urządzenia. Męska wersja ma około 183 centymetrów wzrostu, natomiast żeńska mierzy 168 centymetrów. Oba modele posiadają 88 stopni swobody ruchu, co pozwala na wykonywanie płynnych gestów, poruszanie głową, rękami i tułowiem w sposób przypominający ludzkie zachowanie.
Największą uwagę przyciąga jednak oprogramowanie. UBTECH twierdzi, iż zastosowała system sztucznej inteligencji zdolny do rozpoznawania emocji rozmówcy. Robot analizuje ton głosu, sposób mówienia oraz wyraz twarzy użytkownika, a następnie dostosowuje swoje odpowiedzi do jego nastroju. Jeśli wykryje oznaki stresu bądź smutku, może próbować prowadzić rozmowę w bardziej wspierający sposób. Producent podkreśla, że celem urządzenia nie jest wykonywanie obowiązków domowych, lecz budowanie relacji przypominającej towarzystwo drugiej osoby.
Firma zwraca również uwagę na kwestie prywatności. Wspomnienia, historia rozmów czy dane użytkownika mają być przechowywane lokalnie i zabezpieczone szyfrowaniem. Właściciel może także stopniowo personalizować wygląd i charakter robota, dostosowując go do własnych preferencji. Jednocześnie producent celowo ograniczył część funkcji. Roboty nie zostały zaprojektowane jako uniwersalni domowi pomocnicy. Potrafią chodzić po płaskich powierzchniach, siedzieć, wstawać i prowadzić rozmowę, jednak nie są przystosowane do wykonywania bardziej skomplikowanych prac ani poruszania się w trudnym otoczeniu.
Zainteresowanie nowym produktem okazało się większe, niż wielu obserwatorów przewidywało. Już w pierwszych dniach od uruchomienia przedsprzedaży liczba rezerwacji przekroczyła dwa tysiące, a według późniejszych danych sięgnęła około trzech tysięcy zamówień. Klienci wpłacają depozyt, aby zarezerwować urządzenie przed oficjalną premierą zaplanowaną na koniec tego miesiąca. Firma nie ujawniła jeszcze pełnej ceny detalicznej, choć krążące informacje wskazują na wydatek rzędu 30 tysięcy dolarów.
Czytaj też: Chińczycy wiedzą, czego oczekujemy od robotów. Humanoidalny SeeLight S1 jest tego najlepszym dowodem
Firma UBTECH przez lata rozwijała humanoidalne maszyny dla przemysłu. Technologie odpowiadające za bezpieczeństwo ruchu, współpracę z ludźmi czy autonomiczne działanie w skomplikowanych środowiskach zostały teraz zaadaptowane do zastosowań domowych. W efekcie urządzenia przeznaczone wcześniej dla fabryk zaczynają trafiać do zwykłych konsumentów. Rosnąca liczba osób żyjących samotnie i starzenie się społeczeństw sprawiają, że coraz częściej pojawiają się pytania o możliwość tworzenia cyfrowych lub fizycznych towarzyszy dla ludzi. Z jednej strony mamy więc potencjał zastosowania w opiece nad seniorami i wsparciu psychicznym. Z drugiej natomiast, odnoszę wrażenie, że zastępowanie relacji międzyludzkich przez algorytmy nie przyniesie niczego dobrego.
Źródło: Sixth Tone
