Chińczycy wiedzą, czego oczekujemy od robotów. Humanoidalny SeeLight S1 jest tego najlepszym dowodem

Przez długi czas roboty – szczególnie te przypominające ludzi – zachwycały tańcami, saltami czy bieganiem. Często były też w stanie prowadzić rozmowy. Brakowało im natomiast praktycznych zdolności, dzięki którym mogłyby nas wyręczyć w wykonywaniu codziennych czynności. Na szczęście chińska branża robotyczna przejrzała na oczy i już wychodzi naprzeciw naszym potrzebom.
Chińczycy wiedzą, czego oczekujemy od robotów. Humanoidalny SeeLight S1 jest tego najlepszym dowodem

Tamtejsza firma, AgiBot, rozpoczęła program testów swojego humanoidalnego robota SeeLight S1 w gospodarstwach domowych. Takie wyjście poza ściany laboratorium i kontrolowanych placówek testowych stanowi jeden z najważniejszych kroków w rozwoju ucieleśnionej sztucznej inteligencji, czyli systemów AI działających nie tylko w świecie cyfrowym, lecz również w fizycznym otoczeniu człowieka.

Czytaj też: Robot kopnął dziecko podczas pokazu. Myślę, że czas powrócić do dyskusji o bezpieczeństwie humanoidów

Fabryki, magazyny czy centra logistyczne są środowiskami przewidywalnymi. Przedmioty znajdują się w określonych miejscach, a wykonywane czynności mają powtarzalny charakter. Dom jest zupełnie innym wyzwaniem. Każde mieszkanie wygląda inaczej. Ustawienie mebli, liczba przedmiotów, zachowania mieszkańców bądź obecność zwierząt sprawiają, że robot musi radzić sobie z ogromną liczbą nieprzewidywalnych sytuacji. To właśnie dlatego przejście z fabryk do domów stanowi jeden z najtrudniejszych etapów rozwoju robotyki.

Chiny chcą zostać światowym liderem humanoidów, a ja mam wrażenie, że już nim są

SeeLight S1 ma wykonywać szereg codziennych obowiązków. Wśród nich znajdują się składanie ubrań, porządkowanie pomieszczeń, ścielenie łóżek, przenoszenie przedmiotów oraz pomoc przy prostych czynnościach domowych. Celem testów jest zebranie ogromnych ilości danych o tym, jak robot zachowuje się w rzeczywistym środowisku zamieszkiwanym przez ludzi.

Rozwój humanoidalnych robotów jest obecnie jednym z najważniejszych elementów chińskiej strategii technologicznej. Państwo Środka inwestuje miliardy dolarów w sztuczną inteligencję, robotykę i automatyzację. Jak wynika z danych przytaczanych przez Associated Press, w 2025 roku około 85 procent światowej produkcji humanoidalnych robotów pochodziło właśnie z Chin. W kraju działa już kilkadziesiąt firm rozwijających tego typu maszyny, a produkcja stopniowo przechodzi z fazy eksperymentalnej do przemysłowej.

Wśród najważniejszych graczy znajdują się AgiBot, Unitree Robotics, UBTech oraz Fourier Intelligence. Wiele z tych przedsiębiorstw korzysta ze wsparcia władz lokalnych i państwowych programów rozwoju nowych technologii. Twórcy SeeLight S1 nie ukrywają, iż ich celem jest stworzenie urządzenia, które będzie mogło wspierać ludzi w codziennym życiu podobnie jak obecnie robią to smartfony czy inteligentne głośniki.

Czytaj też: Chińczycy odkurzyli silnik z XIX wieku. Teraz może zmienić auta, roboty i latające maszyny

Największe nadzieje możemy wiązać z opieką nad osobami starszymi. Chiny mierzą się z szybko starzejącym się społeczeństwem oraz malejącą liczbą osób w wieku produkcyjnym. W takiej sytuacji robotyczni asystenci mogliby pomagać seniorom w wykonywaniu podstawowych czynności. Podobne rozwiązania mogłyby znaleźć zastosowanie również w naszym regionie, ponieważ kraje Europy również zmagają się z niedoborem opiekunów oraz rosnącymi kosztami usług opiekuńczych.

Niestety, mimo spektakularnych postępów, humanoidalne roboty wciąż mają wiele ograniczeń. Najtrudniejszym zadaniem pozostaje radzenie sobie z nieuporządkowanym środowiskiem. Człowiek bez problemu rozpoznaje kubek stojący na stole, zabawkę leżącą na podłodze czy ubrania wrzucone na fotel. Dla robota każda z tych sytuacji wymaga skomplikowanej analizy obrazu, a następnie planowania ruchu i podejmowania decyzji. Właśnie dlatego testy prowadzone w prawdziwych mieszkaniach są tak ważne. Tylko w ten sposób sztuczna inteligencja może nauczyć się funkcjonowania w warunkach, których nie da się w pełni odtworzyć w laboratorium.

Źródło: Global Times

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.