Z tą nazwą Jackery mogłoby sugerować, że ich sprzęt zapiszczy, gdy zbliżymy się do lodówki zbyt wiele razy, ale tym razem chodzi o coś zupełnie innego. FridgeGuard to strażnik dostępu do prądu dla lodówek i nie tylko. Sam zresztą nieco przypomina lodówkę przez swoje wydłużone proporcje, ale i tak najbliżej mu do powerbanka, który schowalibyśmy do plecaka – z tym, że jest mimo wszystko nieco większy i grubszy.
Jak na magazyny energii Jackery FridgeGuard jest jednak nieprzyzwoicie smukły. Przy grubości 67 mm i obudowie bliższej nowoczesnemu routerowi aniżeli skrzynce na narzędzia mamy do czynienia z urządzeniem, które choć może być mobilne, raczej ma wygodnie rozsiąść się na naszym biurku lub nad wspomnianą w nazwie lodówką.
Jackery FridgeGuard to solidny magazyn energii
Jackery najwyraźniej zależało, by stworzyć sprzęt, który mógłby wylądować na biurku. FridgeGuard ma 60 cm wysokości (albo szerokości, bo można go położyć w różnych orientacjach), 32,5 cm głębokości i 6,7 cm grubości. Przy tym wszystkim stacja waży 10,5 kg. Stosunkowo nieduża masa wynika to po części z tego, że nie postawiono tu na wiele złączy. Znajdziemy zaledwie jedno gniazdko AC oraz złącze AC do ładowania. Tuż nad nimi otwór wentylatora kontynuowany po drugiej stronie, gdzie znajduje się także ekran i włącznik.

Podstawą magazynu jest ogniwo litowo-żelazowo-fosforanowe. Producent zapewnia, że jego rozwiązanie LiFePO₄ wytrzyma nawet 6000 cyklów ładowania i rozładowania z zachowaniem pierwotnej pojemności powyżej 70 procent. Rozwiązanie może w teorii pracować na zewnątrz, bowiem poradzi sobie z temperaturami od – 20 do 45°C, ale producent nie wspomina nigdzie o certyfikacie wodoodporności. Mówi za to, że jego pojemność to 20 Ah przy 51,2V DC, co daje 1024 Wh. Tę pojemność możemy podwoić po podłączeniu dodatkowej baterii.
Jackery FridgeGuard jest w stanie dostarczać energię do lodówki przez 15 godzin. Poradzi sobie także z zaparzeniem 18 dzbanków kawy i zrobieniem 17 śniadań z użyciem tostera (Amerykanie zrobią wszystko, by nie użyć systemu metrycznego). Gniazdko AC przetestowano na mocy wyjściowej 800W, ale na krótki moment może ono sobie poradzić z dostarczaniem mocy 1600W. W przypadku skorzystania z konwertera dla prądu stałego maksymalnie możemy pracować z 36.8V-56V⎓24A.

Sprzęt znajdzie zastosowanie w domu dzięki cichej pracy, poniżej 40 dB, a także dzięki wbudowanemu systemowi UPS z automatycznym backupem energii działającym w mniej niż 10 ms. W zarządzaniu urządzeniem pomoże aplikacja mobilna, która pozwoli ustawić moment startu, momenty, w których urządzenie ma się doładowywać i rozładowywać oraz zmierzy rzeczywiste zużycie energii.
Czytaj także: Czekałem na to ponad rok! Wreszcie wrócę do tej gry z przyjemnością
Jackery FridgeGuard zszedł na pniu. W sklepie producenta nie kupimy już wersji za 799 dolarów (około 3015 zł) ani zestawu z dodatkową baterią za 1299 dolarów (ok. 4900 złotych).
Czy magazyny energii o minimalistycznym designie są przyszłością?
Jackery nie jest jedyną firmą, która pomyślała o tego typu rozwiązaniu. W kwietniu Bluetti pokazało FridgePower, które także stawiało na smukłą konstrukcję do umieszczenia nad lodówką. W tym przypadku mowa jednak o propozycji ważącej 17,3 kg, mającej baterię LiFePO₄ niemal dwa razy większą (2016 Wh) i bez tak mocnego nacisku na design. Tego typu urządzenia przecierają szlaki dla innych rozwiązań mogących nieco upowszechnić.
Czytaj także: MOVA zwraca pieniądze za sprzątanie. Cashback obejmuje roboty, odkurzacze i sprzęt do domu
W rozmowie z T3 Tongxi Lu, Product Experience Engineer w DJI Power przyznał podczas premiery stacji energii, że celem firmy jest to, by zastanowić się nad tym, jak wdrożyć te produkty tak, by weszły do naszych domów niezauważenie. Przewiduje też, że tego typu stacje będą coraz inteligentniejsze i pozwolą na integrację ze sztuczną inteligencją, by w ten sposób ich praca dopasowywała się do naszego harmonogramu. Być może to popchnie konkurencję do obniżania cen i czynienia tych sprzętów bardziej dostępnymi.

