Legenda wraca. Nokia Asha doczeka się reaktywacji

Były telefony, które zmieniały rynek, i były takie, które po prostu trafiały w odpowiedni moment. Nokia Asha zdecydowanie należała do tej drugiej grupy. Dla wielu osób była pierwszym dotykowym telefonem, który nie kosztował fortuny, a jednocześnie pozwalał korzystać z internetu czy prostych aplikacji. Daleko jej jednak było do tego, co dzisiaj nazywamy smartfonem. Dlaczego więc HMD chce wyciągnąć ją z zamierzchłej przeszłości i przywrócić do życia?
Legenda wraca. Nokia Asha doczeka się reaktywacji

Cóż, odpowiedzi na to nie mam, ale wygląda na to, że przynajmniej nie będzie to model bazujący tylko na nostalgii i rozpoznawalności kultowej serii. W bazie certyfikacyjnej producenta pojawił się model oznaczony jako HMD TA-1779 (Type HMD Asha 305) i chyba producent ma na to jakiś pomysł, choć jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że najbardziej chodzi w tym o usilne próby utrzymania marki przy życiu.

Nokia Asha wraca, ale świat zdążył się zmienić

Oryginalna Nokia Asha 305 zadebiutowała w 2012 roku. Z dzisiejszej perspektywy jej specyfikacja brzmi wręcz egzotycznie. 3-calowy ekran o rozdzielczości 400 × 240 pikseli, aparat 2 Mpix, zaledwie 32 MB pamięci RAM i system Series 40. Mimo to telefon sprzedawał się bardzo dobrze, bo oferował dokładnie to, czego potrzebowało wtedy wielu użytkowników – był tani, prosty i niezawodny.

Nowa Asha nie będzie jednak muzealnym eksponatem. Certyfikacja wskazuje na obecność modemu 4G LTE, co sugeruje, że HMD przygotowuje współczesną interpretację klasyka. To zresztą kierunek, który firma obrała już wcześniej, odświeżając takie modele jak Nokia 3210 czy 2660 Flip. Zamiast kopiować stare urządzenia jeden do jednego, dodaje im nowoczesną łączność i kilka praktycznych usprawnień. To nie dobra wola tylko mus, bo chociaż niektórzy nadal kupują klasyczne telefony, są one pełne nowoczesnych usprawnień. Nokia Asha 305 była dobra na tamte czasy, teraz, nawet w nowym wydaniu, byłaby tylko elektrośmieciem, zwłaszcza że sieci 2G i 3G są w wielu krajach stopniowo wyłączane.

Choć specyfikacja nowego modelu nie została jeszcze ujawniona, wiele wskazuje na to, że będzie przypominał zaprezentowany pod koniec ubiegłego roku HMD Touch 4G. To niewielki telefon z 3,2-calowym ekranem QVGA, procesorem Unisoc T127, 64 MB RAM-u i 128 MB pamięci z możliwością rozszerzenia kartą microSD. Do tego dochodzi wymienna bateria o pojemności 1950 mAh, port USB-C, Bluetooth 5.0, obsługa dwóch kart SIM oraz podstawowy aparat fotograficzny. Nie brzmi to imponująco, ale taki sprzęt nie ma konkurować z flagowymi smartfonami.

Czytaj też: iPhone 18 Pro? Chyba raczej iPhone 18 “Pro-szę o więcej pieniędzy”

Jego niszą byliby natomiast ci użytkownicy, którzy są już zmęczeni życiem w ciągłym cyfrowym szumie. Takie osoby kupują podobne urządzenia świadomie. Nie dlatego, że nie stać ich na smartfona, ale dlatego, że chcą ograniczyć liczbę powiadomień, doomscrolling i odruch sięgania po telefon co kilka minut. Często nie są to nawet telefony na stałe, tylko takie zabierane na wakacje, służące jako służbowe lub pierwsze smartfony dla dziecka.

Moda na proste telefony wcale nie mija

Nie da się nie zauważyć, jakie koło zatoczyliśmy. Jeszcze kilka lat temu powrót klasycznych telefonów wydawał się jedynie grą na nostalgii. Dziś widać, że za tym trendem stoi coś więcej. Smartfony stają się coraz większe, bardziej skomplikowane i droższe, a równocześnie rośnie grupa użytkowników, którzy od technologii oczekują przede wszystkim spokoju.

Czytaj też: Twój Samsung może nie dostać Androida 17. Te modele ominie One UI 9

Chciałabym napisać, że taki cel zapewne przyświeca HMD przy tym pomyśle. Cóż, możliwe, że pewnie pojawi się coś takiego w materiałach reklamowych, o ile urządzenie faktycznie zadebiutuje. Tylko że bardziej prawdopodobny jest raczej scenariusz, w którym firma szuka po prostu sposobów ma monetyzację historii Nokii, bo nie ma już żadnych pomysłów. Tak czy inaczej, ten powrót na pewno będę śledzić, bo może wyjść z tego albo ciekawy telefon, albo klapa.

Źródło: Giozmochina

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.