Inwestorzy wrzucają tam miliardy dolarów i mówią o magicznej granicy. Rynek humanoidów rośnie jak na drożdżach, ale czy zasłużenie?

Po latach dominacji sztucznej inteligencji uwaga największych firm technologicznych coraz częściej kieruje się ku maszynom, które mogą przenieść możliwości AI do świata fizycznego. Humanoidalne roboty, które jeszcze do niedawna wydawały mi się co najwyżej technologiczną ciekawostką, teraz wydają się tworzyć jeden z najbardziej perspektywicznych sektorów nowej gospodarki. Coraz więcej ekspertów jest zdania, że to właśnie w robotyce może pojawić się kolejna firma technologiczna wyceniana na ponad bilion dolarów.
Inwestorzy wrzucają tam miliardy dolarów i mówią o magicznej granicy. Rynek humanoidów rośnie jak na drożdżach, ale czy zasłużenie?

Humanoidalne roboty wydają się czymś w rodzaju kolejnego etapu rewolucji sztucznej inteligencji. O ile obecna fala AI koncentruje się głównie na generowaniu tekstu, obrazów czy analizie danych, tak roboty wyposażone w zaawansowane modele językowe i systemy percepcji mają wykonywać realne zadania w fabrykach, magazynach, szpitalach, a w przyszłości również w domach.

Czytaj też: Schody są dla robotów jak boss w Soulsach. Dlatego ten dostał rękę do awaryjnego parowania

Skala oczekiwań jest ogromna. Analitycy banku Barclays szacują, iż globalny rynek humanoidalnych robotów, który obecnie wart jest zaledwie kilka miliardów dolarów, może osiągnąć wartość około 200 miliardów dolarów do 2035 roku. Inni specjaliści są jeszcze bardziej optymistyczni i przewidują, że w dalszej perspektywie sektor może stać się jednym z największych rynków technologicznych na świecie.

Do wyścigu przystąpiły już największe firmy branży technologicznej. Szczególnie aktywna jest NVIDIA, która rozwija platformy umożliwiające budowę inteligentnych robotów zdolnych do samodzielnej pracy. Podczas targów Computex 2026 firma zaprezentowała nową inicjatywę opartą na współpracy z chińskim producentem robotów Unitree Robotics oraz singapurską firmą Sharpa. Po co to wszystko? Żeby stworzyć uniwersalną platformę, która pozwoli przyspieszyć rozwój humanoidalnych maszyn w wielu sektorach gospodarki.

Najwięksi śmiałkowie mówią o przebiciu granicy biliona dolarów, ale do tego jeszcze moim zdaniem bardzo daleko

W centrum zainteresowania znajduje się również Tesla, rozwijająca robota Optimus. Według wizji prezentowanej przez kierownictwo firmy humanoidalne maszyny mają w przyszłości wykonywać szeroki zakres zadań produkcyjnych i logistycznych. Inwestorzy postrzegają ten projekt jako potencjalnie równie ważny jak samochody elektryczne, które wyniosły Teslę do grona najcenniejszych firm świata.

Rosnące zainteresowanie nie ogranicza się jednak do amerykańskich przedsiębiorstw. Ba, powiedziałbym wręcz, że z roku na rok coraz bardziej widoczna staje się dominacja Chin, które już dziś są światowym liderem w produkcji robotów przemysłowych. Około 85 procent nowych humanoidów zainstalowanych w ubiegłym roku pochodziło właśnie z Państwa Środka. Tamtejsze firmy korzystają z rozbudowanego zaplecza produkcyjnego oraz niższych kosztów wytwarzania, co pozwala im szybciej zwiększać skalę działalności.

Czytaj też: Robot kopnął dziecko podczas pokazu. Myślę, że czas powrócić do dyskusji o bezpieczeństwie humanoidów

Nie ma się co dziwić, iż rozwój technologii przyciąga ogromne nakłady finansowe. Wartość inwestycji venture capital w sektor robotyki wzrosła z około 4 miliardów dolarów w 2019 roku do 26 miliardów dolarów w 2025 roku. Fundusze inwestycyjne coraz częściej traktują robotykę jako naturalne rozszerzenie boomu na sztuczną inteligencję. Nie jestem jednak przekonany, czy to zasłużony szał. Z jednej strony mówi się o starzejącym się społeczeństwie, w którym ratunkiem mogłyby być maszyny. Z drugiej mamy natomiast ryzyko zachwiania światowej gospodarki. Poza tym, w obecnej formie maszyny są dalekie od całkowitego zastąpienia ludzi, ponieważ popełniają masę błędów. Sam nie wiem, czy wolałbym żyć w świecie, w którym humanoidalne maszyny okazują się klapą czy jednak całkowicie wygryzają nas z pracy.

Źródło: CNBC

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.