Samsung przypomniał sobie o swojej opasce. Galaxy Fit 4 może trafić w idealny moment

Rynek urządzeń ubieralnych mocno się ostatnio spolaryzował. Z jednej strony mamy coraz bardziej zaawansowane smartwatche, które potrafią wykonywać połączenia, analizować sen, monitorować treningi i wyświetlać dziesiątki powiadomień dziennie. Z drugiej pozostają prawie klasyczne zegarki dla osób, które nie chcą mieć kolejnego ekranu na nadgarstku. Pośrodku natomiast są opaski sportowe, skierowane do ludzi takich, jak ja, czyli chcących mieć dostęp do monitorowania zdrowia, ale niepotrzebujących specjalistycznych narzędzi.
Samsung Galaxy Fit3

Samsung Galaxy Fit3

Opaski kojarzą się głównie z Xiaomi albo Huawei, ale także Samsung ma swoją serię urządzeń tego typu. Jeśli o niej zapomnieliście, to nie martwcie się, producent robi to dość regularnie. Wcześniej między Galaxy Fit 2 i Fit 3 minęło trzy lata, teraz natomiast mieliśmy dwuletnią przerwę, którą zakończyć ma jesienna premiera Galaxy Fit 4.

Dlaczego Samsung robi takie długie przerwy między generacjami?

Jeśli chodzi o inteligentne opaski, to ciężko jest tutaj o prawdziwą rewolucję. Oczywiście, producenci każdą drobnostkę mogą tak reklamować, ale w rzeczywistości najczęściej mamy do czynienia z ewolucją i zwykłym ulepszaniem poszczególnych funkcji. Nic w tym złego, klienci kupujący te modele oczekują konkretnych funkcjonalności i niskiej ceny. Nie potrzebują kolejnego smartfona na nadgarstku, bo jeśli tak, zainwestowaliby w znacznie droższy smartwatch. Z tego powodu też rzadziej wymieniają swoje urządzenia. Sama korzystam z mojej opaski od kilku lat i raczej zainwestuję w nową dopiero, gdy ta się zepsuje, a na razie monitoruje to, co powinna, wyświetla powiadomienia i przypomina, żebym piła wodę. Nic więcej nie potrzebuję.

Dlatego właśnie podejście Samsunga może być bardzo sensowne. Zamiast wypuszczać kolejne generacje co roku – a umówmy się, byłby to praktycznie ten sam sprzęt z nową ceną – woli robić przerwy. Po dwóch czy trzech latach jest po prostu większe prawdopodobieństwo, że użytkownicy poprzedniej generacji będą bardziej zainteresowani wymianą urządzenia na nowe.

Galaxy Fit 4 pozostanie wierny filozofii swoich poprzedników

Na razie przecieki nie ujawniły nam zbyt wiele o specyfikacji urządzenia, ale wiele wskazuje na to, że Galaxy Fit 4 pozostanie wierny filozofii swoich poprzedników. Oznacza to brak systemu Wear OS i pozostanie przy lekkim oprogramowaniu opartym na RTOS. Dla części użytkowników może brzmieć to jak wada, ale w praktyce właśnie dzięki temu opaski fitness potrafią działać znacznie dłużej od większości smartwatchy. Zamiast instalowania aplikacji, odpowiadania na wiadomości czy korzystania z rozbudowanych usług Google, użytkownik otrzymuje sprzęt skupiony na monitorowaniu aktywności, snu i podstawowych parametrów zdrowotnych.

Czytaj też: Coraz mniejszy gadżet, coraz większe ambicje. Oura Ring 5 stawia na zdrowie, AI i jeszcze więcej danych o organizmie

Poprzedni Galaxy Fit 3 oferował całkiem solidny zestaw możliwości. Na pokładzie znalazł się wyświetlacz AMOLED, czujnik tętna, akcelerometr, żyroskop oraz funkcje monitorowania aktywności i snu. Zapewne dokładnie to samo zobaczymy w jego następcy, choć mogą pojawić się tu znaczące ulepszenia w sensorach. Także GPS może być jedną z tegorocznych nowości, bo na to klienci narzekali najbardziej.

Według informacji pochodzących z branżowych źródeł Samsung nie pokaże nowej opaski podczas letniego wydarzenia Galaxy Unpacked zaplanowanego na 22 lipca w Londynie. Tam pierwsze skrzypce mają grać droższe urządzenia z wyższej półki. Galaxy Fit 4 ma natomiast pojawić się kilka miesięcy później, prawdopodobnie we wrześniu. Wtedy południowokoreański gigant planuje również premierę smartfona Galaxy S26 FE oraz nowych tabletów z serii Galaxy Tab S12.

Czytaj też: Smartwatche są coraz mądrzejsze. Casio jednak wie, że nie każdy tego potrzebuje

To też całkiem logiczny ruch. Opaska fitness zdecydowanie lepiej pasuje do ekosystemu urządzeń kierowanych do bardziej pragmatycznych użytkowników niż do pokazu najdroższych technologicznych nowinek. Cena poprzednika wynosiła w dniu premiery 280 złotych, ale raczej spodziewam się, że następca będzie już droższy. Xiaomi Smart Band 10 Pro z GPS i NFC kosztuje niecałe 400 złotych, a jeśli Samsung nie wprowadzi tutaj płatności zbliżeniowych, to na pewno nie może szaleć z ceną.

Źródło: Sammobile

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.