Smartwatche są coraz mądrzejsze. Casio jednak wie, że nie każdy tego potrzebuje

Przez ostatnią dekadę zegarki przeszły zaskakującą transformację. Z urządzeń służących do sprawdzania godziny zmieniły się w miniaturowe centra dowodzenia. Mierzą tętno, analizują sen, wyświetlają powiadomienia, prowadzą rozmowy telefoniczne i coraz częściej próbują pełnić rolę osobistego asystenta AI. Dla wielu osób to ogromna zaleta. Sama celuję raczej w prostsze opaski, ale są też osoby, które nie chcą mieć na nadgarstkach kolejnego smartfona i Casio najwyraźniej doskonale to rozumie.
Smartwatche są coraz mądrzejsze. Casio jednak wie, że nie każdy tego potrzebuje

Najnowsza seria G-Steel GST-B1000BD pokazuje, że wciąż istnieje miejsce dla zegarków, które korzystają z nowoczesnych technologii, ale nie próbują zastąpić telefonu.

G-Shock, który nie wygląda jak cegła

Nowa linia G-Steel zachowuje charakterystyczne DNA marki, ale robi to w znacznie bardziej stonowany sposób. Przez lata G-Shocki kojarzyły się z dużymi, masywnymi konstrukcjami, które trudno było schować pod mankiet koszuli. W modelach GST-B1000BD producent postawił na smuklejszą sylwetkę i zdecydowanie bliższy klasyce design. To zdecydowanie udane połączenie, bo duszę serii wciąż widać.

Koperta ma wymiary 46,9 × 44,2 mm przy grubości zaledwie 11,6 mm. Jak na standardy serii G-Shock to naprawdę niewiele. Producent osiągnął taki rezultat dzięki zastosowaniu nowego modułu wewnętrznego oraz przeprojektowaniu konstrukcji koperty. Sercem zegarka jest z kolei rdzeń wykonany z żywicy wzmacnianej włóknem węglowym, który otacza stalowa obudowa. Dzięki temu udało się zachować odporność znaną z G-Shocków bez nadmiernego zwiększania rozmiarów. Casio przygotowało dwa warianty kolorystyczne: całkowicie czarny GST-B1000BD-1A oraz granatowo-czarny GST-B1000BD-2A. Oba wyraźnie stawiają na elegancję z solidnym sznytem.

Czytaj też: Tęczowe szkło i różowy pasek. To nie jest G-Shock, jakiego pamiętasz

Najciekawsze jest jednak to, czego tutaj nie ma. Producent zrezygnował z charakterystycznego, dużego napisu „G-SHOCK” na bezelu. Zamiast tego postawiono na bardziej eleganckie wykończenie, łączące powierzchnie szczotkowane i polerowane. Efekt jest zaskakująco stonowany. To nadal G-Shock, ale taki, który równie dobrze odnajdzie się w biurze, jak i podczas weekendowego wyjazdu. Wiele ludzi lubi taką uniwersalność.

Jeśli chodzi o konkretne deklaracje związane z wytrzymałością, producent zapewnia wodoszczelność do 200 metrów, odporność na wstrząsy i mineralne szkło, które chroni tarczę przed uszkodzeniami.

Bluetooth bez bombardowania powiadomieniami

Przez swoją konstrukcję może się wydawać, że G-Shocki to zegarki analogowe, jednak okazuje się, że wiele modeli korzysta m.in. z Bluetooth. Dzisiejsze nowości zdecydowanie się do nich zaliczają, ale Casio zawsze podchodzi do tego rozwiązania zachowawczo. Łączność jest obecna, choć została ograniczona do najpotrzebniejszych funkcji. o sparowaniu z aplikacją Casio Watches możemy szybko skonfigurować zegarek, zsynchronizować czas czy zapisać informacje o lokalizacji podczas podróży.

Czytaj też: Raspberry Pi w kieszeni. Ten projekt zamienia moduł CM5 w prawdziwy komputer mobilny

Przydatny pozostaje także Phone Finder, czyli funkcja pozwalająca wywołać sygnał dźwiękowy w smartfonie, gdy ten zaginie gdzieś między poduszkami kanapy. Nie znajdziemy tu jednak sklepu z aplikacjami, asystenta AI ani ciągłego bombardowania powiadomieniami, co daje nam świetne wyważenie między nowoczesnością a bardziej analogową tradycją. Bez zbędnych rozpraszaczy, a jedynie skupienie się na praktycznym podejściu.

A co z baterią? Tutaj nie ma się o co martwić, bo zegarek wykorzystuje technologię Tough Solar, czyli ładowanie energią słoneczną. W praktyce oznacza to około pięciu miesięcy pracy przy normalnym użytkowaniu bez konieczności dodatkowego ładowania. Z kolei, gdy aktywujemy tryb oszczędzania energii czas działania może wydłużyć się nawet do 18 miesięcy. Oprócz tego na pokładzie nie zabrakło podświetlenia LED, stopera, timera, alarmu dziennego i wskazywania dnia tygodnia i czasu 24-godzinnego. To zestaw funkcji, który dla wielu użytkowników będzie w pełni wystarczający na co dzień.

Casio stawia na rozsądek

Firma jak zwykle idzie własną drogą, bo nie próbuje walczyć z Apple Watchem czy Galaxy Watchem na ich własnym polu. Zamiast dodawać kolejne funkcje zdrowotne, analizę snu czy generatywną sztuczną inteligencję, stawia na coś znacznie prostszego. Nowy G-Steel ma pokazywać godzinę, być wytrzymały, działać miesiącami bez ładowania i oferować kilka nowoczesnych udogodnień wtedy, gdy są naprawdę potrzebne.

Co prawda za taką filozofię trzeba zapłacić 75 900 jenów, czyli około 1900 złotych, a to niemała kwota. Jednak ciężko nie zauważyć, że Casio celuje w konkretne osoby, które chcąc zrezygnować z kolejnego inteligentnego ekranu, potrzebują wciąż dostępu do najważniejszych funkcji. Tu to wszystko mamy.

Źródło: Casio

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.