Czasami ta wspomniana przyszłość w motoryzacji wygląda jak dziwnie opływowa kapsuła zbudowana przez studentów, w której każdy kilogram, każdy obrót koła i każda strata energii są traktowane jak osobisty wróg całego zespołu inżynierów. Właśnie dlatego rekord z Kamienia Śląskiego jest dla mnie ciekawszy niż niejeden salonowy pokaz “nowej mobilności”.
Walka o najwyższą efektywność paliwową trwa od dawna
Shell Eco-marathon narodził się w 1939 roku jako zakład pracowników Shell o to, czyj pojazd przejedzie najdalej na tej samej ilości paliwa. Z czasem przerodził się w globalny program studencki, który ma jedną prostą obsesję: dalej za mniej. W 2026 roku format został rozszerzony, a najlepsze zespoły mają kwalifikować się do pierwszego Global Championship zaplanowanego na 2027 rok. Tegoroczna edycja zawodów odbywała się na torze Silesia Ring w dniach 24-28 czerwca 2026 roku i obejmowała zarówno klasyczny Mileage Challenge, jak i rywalizację związaną z autonomiczną jazdą. W zawodach uczestniczyły 133 drużyny z 28 państw Europy i Afryki, a Polskę reprezentowało 8 zespołów. Najmłodszy polski uczestnik miał 14 lat i pochodził z Legnicy.
1693 km na litrze paliwa… i to nawet bez pchania przez 90% drogi
Podczas 41. Shell Eco-marathonu w Kamieniu Śląskim pojazd zespołu Rotor z Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Krośnie uzyskał wynik przejechanych 1692,6 km na jednym litrze paliwa. Brzmi to wprawdzie jak światowy rekord, ale w praktyce wystarczyło to tylko do zdobycia trzeciego miejsca w kategorii Prototype z silnikiem spalinowym i do ustanowienia nowego rekordu Polski. Przed Polakami znalazły się tylko ekipy z Université Toulouse III Paul Sabatier INSA Toulouse z wynikiem 1848 km/l oraz Unversitat Miguel Hernandez D’Elx z wynikiem 1829 km/l.
Czytaj też: Klasyk z klasy robotniczej dostał serce z przyszłości. Nowy Escort zawstydza niejedno Porsche
Najprostsze przeliczenie pokazuje skalę absurdu, ale tym razem totalnie pozytywnego. 1693 km/l oznacza bowiem zapotrzebowanie paliwowe rzędu około 0,059 l/100 km. Przy najlepszym wyniku z Tuluzy mówimy o około 0,054 l/100 km. Samochody z salonów rzeczywiście mogą się schować, choć od razu trzeba dopowiedzieć, że dzieje się tak nie dlatego, że ktoś jutro powinien oczekiwać rodzinnego auta spalającego naparstek benzyny na trasie nad morze. Shell Eco-marathon nie jest bowiem testem drogowego samochodu. Jest za to pokazem granicy efektywności, do której da się zbliżyć, gdy wyrzucimy z równania prawie wszystko poza fizyką.
Czytaj też: Samochód jutra dostało plan B na benzynę. Ci ludzie nie chcą, aby akumulator miał ostatnie słowo
Tutaj nie ma magii. Jest masa, aerodynamika, geometria, opory toczenia i bardzo dobrze zoptymalizowany napęd. Opiekun krośnieńskiego zespołu, Tomasz Kosztyła, wskazywał właśnie na niską masę, ograniczone opory toczenia, dopracowaną geometrię oraz sprawny silnik jako klucz do wyniku. Dla mnie najciekawsze jest jednak to, że takie rekordy nie powstają z jednego genialnego elementu. Powstają z setek małych decyzji, które osobno wydają się nudne, a razem przesuwają granicę tego, co uznajemy za możliwe.
Nie mylmy rekordu z samochodem do jazdy po mieście
Pojazd z kategorii Prototype jest ekstremalną konstrukcją pod jedno zadanie. Ma przejechać jak najdalej na określonej ilości energii. Nie ma więc spełniać tych samych wymogów, co normalne auto wożące ludzi, zakupy, foteliki dziecięce, akumulatory, systemy bezpieczeństwa, klimatyzację i całą masę obowiązkowego wyposażenia ze względu na prawo. Dlatego właśnie w tym miejscu robi się ciekawie.
Rekord z Krosna nie mówi, że za kilka lat kupimy samochód palący 0,06 l/100 km. Mówi raczej o tym, jak daleko od czystej efektywności odpłynęła codzienna motoryzacja. Współczesne auta są wygodniejsze, bezpieczniejsze i znacznie bardziej uniwersalne niż kiedykolwiek wcześniej, ale są też ciężkie, skomplikowane i często projektowane tak, jakby każdy problem dało się przykryć większą baterią albo mocniejszym silnikiem. Shell Eco-marathon przypomina coś mniej wygodnego – czasem warto przestać marnować energię.
Czytaj też: Triumph na sterydach, ale innych niż się spodziewasz. Taki motocykl ma podwójny sens
Pod tym względem ten rekord pokazuje kierunek myślenia, który w normalnych samochodach bywa spychany na drugi plan. Przyszłość mobilności nie musi bowiem polegać wyłącznie na zmianie paliwa. Równie dobrze może polegać na prostym pytaniu – po co w ogóle zużywamy tyle energii, skoro tak wiele z niej tracimy po drodze?
Źródła: Nauka w Polsce

