Jak twierdzą, zgromadzone dane pomogą w poszukiwaniu egzoplanet i lepszym zrozumieniu budowy naszej galaktyki. Bo choć misja Euclid ruszyła przede wszystkim z myślą o badaniu ciemnej materii i ciemnej energii poprzez obserwację odległych galaktyk, to wdrożony teleskop okazał się równie skuteczny podczas obserwacji znacznie bliższych obiektów.
Czytaj też: Droga Mleczna pędzi ku tajemniczej sile. Wielki Atraktor przyciąga nas niczym kosmiczna bestia
23 marca ubiegłego roku skierowano go na centralny obszar Drogi Mlecznej, zwany zgrubieniem galaktycznym. W ciągu zaledwie 26 godzin odbyło się dziewięć precyzyjnych ekspozycji, z których powstała ogromna mozaika o rozdzielczości sięgającej około 60 gigapikseli.
Centrum naszej galaktyki znajduje się około 26 tysięcy lat świetlnych od Ziemi i należy do najtrudniejszych obszarów do obserwacji. Na stosunkowo niewielkim fragmencie nieba znajdują się miliony gwiazd, a dodatkowo widok przesłaniają rozległe chmury pyłu i gazu. Dzięki niezwykle czułej kamerze pracującej w świetle widzialnym Euclid potrafił rozdzielić pojedyncze gwiazdy nawet w najbardziej zatłoczonych rejonach galaktyki, nie tracąc przy tym szczegółów obrazu.

Na nowym zdjęciu widoczne są nie tylko dziesiątki milionów gwiazd. Astronomowie zidentyfikowali także liczne gromady gwiazd, ciemne obłoki pyłu molekularnego oraz obszary intensywnego formowania się nowych gwiazd. Czarne plamy widoczne na obrazie nie oznaczają pustej przestrzeni: są to gęste chmury pyłu międzygwiazdowego, które pochłaniają światło obiektów znajdujących się za nimi. Z kolei jasnoniebieskie gwiazdy wskazują miejsca, w których proces narodzin nowych gwiazd trwa do dziś.
Jednym z najważniejszych celów wykonania tej gigantycznej mozaiki jest wsparcie badań nad egzoplanetami. Obserwacje centrum Drogi Mlecznej są szczególnie cenne dla metody zwanej mikrosoczewkowaniem grawitacyjnym. Polega ona na tym, że gwiazda znajdująca się bliżej Ziemi działa jak naturalna soczewka, chwilowo wzmacniając światło odleglejszej gwiazdy. Jeśli wokół tej bliższej gwiazdy krąży planeta, jej obecność pozostawia subtelny ślad w zmianach jasności światła. Dane z Euclida pozwolą astronomom potwierdzać istnienie takich planet i znacznie dokładniej określać ich masę.
Nowy obraz będzie również niezwykle ważny dla planowanych obserwacji prowadzonych przez Kosmiczny Teleskop Nancy Grace Roman. Zdjęcie wykonane przez Euclida stanie się punktem odniesienia dla przyszłych pomiarów, umożliwiając śledzenie zmian położenia gwiazd oraz wykrywanie nowych zjawisk zachodzących w centrum naszej galaktyki. Naukowcy spodziewają się, że połączenie danych z obu teleskopów pozwoli odkryć tysiące nowych egzoplanet oraz znacznie lepiej poznać ewolucję Drogi Mlecznej. I oby tak było!
Źródło: Europejska Agencja Kosmiczna
