Ten jest jednym z najbardziej zagadkowych zjawisk współczesnej kosmologii. Naukowcy odkryli jego istnienie w latach 70. i 80. XX wieku, kiedy dokładne pomiary ruchów galaktyk ujawniły coś nieoczekiwanego. Okazało się, iż galaktyki w naszym kosmicznym sąsiedztwie nie poruszają się wyłącznie zgodnie z rozszerzaniem się wszechświata. Zamiast tego wykazują dodatkowy ruch w określonym kierunku, jakby były przyciągane przez ogromne skupisko masy.
Czytaj też: Wszechświat pełen zagadek. Przełomowa ankieta ujawnia podziały wśród fizyków w fundamentalnych kwestiach
Astronomowie obliczyli, że sama Droga Mleczna porusza się w stronę tego obszaru z prędkością około 600 kilometrów na sekundę. Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że nie jesteśmy w tej podróży sami. W kierunku Wielkiego Atraktora zmierza również cała Grupa Lokalna galaktyk, obejmująca między innymi Galaktykę Andromedy oraz dziesiątki mniejszych galaktyk satelitarnych.
Wiedzieć, że pędzimy przez wszechświat, to jedno. Większym wyzwaniem było ustalenie, dlaczego tak się dzieje. Tajemniczy region, który nas do siebie przyciąga, znajduje się bowiem za płaszczyzną Drogi Mlecznej. Ogromne ilości pyłu, gazu i gwiazd skutecznie zasłaniają widok na znaczną część odległego wszechświata. Obszar ten bywa nawet nazywany strefą unikania, ponieważ tradycyjne obserwacje optyczne nie pozwalają zajrzeć za tę kosmiczną zasłonę.
W miarę rozwoju astronomii radiowej, obserwacji w podczerwieni oraz badań rentgenowskich naukowcy zaczęli jednak stopniowo odsłaniać ukryty fragment kosmosu. Odkryli tam ogromne skupiska galaktyk i supergromady zawierające niewyobrażalne ilości materii. Jednym z najważniejszych elementów tej kosmicznej układanki okazała się supergromada Norma, znajdująca się około 220 milionów lat świetlnych od Ziemi. To właśnie ona przez pewien czas wydawało się sprawczynią całego zamieszania.
Późniejsze badania pokazały jednak, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Wielki Atraktor prawdopodobnie nie jest pojedynczym obiektem ani nawet jedną supergromadą galaktyk. Coraz więcej danych sugeruje, że stanowi część znacznie większej sieci kosmicznych struktur obejmujących setki tysięcy galaktyk. Astronomowie sądzą teraz, iż na ruch Drogi Mlecznej wpływa kilka gigantycznych koncentracji materii jednocześnie.
Szczególnie ważną rolę może odgrywać supergromada Shapleya, jeden z największych znanych kompleksów galaktycznych we wszechświecie. Zawiera ona masę równoważną dziesiątkom tysięcy galaktyk podobnych do Drogi Mlecznej i znajduje się znacznie dalej niż pierwotnie domniemywany Wielki Atraktor. Niektórzy badacze sugerują, że to właśnie Shapley może odpowiadać za znaczną część obserwowanego ruchu naszej galaktyki. Mimo imponujących postępów naukowcy nadal nie posiadają pełnego obrazu sytuacji. Być może z biegiem lat uda nam się lepiej zrozumieć, co nas przyciąga i dlaczego.
Źródło: Discover Magazine
