Jeszcze w lutym pisaliśmy o tym, że Disney+ wyłączył kluczową opcję, a więc obsługę formatu Dolby Vision. Dla niewtajemniczonych: to format obrazu HDR, który ma za zadanie przemycać więcej informacji o tym, co aktualnie trafia na ekran. Dzięki temu kompatybilne telewizory mogą skorzystać z lepszego doświetlania poszczególnych stref. W porównaniu do HDR 10 informacje o ustawieniach obrazu (metadane) spływają do telewizora klatka po klatce.
Zaletą Dolby Vision jest też gotowość na bardziej wyśrubowane specyfikacje telewizorów. Format potrafi dostarczać informacje dla telewizorów o jasności rzędu 10000 nitów (a więc więcej niż w znakomitej większości wyśrubowanych ekranów), a do kompletu obsługuje 12-bitową głębię, a to daje teoretyczną możliwość wyświetlania 68 miliarda kolorów (1,07 miliarda w HDR10). W teorii oznacza to więcej przejść między odcieniami.
Format Dolby Vision jest więc znacząco lepszy niż HDR10, właśnie ze względu na metadane dopasowywane do treści scen, a nie całego filmu. Netflix, Apple TV, a niedawno też i po uzyskaniu ugody Amazon Prime Video zachowują dostęp do treści w formacie Dolby Vision. Disney+ na ten moment zostaje niechlubnym wyjątkiem, bo zdecydował się na ostre wejście w batalię prawną z InterDigital.
Trzeba mieć patent na wyświetlanie treści w Dolby Vision
Gdy pierwszy wyrok pojawił się w listopadzie 2025 roku, przedstawiciele Disney+ tłumaczyli się “wyzwaniami technicznymi”, które uniemożliwiały dostarczanie treści w formacie Dolby Vision w Europie. Warto jednak zaznaczyć, że pozew nie dotyczył całego kontynentu, a 11 krajów (w tym, niestety, Polski). Disney nie porozumiał się z InterDigital celem uzyskania patentu na nakładanie strumieni wideo. Nie dało się tego zatem rozwiązać bez wprowadzenia nowego rozwiązania, którego najwyraźniej nie ma.
Czytaj także: Jeden człowiek, wiele maszyn i coraz mniej ręcznego sterowania. Nadchodzi wojna autonomiczna
Mówię najwyraźniej, bo być może ono istnieje, ale jest za drogie i lepiej zawrzeć ugodę, nawet jeżeli ta wykorzystuje słabości systemu patentowego. Taką decyzję w ubiegłym tygodniu podjął Amazon i być może będą musiały podjąć inne strony. Z informacji prasowej InterDigital dowiadujemy się, że Centralny Sąd Patentowy (Unified Patent Court, UPC) w Mannheim w Niemczech ponownie podjął decyzję na niekorzyść Disneya:
Wydział Lokalny Jednolitego Sądu Patentowego (UPC) w Mannheim orzekł, że InterDigital ma prawo do nakazu sądowego w związku z naruszeniem przez Disney patentu InterDigital obejmującego określone techniki kodowania wideo związane z HEVC i potwierdził ważność tego patentu. UPC to paneuropejski sąd patentowy, który wydaje orzeczenia obowiązujące w wielu krajach Unii Europejskiej (UE); w tym przypadku nakaz sądowy przeciwko Disneyowi obejmuje 11 krajów UE.
Poza Polską sytuacja obejmuje między innymi Danię, Francję, Finlandię, Niemcy i Włochy. Na stronie pomocy technicznej możemy zauważyć, że wśród wymienionych formatów nie ma informacji o Dolby Vision, a jedynie HDR10. Zniknęła także możliwość wyświetlania materiałów w 3D.

Cena abonamentu w Polsce nadal pozostaje na tym samym poziomie. Za wariant Disney+ Premium zapłacimy 59,99 zł miesięcznie albo 599,90 zł rocznie. Najwyższy poziom subskrypcji uprawnia do oglądania materiałów w 4K i z dźwiękiem Dolby Atmos zamiast 5.1. Sami musicie ocenić, czy to wystarczy, by dopłacać więcej za subskrypcję. Kto wie, może Disney znowu znajdzie sposób na ten brak, w końcu w marciu był w stanie przywrócić dostępność formatu Dolby Vision.
Platformy przestały rywalizować o jakość treści
Wydaje się, że wyścig technologiczny ucichł. O Dolby Vision 2 słyszy się przede wszystkim w kontekście telewizorów, a żaden z gigantów nie próbuje się zaoferować wyższego bitrate’u w swojej usłudze. Wszyscy poprzestali na tym, że mają treści w 4K, a Dolby Vision i Atmos pojawiają się w nich okazjonalnie.
Czytaj także: Europa nareszcie rusza w pościg. Buduje robota, który poleci w kosmos
Jeżeli bardzo zależy wam na zobaczeniu treści z Disney+ w 4K i z Dolby Atmos, być może warto poczekać na premierę tych filmów na innych platformach, które nie mają problemu z patentami. Z drugiej strony nie wszystko trafia do konkurencji, więc brak produkcji z uniwersum Marvela, Gwiezdnych Wojen czy materiałów National Geographic, jest pewnego rodzaju ciosem.

