Krótki test zasilacza be quiet! Dark Power 14 1000W. Solidna konstrukcja na lata

Be quiet! Dark Power 14 1000W przynosi kilka nowości względem poprzedniej serii. Jedną z największych jest półpasywny tryb pracy wentylatora. Poza tym mamy bardzo wysoką sprawność, bogate okablowanie oraz 10-letnią gwarancję. Jak sprawdzi się on w naszych testach?
Krótki test zasilacza be quiet! Dark Power 14 1000W. Solidna konstrukcja na lata

Co otrzymujemy wraz z be quiet! Dark Power 14 1000W?

W zestawie znajdziemy śrubki, kabel zasilający, instrukcję, opaski zaciskowe i opaski na rzepy. Plus należy się za dwa rodzaje opasek, ale poza tym nie mam nic zaskakującego. Gwarancja udzielana jest na okres 10 lat, więc standardowo przy tej klasie zasilacza.

Wygląd i specyfikacja be quiet! Dark Power 14 1000W

Zasilacz jest cały czarny ze srebrną nazwą serii po jednej stronie i tabliczką znamionową (ale nie naklejaną) po drugiej. Nad wentylatorem mamy siatkę, która jest charakterystyczna dla tej serii. Całość wygląda dobrze i jeśli Wasza obudowa pokazuje zasilacz to powinien fajnie się on prezentować.

Testowany model ma wymiary 175 x 150 x 86 m i waży 2,2 kg. Jest to dłuższa od konkurencji konstrukcja i warto sprawdzić, czy w mniejszej obudowie na pewno się zmieści. Tabliczka znamionowa jest na jednym z boków. Do dyspozycji mamy cztery linie +12V – dwie po 33 A i dwie po 40 A. Łącznie mogą one dostarczyć 996 W mocy. Linia +5V ma 24, A a +3,3V 25 A (łącznie 120 W). Moc szczytowa wynosi 1100 W.

Czytaj też: Test obudowy be quiet! Light Base 900 FX

Z tyłu znajdziemy wejście na standardowy kabel zasilający, włącznik i otwory wentylacyjne. Mamy też dwa dodatkowe przełączniki. Pierwszy to OCK pozwalający na złączenie linii +12V w jedną. Do tej pory be quiet! dodawał zworkę i przełącznik na kablu więc nowe rozwiązanie moim zdaniem znacznie lepsze. Z tego rozwiązania skorzystałem też w trakcie testów. Druga to nowość i jest to włącznik trybu półpasywnego, z czego pewnie większość z Was skorzysta. To jest kompletna nowość w zasilaczach be quiet!, która moim zdaniem jest krokiem w dobrą stronę. Większość konkurencji oferowała już tryb półpasywny i dobrze, że ta firma do nich dołącza.

Dostępne okablowanie wraz z długościami najlepiej pokazuje powyższy screen ze strony producenta. Ilość wtyczek jest moim zdaniem całkowicie odpowiednia. Mamy dwie EPS, co jest standardem. Jest 12V-2×6 600 W, co również musi się znaleźć w zasilaczu. Plus należy się za cztery PCIe 6+2-pin. Pozwala to podłączyć np. 9070 XT wymagający trzech takich wtyczek oraz jedną podłączyć pod płytę, jeśli ona również ma na nią miejsce. Zazwyczaj też konkurencja daje trzy takie wtyczki, więc tutaj be quiet! Dark Power 14 1000W pozytywnie zaskakuje. Poza tym mamy naprawdę sporo złączy SATA – łącznie 13 wtyczek. Są też dwie Molex – na jednej wiązce z dwoma SATA. Tutaj więc też nie mam do czego się przyczepić. Okablowanie ma też odpowiednią długość i jest oplecione. Elastyczność byłaby bardzo dobra, ale na każdej wiązce mamy miejsca z koszulką termokurczliwą, których nie wygniemy. Są one w pewnym odstępie od wtyczek, więc nie jest źle, ale w niektórych zestawach mogą sprawiać małe problemy. Szkoda też, że nie mają one jednak płaskiego profilu.

Wnętrze be quiet! Dark Power 14 1000W

Za chłodzenie odpowiada 135 mm wentylator Silent Wings BQ SIQ4-13525-MF. Jego maksymalne obroty wynoszą 2100 RPM. Tak jak wspominałem, z tyłu mamy przełącznik trybu półpasywnego. Po jego włączeniu wentylator przy niskim obciążeniu nie będzie w ogóle działał. Co ważne po włączeniu wentylatora i schłodzeniu podzespołów będzie on działał przez 2-5 minut, co ma zapobiegać częstym cyklom uruchamiania. Producent podaje, że przy 100% obciążenia głośność nie powinna przekraczać 18,2 dBA, a przy 50% 8 dBA. Śmigło oparte jest o łożysko FDB.

Wnętrze wykonane jest bardzo dobrze. Największe kondensatory są produkcji japońskiej – Nippon Chemi-Con. Ich parametry to 420 V i 560 uF. Mogą pracować w temperaturze do 105°C. Nie mogło zabraknąć też przetwornicy DC-DC czy aktywnego PFC. Zasilacz został oparty o układ Full Bridge z prostownikiem synchronicznym oraz technologią LLC. Całość jest zgodna z ATX 3.1, czyli najnowszym standardem. Zastosowane zabezpieczenia to:

  • zabezpieczenie przed nadmierną temperaturą (OTP),
  •  zabezpieczenie nadprądowe (OCP),
  • zabezpieczenie nadmocowe (OPP),
  • zabezpieczenie przed zwarciem (SCP),
  • zabezpieczenie nadnapięciowe (OVP),
  • zabezpieczenie podnapięciowe (UVP),
  • zabezpieczenie przed nieprzewidzianymi prądami udarowymi (SIP).
Platforma testowa
Procesor
Intel Core i9-14900K (Intel Default Performance)
Chłodzenie
Valkyrie Dragonfang 360
Pasta
Noctua NT-H2
Płyta główna
Asus ROG Strix Z790-E Gaming WiFi
Pamięć RAM
Kingston Fury Renegade 2x 16 GB 7200 MHz CL38
Dysk
Goodram PX500 Gen. 2 1 TB
Karta graficzna
Nvidia GeForce RTX 5090 Founders Edition
Monitor
AOC G2868PQU

Testy be quiet! Dark Power 14 1000W

Spoczynkiem było wyświetlanie tylko pulpitu. Obciążenie to FurMark oraz Cinebench 2026. Zdjęcia termowizyjne wykonałem dzięki smartfonowi CAT S61. Pobór mocy zmierzyłem za pomocą watomierza Voltcraft SEM4500, a napięcia za pomocą multimetru Limit 610.

Zasilacz wypadł w testach świetnie. Napięcia są bardzo dobre i jedynie linia +12V reaguje na obciążenie, pozostałych napięcia są takie same. W spoczynku wentylator nie działał (włączyłem tryb półpasywny). Pod obciążeniem wentylator był bardzo cichy – nie powinien w ogóle przeszkadzać. Temperatury również są dobre, co widać po zdjęciach FLIR.

Be quiet! Dark Power 14 1000W ma również bardzo wysoką sprawność, potwierdzoną certyfikatem 80 Plus Titanium. Dla 5% obciążenia sprawność wynosi 86,37%, dla 10% – 91,42%, dla 20% – 94,20%, dla 50% – 94,66% i dla 100% – 91,90%. Mamy też Cybenetis Titanium dla sprawności oraz A++ dla głośności, co tylko potwierdza jego znakomitą jakość.

Czytaj też: Test chłodzenia be quiet! Light Loop 360 White

Krótki test be quiet! Dark Power 14 1000W – podsumowanie

Be quiet! Dark Power 14 1000W kosztuje ok. 1100 zł. Cena jest wysoka, ale w zamian otrzymujemy świetny zasilacz.

Testowana konstrukcja jest bardzo dobrze wykonana, co potwierdza 10 lat gwarancji. Mamy sporo zabezpieczeń, japońskie największe kondensatory czy dwa przełączniku z tyłu. Jednym możecie złączyć linie +12V w jedną mocną, a drugą włączyć tryb półpasywny. Okablowanie jest odpowiednie – plus choćby za 4 złącza PCIe 6+2-pin. Mogłoby być ono trochę bardziej elastyczne w miejscu z koszulką termokurczliwą, również brakuje mi jednak płaskiego profilu. Ale to małe minusy. Długość jest za to całkowicie odpowiednia. W testach zasilacz wypadł znakomicie. Napięcia są bardzo dobre, a wentylator pod obciążeniem jest po prostu bardzo cichy. Wysoką sprawność potwierdzają certyfikaty Titanium od 80 Plus i Cybenetics.

Jest to więc znakomity zasilacz, który zdecydowanie trzeba mieć na uwadze, jeśli zależy Wam na bardzo wysokiej jakości.

Michał AndruszkiewiczM
Napisane przez

Michał Andruszkiewicz

Szef działu TestySprzętem komputerowym interesuję się od dziecka, a ponad 15 lat piszę testy. Uwielbiam także dobrą książkę, grę czy serial, w szczególności jeśli jest to związane z fantastyką lub wymaga mocnego rozkminiania fabuły.