Casio wie, kto kupi ich zegarki. Nawiązanie do stylu Y2K w G-Shock Bold Camo zaprocentuje?

Mówi się, że w modzie trendy zataczają kręgi i po latach powracają do nas znane projekty, jedynie czasem w odświeżonej formie. Choć Casio G-Shock Bold Camo nie jest bezpośrednim odwołaniem do modelu z przeszłości, tak wpisuje się w pewną stylistykę, która nawiązuje do mody sprzed 20-25 lat. Odważne kolory i zabawa kamuflażem to jednak nie wszystko, co oferują nowe modele.
casio G-Shock Bold Camo
casio G-Shock Bold Camo

Seria G-Shock zyskała status kultowej i ponownie jest rozchwytywana przed trendsetterów oraz wszystkich, którzy w dzieciństwie mogli na nią jedynie popatrzeć. Pojawiły się w niej nawet takie modele jak Luxe Black, które poniekąd jest modelem zaadresowanym do eleganckich stylizacji i wieczorowych wyjść, ale jednocześnie odwołuje się do charakterystycznej, oktagonalnej tarczy i wytrzymałości, która cechuje tę serię.

Nie dziwi więc, że w przypadku takiej serii jak Casio G-Shock producent stawia na zabawy z kamuflażem wojskowym. W ramach serii Bold Camo widzieliśmy już kilka konstrukcji – od złotej niczym łuska pocisku, przez niemal jednolicie czarne, po takiej nawiązującej do leśnego i dżunglowego kamuflażu. I to właśnie w tej konwencji producent utrzymał nową część serii Bold Camo, przy czym tym razem określenie “Bold” (z ang. śmiały) jest najbardziej na miejscu.

Casio G-Shock Bold Camo w dwóch nowych kolorach. Będzie wyraziście

Do zegarka Casio GA-V01CMG-3A w wojskowej zieleni dołączają dwa, zauważalnie mniej związane z faktycznym kamuflażem modele. Model G-Shock GAV01CMG-4A oraz GAV01CMG-6A to zabawa odpowiednio różowym i fioletowym kolorem w kamuflażowych łatach. Wszystko dzięki technice drukowania wielokątowego (MAP – Multi-angle printing) na bezelu z żywicy, jak i na opasce. Logo G-Shock pojawia się tu w dwóch miejscach, ale chyba każdy będzie w stanie odgadnąć, z jakiej linii pochodzą te zegarki. Poza tym na opasce zakamuflowano charakterystyczną literę G.

Casio G-Shock Bold Camo
Casio G-Shock Bold Camo w dwóch nowych kolorach

Zegarki Bold Camo ważą 74 gramy i mają dość spore wymiary – 49,1 x 58,2 x 19,6 mm. To odczuwalny kawał biżuterii, nawet jeżeli większość konstrukcji to po prostu obudowa. Producent połączył w zegarkach mechanizm analogowy z cyfrowym wyświetlaczem. Mimo tego obudowa w dalszym ciągu ma zachować typowe dla serii właściwości, czyli odporność na wstrząsy, a także możliwość zanurzenia na głębokości nawet 200 metrów.

Wyświetlacz chroni sferyczne szkło mineralne. Aby poprawić czytelność, Casio zaimplementowało funkcje odsłaniania wyświetlacza w sposób, który przestawia na krótką chwilę wskazówki, by można było zobaczyć godzinę. Nie zabrakło też podświetlenia, a do tego celu zastosowano Super Illuminator, który białym światłem poprawia czytelność zarówno wskazówek, jak i wyświetlacza.

Czytaj także: Zegarek na nadgarstek, a kapsuła na półkę. Ten G-Shock to marzenie każdego fana sci-fi

Casio obiecuje, że dzięki jednej baterii CR2025 sprzęt będzie działał nawet przez 10 lat. Casio Module 5751, który zasila całość, gościł już w wielu zegarkach z serii GA-V01. Rozszerzenie go na serię Bold Camo to ruch, który pomoże firmie zróżnicować i tak już bogate portfolio.

Casio ma już bogactwo barw. Może pora na coś nowego?

14 modeli w podserii GA-V01 to bogactwo, które pozwala dopasować zegarki do różnych stylizacji. Z drugiej strony producent postawił już na odważne kolory w innych modelach, m.in. w GA-V01-4A, który atakuje intensywnym różem, a także niemal odblaskowym GA-V01-9A z zielenią rodem z opasek odblaskowych. Do tego pojawią się serie semitransparentne. Czy Bold Camo w dwóch nowych kolorach był tu potrzebny?

Czytaj także: Test vivo X300 Ultra. Odważysz się ponieść cenę innowacji?

Jak zawsze w takich przypadkach, zadecyduje o tym rynek i sprzedaż. Jak na razie dwa nowe zegarki Casio G-Shock z serii Bold Camo trafiły do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych za 210 dolarów.

Casio zdecydowanie nie stawia na ekskluzywność serii G-Shock. Dostępność modeli na naszym rynku powinna być kwestią czasu, podobnie jak pojawienie się nowych odcieni i stylów. W erze marketingu wizualnego, opartego na pionowych wideo, prezentowanie odważnych, krzykliwych kolorów oraz nawiązania do nostalgii są w cenie i firma doskonale to rozumie. Po zrezygnowaniu z produkcji telefonów i aparatów firma znalazła swój rytm.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor