Największa kopalnia świata zaskoczyła. Chiny wręcz wygrały na loterii

Im dłużej przyglądam się walce o surowce krytyczne, tym mocniej mam wrażenie, że przyszłość ludzkości jest przywiązana do geologicznej przeszłości Ziemi. Możemy opracowywać coraz sprawniejsze silniki, mniejsze układy elektroniczne i lepsze systemy energetyczne, ale ktoś musi dostarczyć do nich odpowiednie pierwiastki. Problem zaczyna się wtedy, gdy znaczna część przemysłu zależy od jednego kraju, a jego najważniejszy surowcowy skarbiec okazuje się znacznie większy, niż dotychczas zakładaliśmy.
Zdjęcie wizualizacyjne wygenerowane z użyciem SI

Zdjęcie wizualizacyjne wygenerowane z użyciem SI

Bayan Obo w chińskiej Mongolii Wewnętrznej nie jest nowym odkryciem. Ten ogromny kompleks rud żelaza, niobu i pierwiastków ziem rzadkich od dekad stanowi jeden z fundamentów chińskiego przemysłu. Według przytaczanych obecnie danych zawiera około 100 mln ton rezerw metali ziem rzadkich, a pozyskiwany tam materiał od lat zasila produkcję elektroniki, magnesów, systemów wojskowych i technologii energetycznych. Tyle że wspomniane 100 mln ton może opisywać tylko najlepiej poznaną część całego układu.

Natura budowała Bayan Obo w dwóch etapach

Nowe interpretacje geologiczne sugerują, że na głębokości od około 500 do 1000 metrów potencjalne zasoby mogą być kilkukrotnie większe od obecnych szacunków. W płytszych partiach formacji mówi się nawet o potencjale rzędu 333 mln ton. Oczywiście nie wszystko jest takie proste. Rezerwa to część złoża możliwa do opłacalnego wydobycia przy obecnej technologii i warunkach ekonomicznych. Zasób opisuje zaś szerszy potencjał geologiczny, który może finalnie okazać się zbyt głęboki, zbyt ubogi albo zbyt kosztowny w przerobie. Nie zmienia to jednak najważniejszego wniosku. Największe znane złoże tego typu może wcale nie kończyć się tam, gdzie kończą się dzisiejsze wyrobiska.

Najciekawsza część tej historii nie sprowadza się wyłącznie do rozmiaru złoża. Nowe badanie zmieniło również sposób patrzenia na jego powstanie. Przez lata geolodzy próbowali wyjaśnić fenomen Bayan Obo pojedynczym wielkim wydarzeniem. Zespół Yanga Li wykazał jednak, że złoże było kształtowane przez co najmniej dwa odległe w czasie etapy aktywności karbonatytowej.

Zdjęcie satelitarne Bayan Obo z 2006 roku

Pierwszy miał miejsce około 1,32 mld lat temu. Karbonatytowa magma zawierała pierwiastki ziem rzadkich, ale nie uwolniła wystarczających ilości płynów, które mogłyby skutecznie przetransportować i skoncentrować je w skałach. Powstała jednak geologiczna podstawa późniejszego złoża, która została następnie zdeformowana przez procesy tektoniczne. Drugi etap nastąpił około 430 mln lat temu i okazał się kluczowy. Młodsze karbonatyty uwolniły wtedy alkaliczne płyny i solanki bogate w pierwiastki ziem rzadkich. Następnie te przenikały przez pęknięcia oraz warstwy starszego materiału, zmieniając jego skład w procesie metasomatyzmu. Według badaczy właśnie ta młodsza fala odpowiada za ponad 70 procent mineralizacji Bayan Obo.

Mówiąc prościej, natura najpierw przygotowała ogromną strukturę, a setki milionów lat później przepompowała przez nią płyny niosące odpowiednie pierwiastki. Dopiero połączenie tych wydarzeń stworzyło geologicznego giganta.

Metale ziem rzadkich nie są aż tak rzadkie

Do grupy metali ziem rzadkich zalicza się 15 lantanowców, skand i itr. Poszczególne pierwiastki trafiają do magnesów trwałych, laserów, elektroniki, katalizatorów, systemów optycznych oraz urządzeń medycznych. Neodym i prazeodym są wykorzystywane w wydajnych magnesach dla silników i generatorów, a dysproz oraz terb pozwalają zachować ich właściwości w wysokiej temperaturze.

Czytaj też: Chiny znów zaskoczyły. Najszybciej samorozładowujący się statek świata ma w ogóle sens?

Samo określenie “metale ziem rzadkich” sugeruje, że pierwiastki te występują w skorupie ziemskiej w śladowych ilościach, ale w rzeczywistości część z nich jest stosunkowo rozpowszechniona. Trudność polega jednak na znalezieniu miejsca, w którym zostały skoncentrowane w ilości umożliwiającej opłacalne wydobycie, a następnie na oddzieleniu ich od innych minerałów. Samo wydobycie rudy jest zaś dopiero początkiem. Prawdziwa przewaga zaczyna się przy kruszeniu, wzbogacaniu, chemicznej separacji, rafinacji oraz produkcji metali, stopów i gotowych magnesów. Właśnie dlatego każda technologia pozwalająca ograniczyć zależność od klasycznych magnesów trwałych budzi tak duże zainteresowanie.

Bayan Obo wzmacnia Chiny nie tylko dzięki wielkości. Złoże działa bardziej jako część systemu obejmującego kopalnie, zakłady separacji, rafinerie i producentów gotowych komponentów. Praktycznie cała reszta świata przez lata traktowała te etapy jak osobne branże, a Chiny potraktowały je jak jeden organizm.

Kilometr pod ziemią kończy się geologiczna sensacja, a zaczyna ekonomia

Perspektywa zasobów zalegających na głębokości do około kilometra robi wrażenie, ale zejście niżej zmienia praktycznie wszystkie parametry wydobycia. Rosną bowiem koszty budowy szybów, wentylacji, odpompowywania wody, zabezpieczania wyrobisk oraz transportowania skały na powierzchnię. Dochodzi do tego złożony skład rudy. Pierwiastki ziem rzadkich są do siebie bardzo podobne chemicznie, a Bayan Obo jest złożem polimetalicznym, w którym występują również żelazo, fluoryt i niob. Im bardziej skomplikowana jest ta mieszanina, tym trudniejsze staje się uzyskanie czystych produktów bez zużywania dużych ilości energii, wody i odczynników.

Czytaj też: Chiny kręcą, ale i tak imponują. Pierwszy taki robot ma cztery koła, sześć kończyn i 210 kg udźwigu

Właśnie niob pokazuje, dlaczego nie można przeliczać potencjału geologicznego bezpośrednio na przemysłową niezależność. Bayan Obo zawiera jego ogromne ilości, a mimo to Chiny pozostają zależne od importu. Problemem jest niska zawartość metalu w rudzie, drobne ziarna minerałów i koszt ich oddzielenia od pozostałego materiału. Nie zdziwię się więc, jeśli duża część głębokich zasobów metali ziem rzadkich pozostanie pod ziemią przez kolejne dekady. Ich znaczenie polega jednak na tym, że Chiny wiedzą o ich istnieniu i mogą rozwijać metody wydobycia do momentu, w którym ceny, zapotrzebowanie albo sytuacja polityczna uczynią cały proces opłacalnym.

Złoże nie musi być eksploatowane dzisiaj, żeby już teraz wzmacniało pozycję państwa. Chiny zresztą trzymają w garści cały świat, bo według szacunków pełne wdrożenie chińskich ograniczeń mogłoby zagrozić produkcji przemysłowej poza Chinami o wartości około 6,5 bln dolarów rocznie. Nie dlatego, że metale ziem rzadkich stanowią dużą część ceny samochodu, turbiny lub systemu uzbrojenia. Ich udział kosztowy jest często niewielki, ale bez nich całego produktu nie można ukończyć.

Zachód schodzi pod ocean, a Chiny mogą zejść głębiej

Inne państwa próbują nadrobić zaległości. W Stanach Zjednoczonych rozwijany jest kompleks Mountain Pass w Kalifornii, który ma łączyć wydobycie, wzbogacanie, separację, rafinację i produkcję magnesów. Japonia poszła z kolei znacznie głębiej. W lutym 2026 roku statek badawczy Chikyu wydobył około 50 ton błota zawierającego pierwiastki ziem rzadkich z dna w pobliżu wyspy Minamitori, z głębokości około 6000 metrów. W 2027 roku ma rozpocząć się większa próba, zakładająca pozyskiwanie około 350 ton osadu dziennie.

Czytaj też: Chiny połączyły mózg z robotem. Teraz mają zrozumieć, czego chcemy

Problem tego podejścia jednak jest oczywisty. Operowanie ciężkim sprzętem sześć kilometrów pod powierzchnią oceanu, wynoszenie błota na statek i transportowanie go do zakładów na lądzie nie brzmi jak prosty sposób na tani surowiec. Na tym tle sytuacja Chin wygląda znacznie lepiej. Ich potencjalne zasoby również znajdują się głęboko, ale nadal leżą pod lądem, w pobliżu istniejącej infrastruktury wydobywczej i całego przemysłowego zaplecza regionu Baotou. Chińskie wydobycie nie będzie łatwe, lecz konkurenci próbują zbudować od podstaw coś, co Chińczycy już mają.

Największa kopalnia świata może być dopiero początkiem

Oczywiście nowe szacunki to nie zapowiedź natychmiastowego zalania rynku tanimi metalami ziem rzadkich. Brakuje na tę chwilę dokładnego rozpoznania głębokich partii złoża, danych o jakości rudy, technologii wydobycia i pełnych kosztach przerobu. Kilkukrotnie większy potencjał geologiczny nie oznacza kilkukrotnie większej produkcji. Trudno jednak zignorować szerszy obraz.

Bayan Obo już dziś jest największym znanym złożem metali ziem rzadkich, jednym z najważniejszych źródeł surowca na świecie i częścią najbardziej rozbudowanego systemu przetwarzania tych pierwiastków. Jeśli geolodzy mają rację, to pod tym funkcjonującym od dekad gigantem znajduje się jeszcze większa struktura mineralna.

Źródła: Science Advances, South China Morning Post, IEA, Reuters

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.