Chiny kręcą, ale i tak imponują. Pierwszy taki robot ma cztery koła, sześć kończyn i 210 kg udźwigu

Przyszłość robotyki od bardzo dawna próbuje chodzić na dwóch nogach, bo świat wokół nas został zaprojektowany dla ludzi. Mamy schody, klamki, wąskie przejścia, narzędzia dopasowane do dłoni oraz instalacje, do których trzeba podejść, pochylić się i odpowiednio ustawić ciało. Humanoid wydaje się więc naturalną odpowiedzią na to, jak powinien wyglądać zaawansowany robot. Mam jednak wrażenie, że branża zbyt często myli uniwersalność człowieka z koniecznością kopiowania całej jego anatomii. Co więc powiecie na chińskiego robota-centaura?
Chiny kręcą, ale i tak imponują. Pierwszy taki robot ma cztery koła, sześć kończyn i 210 kg udźwigu

Problem z humanoidalnym robotem zaczyna się wtedy, kiedy byle efektowną maszynę z hali demonstracyjnej trzeba wysłać do płonącego zakładu, kopalni, rafinerii albo miejsca katastrofy. Tam nie liczy się już to, czy robot potrafi zatańczyć, zrobić salto lub przejść kilka kroków przed publicznością. Musi dojechać na miejsce, nie przewrócić się na pierwszym gruzowisku, przenieść ciężki sprzęt, odnaleźć zawór i rzeczywiście nim obrócić. Chińska firma Run Robotics postanowiła podejść do tego problemu dość dosłownie i pokazała robota, którego konstrukcja wygląda tak, jakby ktoś połączył humanoida z terenowym łazikiem.

W najnowszym dziele firmy Run Robotics dolna część składa się z czterech kołowo-nożnych kończyn, a nad nimi znalazł się tułów z dwoma ramionami. Innymi słowy, wygląda jak centaur, tylko zamiast konia mamy jeżdżące podwozie, sensory oraz sztuczną inteligencję. Szczerze? To może mieć znacznie więcej sensu niż kolejny humanoid na dwóch nogach.

Koła są szybsze. Nogi przydają się dopiero wtedy, gdy kończy się droga

Zaprezentowany podczas World Artificial Intelligence Conference 2026 w Szanghaju robot łączy koła z regulowanym podwoziem, dzięki czemu ma szybko pokonywać łatwiejszy teren, a jednocześnie zachowywać możliwość dopasowania pozycji do nierówności. Nad wszystkim góruje człekokształtna górna część wyposażona w ramiona, które mogą usuwać przeszkody, obsługiwać urządzenia i pomagać ludziom. Jest to o tyle ważne, że w przemyśle mamy już całą masę platform inspekcyjnych, ale większość z nich pełni funkcję ruchomej kamery. Widzi nieszczelny zawór, lecz niekoniecznie potrafi go zakręcić.

Robot-centaur Run Robotics ma robić jedno i drugie. Jego podwozie odpowiada za sprawne przemieszczanie, a górna część ma wykonywać pracę w środowisku przygotowanym dla człowieka. Maszyna może więc podjechać pod panel sterowania, chwycić narzędzie, przesunąć przeszkodę albo manipulować elementami instalacji. Takie podejście opisywałem już przy Atlasie uczącym się rzeczywistej pracy. Samo poruszanie się nie wystarcza. Robot musi jeszcze rozumieć, jak jego ciężar, pozycja, chwyt i kontakt z otoczeniem wpływają na wykonanie zadania. Tyle że Run Robotics nie próbuje rozwiązać wszystkich problemów naraz, zmuszając maszynę do balansowania na dwóch stopach.

Czytaj też: Chiny połączyły mózg z robotem. Teraz mają zrozumieć, czego chcemy

Koła zapewniają szybkość, stabilność oraz niższe zapotrzebowanie na energię na płaskim podłożu. Regulowane kończyny pozwalają natomiast zmieniać prześwit, pozycję korpusu i rozstaw punktów podparcia. Dokładnie z tego powodu hybrydowe roboty kołowo-nożne rozwijano już wcześniej. Europejski CENTAURO potrafił jeździć po łatwiejszym podłożu, wykonywać kroki na przeszkodach i precyzyjnie ustawiać się przed obiektem, z którym miał pracować.

Sama platforma proponowana przez Chińczyków ma być modułowa. Zależnie od przeznaczenia można instalować na niej dwa ramiona, zręczne dłonie oraz wielowymiarowe czujniki siły. W teorii pozwala to stworzyć kilka wariantów tego samego robota – od ciężkiego tragarza, przez mobilnego technika, aż po maszynę przeznaczoną do pracy z delikatnymi urządzeniami.

Udźwig 210 kg robi wrażenie, ale…

Najbardziej imponującym surowym parametrem chińskiego centaura jest udźwig sięgający 210 kilogramów. Taka liczba automatycznie buduje obraz maszyny zdolnej przenosić fragmenty konstrukcji, ciężkie wyposażenie, a nawet rannych. Problem w tym, że nie mówimy tutaj o 210 kilogramach podnoszonych ramionami podczas jazdy.

Run Robotics podaje typową ładowność na poziomie 100-120 kilogramów oraz maksymalne obciążenie statyczne wynoszące 210 kilogramów. Innymi słowy, najwyższa wartość dotyczy nieruchomej platformy, a nie robota pędzącego po gruzowisku z dwustukilogramowym przedmiotem nad głową. Producent nie ujawnił również osobnych parametrów udźwigu samych ramion.

Czytaj też: Robot awansował z praktykanta. Tylko jeden punkt dzieli robota Xiaomi od człowieka

Nawet 100 kilogramów przenoszonych przez mobilną platformę jest wynikiem bardzo użytecznym. Trzeba jednak odróżnić ładowność podwozia od siły manipulatorów. Robot może przewieźć agregat, aparaturę pomiarową, zapas wody, narzędzia lub innego rodzaju wyposażenie, ale nie oznacza to automatycznie, że podniesie ten sam ciężar samymi rękami.

Robot ma rozumieć instalację

Run Robotics wyposażyło swoje dzieło w LiDAR, widzenie stereoskopowe oraz kamery głębi. Czujniki mają wspólnie tworzyć obraz otoczenia i pozwalać maszynie rozpoznawać rurociągi, zawory, wskaźniki, przeszkody oraz ludzi. Według producenta system nie kończy pracy na klasyfikacji obiektów. Robot ma określać ich położenie i stan, planować trasę, omijać przeszkody oraz precyzyjnie lokalizować element, na którym powinien wykonać operację. Run Robotics nazywa to zamkniętym cyklem od percepcji do decyzji.

Nie znamy jednak aktualnie wyników niezależnych testów, skuteczności rozpoznawania obiektów ani zachowania systemu w dymie, pyle, deszczu, ciemności i przy uszkodzonych instalacjach. Łatwo rozpoznać czysty zawór na przygotowanym stanowisku. Znacznie trudniej odnaleźć go po pożarze, kiedy jest zasłonięty przewodem, pokryty sadzą i częściowo zdeformowany. Właśnie taki problem opisywałem przy robotach ślepnących od silnych źródeł światła. Kolejne czujniki zwiększają ilość dostępnych danych, ale nie gwarantują, że maszyna poprawnie zinterpretuje chaotyczną scenę. W robotyce najtrudniejsze nie jest dziś pokazanie, że algorytm działa w idealnym otoczeniu. Najtrudniejsze jest sprawienie, żeby nie przestawał działać, gdy świat przestaje przypominać dane treningowe.

Podobnie wygląda deklarowana odporność na pracę w środowisku zagrożonym wybuchem. Firma twierdzi, że robot został zaprojektowany pod wymagania przeciwwybuchowe, ale nie wskazuje konkretnego certyfikatu, normy ani klasy ochrony. Jest to zasadnicza różnica. “Zaprojektowany z myślą o” nie oznacza jeszcze, że maszyna może legalnie wjechać do każdej strefy zagrożonej wybuchem w rafinerii albo kopalni.

“Pierwszy robot-centaur na świecie”? No… niespecjalnie

Run Robotics opisuje swoją konstrukcję jako pierwszego na świecie robota-centaura. Uważam, że tego twierdzenia nie da się obronić bez bardzo precyzyjnego zawężenia definicji. Już przecież w 2018 roku prezentowany był europejski CENTAURO, czyli maszyna z czterema przegubowymi nogami zakończonymi sterowanymi kołami oraz antropomorficznym tułowiem, dwoma ramionami i pięciopalczastymi dłońmi.

Czytaj też: D-Day godny XXI wieku. Po raz pierwszy roboty trafiły na brzeg i zaczęły szturm

CENTAURO powstał z myślą o działaniach ratunkowych w miejscach niedostępnych albo zbyt niebezpiecznych dla człowieka. Badacze testowali go między innymi podczas wiercenia, przecinania przewodów, podłączania węża strażackiego, obsługi zaworów, narzędzi elektrycznych oraz wspinania się po schodach. Jeszcze wcześniej pojawiały się koncepcje NASA łączące mobilną platformę z człekokształtnym manipulatorem. Sama idea mechanicznego centaura nie jest więc nowa ani szczególnie chińska.

Możliwe, że Run Robotics ma na myśli pierwszą konstrukcję konkretnej klasy, pierwszego centaura przygotowanego do produkcji seryjnej albo pierwszego robota o określonych parametrach ładowności i odporności. Firma nie przedstawiła jednak takiego wyjaśnienia, idąc tym samym na pewne uproszczenie. Wiemy jednak, że zdobyła już zamówienia komercyjne, a zautomatyzowana linia montażowa wykorzystująca ponad 95% lokalnych podzespołów ma zostać ukończona w czwartym kwartale 2026 roku. Nie poznaliśmy jednak klientów, liczby zamówionych egzemplarzy, ceny ani planowanych terminów wdrożenia.

Źródła: Global Times, Interesting Engineering

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.