Smartfony z E Ink już mieliśmy, ale mają one sporo ograniczeń, głównie po stronie jakości wyświetlania obrazu i odświeżania. Chociaż takie panele idealnie sprawdzają się do czytania, to do konsumpcji innych treści już nie bardzo. Zamiast próbować to naprawić, Bigme po prostu ominęło to, dodając drugi ekran na pleckach (lub odwrotnie, zależy jak na to spojrzycie).
Spokój z przodu, dynamika z tyłu
Koncept opiera się na naprawieniu błędów pierwszej generacji tego modelu. Tam, z tyłu obudowy, znajdował się jedynie malutki, okrągły ekranik LCD przypominający tarczę smartwatcha, który służył głównie do sprawdzania powiadomień. W wersji Dual 2 poszło to o krok dalej – oba wyświetlacze są teraz niemal pełnowymiarowe, choć nie są to rozmiary często spotykane na rynku.
Na „froncie” wita nas 6,13-calowy kolorowy ekran E Ink. To idealna strefa do długiego czytania e-booków, artykułów, odpisywania na maile czy robienia notatek – cyfrowy papier nie męczy oczu, nie odbija słońca i drastycznie ogranicza zużycie baterii. Co więcej, ekran ten wspiera obsługę dedykowanego rysika, więc możecie na nim szkicować lub pisać dokładnie tak, jak po tradycyjnym papierze.

Wystarczy jednak obrócić telefon, by na „pleckach” zyskać dostęp do 5-calowego, klasycznego panelu LCD. To tutaj przenosimy się, gdy e-papier zaczyna irytować swoim powolnym odświeżaniem. Ekran ciekłokrystaliczny służy do tego, czego technologia E Ink wciąż nie potrafi robić płynnie: do oglądania filmów, szybkiego przeglądania social mediów, robienia zdjęć za pomocą 50 Mpix aparatu czy płynnego korzystania z dynamicznych aplikacji bez kompromisów. No, nie tak całkiem, bo jednak rozmiar robi swoje. Teraz już nikt nie jest raczej przyzwyczajony do takiego maleństwa.
Czytaj też: Nie ma AI, ale za to jest QWERTY. Clicks Communicator coraz bliżej
W dodatku tak interesująca konstrukcja wymusiła postawienie tylko na dwa aparaty – 50-megapikselowy z tyłu i 5-megapikselowy z przodu. Niestety, zabrakło tu po prostu miejsca na więcej, więc HiBreak Dual 2 raczej nie nada się dla osób, które lubią uwieczniać każdą chwilę. Trudno też nawet powiedzieć, jak sprawdzi się ten lepszy sensor, bo nadal mamy tu raczej kamerkę do selfie niż pełnoprawny moduł, który znajduje się z tyłu smartfona, choć dokładnej specyfikacji fotograficznej producent nie udostępnił.
Co jeszcze jest na pokładzie HiBreak Dual 2?
Jeśli chodzi o resztę specyfikacji, to Bigme nie oszczędzało. Starszy procesor MediaTek Dimensity 1080 z poprzednika został zastąpiony przez znacznie nowocześniejszy układ Dimensity 8300 z pełnym wsparciem dla sieci 5G. Smartfon działa pod kontrolą systemu Android 16 z preinstalowanym sklepem Google Play, co oznacza, że bez problemu zainstalujecie tu każdą potrzebną aplikację – oprogramowanie samo zadba o inteligentną optymalizację wyświetlania treści na obu ekranach.

Urządzenie ma być ufundowane nadchodzącą kampanią na platformie Kickstarter, a producent przygotował dla pierwszych chętnych dość zawiły, wielopoziomowy system zniżek. Wersje “Early Bird” mają startować od 699 oraz 769 dolarów (~2600-2900 zł). Jeśli jednak spóźnicie się na premierową zbiórkę, regularna cena wersji Standard wyniesie 899 dolarów (~3370 zł), natomiast edycja limitowana została wyceniona na 989 dolarów (czyli w okolicach 3700 złotych).
Czytaj też: Europa ma dość Apple’a i chińskich marek. Ten smartfon nawet system ma inny
Nie owijajmy w bawełnę – to urządzenie ekstremalnie niszowe. Dla większości użytkowników codzienne obracanie telefonu w dłoni, by sprawdzić powiadomienie na Instagramie, a potem wrócić do czytania książki, będzie brzmiało jak szczyt przekombinowania. Nie wspominając o tym, że noszenie w kieszeni sprzętu, który z każdej strony ma podatny na stłuczenie ekran, wymaga sporej odwagi i zapomnienia o tradycyjnych etui ochronnych. W sumie ciekawe, czy w ogóle dałoby się znaleźć jakiś case na ten model, bo nie zauważyłam, by producent cokolwiek takiego oferował.
Mimo wszystko ten smartfon całkiem mi się podoba, bo oferuje coś unikalnego i udowadnia, że telefony naprawdę nie muszą być nudne. Zamiast jednej, uniwersalnej tafli szkła, dostajemy urządzenie, które pozwala nam fizycznie oddzielić czas pracy i skupienia od bezmyślnej rozrywki. I choćby za tę próbę pożenienia ognia z wodą, warto trzymać za ten szalony projekt kciuki.
Źródło: Bigme
