No właśnie. To nie tak, że całkowicie powinniśmy je ignorować, bo zwłaszcza ta ostatnia porada czasem powinna być brana do serca. Bo o ile zwykłe odpisywanie na wiadomości czy przeglądanie sieci z kablem w gnieździe nie zrobi smartfonowi krzywdy, o tyle odpalanie wymagającej gry podczas ładowania to już zupełnie inna bajka.
Dlaczego sam kabel nie niszczy ogniwa?
Jeśli oglądacie premiery smartfonów lub czytacie nasze premierowe teksty, to zapewne wiecie, że obecnie producenci przykładają ogromną wagę do baterii. To już nie jest „pojemność X” i tyle, tylko cała masa informacji o zabezpieczeniach i dodatkowych, optymalizujących funkcjach. Nie są one tylko marketingowym chwytem, tylko odpowiedzią na coraz bardziej zaawansowane oprogramowania i aplikacje, a także na to, jak bezpośrednio ze smartfonów korzystamy.
Dzięki temu, kiedy podłączymy telefon do prądu i w tym czasie odpisujemy sobie na wiadomość, sprawdzimy sporadycznie powiadomienia czy będziemy prowadzić rozmowę głosową, układ zasilania dostosuje się do tego i po prostu rozdzieli energię. Część pójdzie na uzupełnienie baterii, a część na bieżące zasilanie ekranu i procesora.
Czytaj też: Google stworzy Twojego cyfrowego klona. To się aż prosi o kłopoty
W efekcie jedyne, co w takiej sytuacji dzieje się „gorzej”, to spadek prędkości ładowania. Telefon ładuje się wolniej, bo prąd musi obsłużyć dwa procesy jednocześnie. Sam proces ładowania nie wpływa jednak negatywnie na długoterminową kondycję baterii litowo-jonowej. Oczywiście, dobrze jest dać temu smartfonowi (i sobie!) tę chwilę spokoju, ale jeśli tego nie zrobimy, z baterią nic złego się nie stanie.
A co z grami? Tu już sprawa wygląda inaczej
Piszę tu o grach, bo to najczęstszy z tych bardzo wymagających procesów, jakie uruchamiamy na smartfonach. Jednak nie tylko mobilne rozgrywki powinniśmy sobie odpuścić podczas ładowania. Również montaż wideo czy korzystanie z bardzo zaawansowanych funkcji AI. Wszystkie te rzeczy wiążą się bowiem z bardzo wysokim zapotrzebowaniem na moc. A takowa… grzeje telefon.
To właśnie wysoka temperatura jest największym wrogiem ogniw litowo-jonowych. Samo ładowanie powoduje wydzielanie ciepła, a kiedy dodamy do tego obciążony grą czy montażem procesor, nasz telefon nagle zaczyna przypominać piecyk. Ten stan z kolei jest tym, co przyspiesza degradację baterii i obniża jej pojemność. W dodatku granie w takich warunkach to żadna przyjemność, bo aby ratować się przed przegrzaniem, smartfon zacznie automatycznie obniżać taktowanie procesora, więc zamiast płynności mamy zacinanie.

Bypass charging, czyli ratunek dla mobilnych graczy i nie tylko
Na szczęście producenci naprawdę doskonale zdają sobie sprawę, jakie grzeszki popełniają użytkownicy smartfonów, dlatego na pokładzie – zwłaszcza gamingowych, ale flagowce też to dostają – modeli coraz częściej pojawia się funkcja bypass charging. To nic innego jak po prostu przełączenie się na energię prosto z gniazdka, z całkowitym pominięciem baterii.
W ten sposób pozbywamy się ciepła generowanego przez ładowanie ogniwa, więc pozostaje nam już tylko naturalne obciążenie wynikające z pracy procesora na najwyższych obrotach. Gra będzie jednak działała na pełnej wydajności bez spadku klatek. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne, ponieważ w tym czasie bateria nie będzie ładowana i w końcu i tak trzeba będzie wyłączyć grę i dać urządzeniu porządnie uzupełnić baterię, jeśli będziemy chcieli dalej korzystać z niego z dala od ładowarki.
Czytaj też: Prosty sposób na bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay. Wystarczy ten mały gadżet
Warto więc sprawdzić, czy wasz telefon taką opcję obsługuje. Co ciekawe, nie musi mieć jej nawet od nowości, bo jest to jedno z tych ulepszeń, które może trafić do użytkowników nawet grubo po premierze, w ramach aktualizacji. Tak zrobił chociażby OnePlus na początku roku. Bypass charging zadebiutowało na pokładzie OnePlus 15, jednak potem firma udostępniła je także na takie modele, jak OnePlus 13R, 13s, 12 i OnePlus Pad Go 2. Inne firmy też robiły podobne aktualizacje, by zminimalizować problemy ze zbyt szybką degradacją ogniw w smartfonach i tabletach.
