Zjawisko to doskonale ilustrują futurystyczne koncepcje studia Aguila Design, które chociaż na rynku nie sprzedaje modeli produkcyjnych, to dostarcza przynajmniej wizję napędzającą wyobraźnię w stronę niezbadanych wód. Ich projekty, na czele z flagowymi konceptami Shark oraz monumentalnym superjachtem Xi, budzą aż pytanie, czy mamy do czynienia z żeglującymi samolotami, czy też z latającymi statkami?
Ten jacht nie ma zamiaru poddawać się żadnym standardom. George Lucas mógłby mu przyklasnąć
Belgijskie studio Aguila Design opiera swoją filozofię na maksymalnym wykorzystaniu sił natury, jednak nie w sposób, do którego przyzwyczaił nas tradycyjny przemysł. Zamiast brutalnego przebijania się kadłuba przez opór wody, projektant studia stawia na unoszenie się ponad jej powierzchnią. Wykorzystując prawa fizyki rządzące lotnictwem, tworzy wizje hybrydowych konstrukcji aero-morskich. Ich celem jest zredukowanie zjawiska oporu hydrodynamicznego, co teoretycznie pozwala na osiąganie zawrotnych prędkości przy zachowaniu niespotykanej stabilności.

Najbardziej wyrazistym i kompaktowym ucieleśnieniem tej idei jest jednostka Shark, którą opisywano na różnych portalach już 15 lat temu. Shark to dwuosobowy pojazd wodny, który na pierwszy rzut oka przypomina pojazd z Gwiezdnych Wojen: Mrocznego widma, aniżeli czegoś, co faktycznie miałoby zaistnieć na Ziemi.
Konstrukcja opiera się na profilu skrzydła naddźwiękowego, mocno zaokrąglonego w górnej części. Taki kształt nie jest jedynie zabiegiem stylistycznym. Podczas rozwijania dużych prędkości generuje on siłę nośną, która unosi pojazd, sprawiając, że niemal się unosi tuż nad taflą wody (co można zaobserwować także podczas sprintów superszybkich motorówek). Pod kadłubem umieszczono innowacyjny płat połączony ze statecznikiem, który pełni kluczową funkcję stabilizującą zarówno w spoczynku, jak i podczas ekstremalnego ślizgu.
Bezpieczeństwo załogi oparto na modułowej strukturze, sam kokpit stanowi wodoszczelną kapsułę ratunkową o podwyższonej odporności na uderzenia. Dopełnieniem tej wizji jest ulepszony wariant o nazwie X Pointedly, w którym studio zakłada wykorzystanie druku 3D z kompozytów węglowo-kevlarowych, poszycia z grafenu oraz ogniw słonecznych zintegrowanych bezpośrednio z aerodynamiczną powłoką pojazdu.
Ten pojazd morski został stworzony w oparciu o fundamentalne mechanizmy przepływu, dzięki którym tworzone są pojazdy o niezwykłym zbiorze cech aerodynamicznych i hydrodynamicznych, które zwiększają jego wysoką stabilność, sterowanie i zwrotność, bardzo dużą ładowność i niezwykle dużą prędkość – profesor IR.M Somerling, Uniwersytet w Ghent, laboratorium budowy maszyn
Podczas gdy Shark dedykowany jest rekreacji, projekt Xi przenosi te same zasady fizyki do świata miliarderów. Xi to luksusowy superjacht o długości 41 metrów i szerokości aż 30 metrów, zbudowany na planie delty. Naturalnie czysto teoretycznie i maksymalnie futurystycznie.

W tym projekcie Aguila Design w pełni rozwija skrzydła i to dosłownie oraz w przenośni. Końcówki potężnych skrzydeł bocznych są ruchome. W trakcie manewrów portowych można je złożyć, zmniejszając szerokość jednostki i ułatwiając cumowanie. Podczas rejsu skrzydła te generują potężną siłę nośną. Dynamiczna kontrola środka ciężkości i aerodynamiki pozwala wyeliminować uderzanie kadłuba o fale, oferując pasażerom komfort oczekiwany od tego typu luksusów. Kropką nad i, chociaż rodem z tradycyjnych jachtów, miałby w tym wypadku być przeszklony kokpi, który po otwarciu staje się “klasycznym” pokładem.
To jedynie wierzchołek góry lodowej
Czy powyższy przykład może zadziwić? Jak najbardziej, lecz trzeba też przyznać, że jednak da się odczuć czas, który minął od pierwszych pokazów prototypów jak model Breaking. Są one dość powściągliwe i w dużej mierze przypominające super motorówki wyścigów F1H20, to co się dzieje w innych, dzisiejszych agencjach jest jeszcze bardziej szalone.
Czytaj też: Ferrari wzbija się na fale. Rewolucyjny jacht Hypersail ma latać bez kropli paliwa
Jest dosłownie wszystko od długich na prawie dwieście metrów jachtów z możliwością zanurzenia się pod wodę jak Migaloo M5, przez absurdalne pomysły przypominające wodne stawonogi ślizgające się po wodzie, po luksusowe jachty tworzone z myślą o naukowcach badających polarne regiony, w czym mają pomóc podgrzewane maszty; chociaż niewiadomo, jakich naukowców miałoby na to stać, chyba że szalonych rodem z filmów z Jamesem Bondem sprzed paru dekad.
Jak widać, człowieka po prostu ciągnie do wody, a wyobraźnia przekracza kolejne granice.

