Odkąd piszę o rowerach elektrycznych, coraz bardziej doceniam konstrukcje, które nie dokładają kolejnych warstw komplikacji, a zamiast tego zabierają z roweru to, co przez lata było źródłem irytacji. Łańcuch do smarowania. Klasyczną przerzutkę do regulowania. Napęd wystawiony na błoto, sól, piach i przypadkowe uderzenia. Tout Terrain Chiyoda III Select 7.1 nie jest więc kolejnym e-bike udającym, że rozwiąże wszystkie problemy miasta. Wydaje mi się, że jest czymś ciekawszym, bo próbą zbudowania roweru codziennego tak, jakby miał służyć latami, a nie tylko ładnie wyglądać w dniu premiery.

Tout Terrain Chiyoda III Select 7.1 wygląda jak rower z przyszłości, która zrozumiała przeszłość
Tout Terrain to niemiecka marka z Freiburga, a sam model Chiyoda III Select 7.1 został zaprojektowany jako rower do miasta, codziennych dojazdów, gorszego asfaltu, kostki, szutrów i lekkich tras poza utwardzonymi drogami. Producent opisuje go jako sprzęt dla tych, którzy nie widzą wyraźnej granicy między miejskim życiem a naturą. Przesada? Niespecjalnie, bo specyfikacja rzeczywiście idzie w tym kierunku.
Czytaj też: Sześć biegów, pasek i 160 Nm spokoju. Taka piasta to zbawienie dla miejskich rowerów

Tout Terrain zbudował ten rower na stalowej ramie Chiyoda ze swoim rurkowaniem Stratocrom i stalowym widelcem Expedition Fork IV, gwarantując 130-kg wytrzymałość co do obciążenia. Toczy się on na oponach Continental Terra Adventure 28 x 2,0 cala, czyli 700 x 50 mm, a sama szerokość 50 mm w takim rowerze ma bardzo konkretny sens. Pozwala bowiem spokojniej przejeżdżać przez krawężniki, dziury, kostkę, mokre pobocza i szutrowe skróty. Dochodzi do tego przedni koszyk Cycles Manivelle N°55 Edition o 10-kg udźwigu.

Najważniejszy jest tu jednak ewidentnie sam napęd. Chiyoda III Select 7.1 nie korzysta z klasycznego łańcucha i zewnętrznej przerzutki, tylko z wewnętrznej skrzyni biegów Pinion C1.9 oraz paska Gates Carbon Drive CDX CenterTrack. Taki zestaw zmienia charakter roweru w ogromnym stopniu, bo dzięki temu znika klasyczna kaseta, znika tylna przerzutka, znika konieczność regularnego smarowania łańcucha i ciągłego pilnowania, czy cały układ po zimie, deszczu albo błocie nadal jest w dobrym stanie.

Podobny kierunek widać przy rowerowej przekładni UTgear H2. W niej najciekawsza nie jest sama liczba biegów, a przyznanie, że wielu użytkowników chce po prostu jechać, a nie ciągle myśleć o napędzie. Tout Terrain idzie jednak inną drogą, bo nie upraszcza przerzutki w rowerze elektrycznym, a zamiast tego wycina z codziennego roweru jeden z najbardziej uciążliwych obszarów obsługi.
Brak łańcucha w mieście ma ogromny sens
Napęd paskowy w rowerze nie jest nowym wynalazkiem, ale ciągle nie stał się standardem. Powód jest prosty – wymaga odpowiedniej ramy, odpowiedniego prowadzenia, konkretnego napięcia i nie współpracuje z klasyczną zewnętrzną przerzutką. W tanim rowerze miejskim łatwiej więc wrzucić zwykły łańcuch, prostą kasetę i temat zamknięty. Problem w tym, że “łatwiej” dla producenta nie zawsze oznacza “lepiej” dla użytkownika.
Czytaj też: Zapomnij o lekkim miejskim rowerku, bo e-bike przestały już udawać lekkość

Pasek Gates Carbon Drive nie potrzebuje smarowania, nie brudzi nogawek i powinien znosić codzienną eksploatację znacznie lepiej niż klasyczny łańcuch. Przy rowerze miejskim to już coś kluczowego, bo wystarczy kilka miesięcy jeżdżenia do pracy w zmiennej pogodzie, żeby zrozumieć, jak szybko zwykły napęd potrafi stać się mieszaniną oleju, pyłu, wody i zaniedbania.
Właśnie tutaj Chiyoda III Select 7.1 zaczyna wyglądać dojrzalej niż większość “futurystycznych” jednośladów. Nie krzyczy elektroniką. Nie obiecuje aplikacji, która za trzy lata może przestać działać. Nie robi z roweru gadżetu zależnego od aktualizacji. Zamiast tego korzysta z mechanicznego rozwiązania, które ma ograniczyć liczbę rzeczy wymagających uwagi.
Skrzynia Pinion C1.9 to serce i źródło kompromisów
Pinion C1.9 to wewnętrzna skrzynia biegów zamknięta w okolicy suportu. W Chiyodzie III Select 7.1 daje dziewięć przełożeń i zakres 600 procent. Zmiana biegów odbywa się manetką obrotową, a cały mechanizm jest schowany znacznie lepiej niż klasyczna przerzutka wisząca przy tylnym kole. Oznacza to mniej elementów wystawionych na uderzenia, błoto i przypadkowe uszkodzenia przy uderzeniach.
W teorii brzmi to jak spełnienie marzeń użytkownika, który chce roweru “na lata”, ale w praktyce trzeba pamiętać, że takie rozwiązanie nie jest ideałem. Dodaje bowiem masy, wymaga kompatybilnej ramy i w razie poważniejszej awarii nie będzie czymś, co każdy przypadkowy serwis naprawi od ręki. W klasycznym napędzie rowerowym wiele części kupimy niemal wszędzie. Przy Pinionie wchodzimy w świat bardziej specjalistyczny.
Cena boli, ale tutaj przynajmniej wiadomo za co płacimy
Największym problemem Chiyody III Select 7.1 jest cena. W Europie rower kosztuje 3399 euro, co daje około 14,6 tys. zł. Nie ma sensu udawać, że jest to “rozsądna” kwota dla przeciętnego użytkownika, który chce roweru do sklepu, pracy i weekendowego przejazdu przez park. Za takie pieniądze można kupić dobrego e-bike, kilka prostszych rowerów miejskich albo nawet używany skuter. Różnica polega na tym, że Tout Terrain nie sprzedaje tutaj obietnicy taniego transportu. Sprzedaje konstrukcję premium dla osoby, która myśli w dłuższym horyzoncie. Cena zaczyna wyglądać inaczej dopiero wtedy, gdy potraktujemy rower jako codzienne narzędzie na lata, a nie sezonową zachciankę.

Czytaj też: Nie wiem, czy to jeszcze rower XC, czy już mały samolot z amortyzatorem
Pisałem już przy prawdzie o zużyciu rowerów elektrycznych, że e-bike nie jest zwykłym rowerem z małym dodatkiem, bo silnik potrafi szybciej męczyć napęd, hamulce i opony. Chiyoda jest ciekawa właśnie dlatego, że idzie w przeciwną stronę. Nie dodaje silnika, który rozwiązuje problem wysiłku, ale zamiast tego próbuje ograniczyć mechaniczne bolączki klasycznego roweru. W epoce elektryfikacji to może wyglądać niemal konserwatywnie, ale właśnie w tej konserwatywności można dostrzec największy sens.
Źródła: Bikerumor, Tout Terrain Europe

