Przenieś co chcesz na ekran bez aplikacji, bez parowania i bez sieci. Wszystko dzięki jednemu gadżetowi

Czasami po prostu pewne rzeczy lepiej by wyglądały na TV. Wtedy się chce łatwo i szybko wrzucić ekran z wybranego urządzenia, lecz co zrobić jak się nie ma tak wygodnych funkcji jak AirDrop? Są oczywiście dostępne aplikacje, lecz każdy wie ile czasami kosztują one nerwów. A ten tyci gadżet chce ich oszczędzić.
MouseArc

MouseArc

Współczesny świat technologii przyzwyczaił nas do wygody rozwiązań bezprzewodowych, jednak przesyłanie obrazu z jednego urządzenia na drugie wciąż bywa źródłem niepotrzebnej frustracji. Każdy, kto choć raz musiał na szybko wyświetlić prezentację w sali konferencyjnej albo uruchomić film z telefonu na dużym ekranie telewizora, doskonale zna ten scenariusz.

Po co się męczyć, jak można zrobić to zgrabnie i bez nerwów?

Plątanina kabli, gubienie zasięgu sieci Wi-Fi, przymus instalowania dedykowanych aplikacji czy przedłużające się parowanie urządzeń potrafią skutecznie zepsuć całą radość z użytkowania nowoczesnego sprzętu. I tutaj wchodzi gamechanger w postaci MouseArc, firma stworzyła rozwiązanie, które ma raz na zawsze wyeliminować te uciążliwości przy użyciu zestawu MouseArc G1, czyli bezprzewodowym nadajniku i odbiorniku obrazu, który stawia na totalną prostotę, intuicyjność i natychmiastowe działanie – brzmi jak marzenie oraz wygląda ekstra.

Sercem całego zestawu są dwa niewielkie, fajnie przemyślane elementy: nadajnik ze złączem USB-C oraz odbiornik podłączany do gniazda HDMI. Największym atutem tego sprzętu jest fakt, że fabrycznie dostarczany jest on w stanie pełnego sparowania.

Oznacza to, że zaraz po wyjęciu z pudełka nie wymaga żadnej wstępnej konfiguracji. Nie trzeba pobierać dodatkowego oprogramowania, łączyć się z lokalną siecią internetową ani szukać połączenia w ustawieniach Bluetooth. Wystarczy po prostu wpiąć nadajnik do laptopa lub smartfona, a odbiornik do telewizora bądź projektora, aby po kilku sekundach cieszyć się stabilnym obrazem. Wszystko odbywa się w pełni automatycznie, bez jakiegokolwiek udziału skomplikowanych menu czy żmudnych ustawień.

MouseArc

Od strony technologicznej MouseArc G1 wykorzystuje bezpośrednie połączenie w standardzie 802.11ac 5G typu peer-to-peer. Działa ono na wydzielonym, dedykowanym kanale, co oznacza, że urządzenie w ogóle nie obciąża Twojego domowego lub firmowego łącza internetowego i pozostaje niezwykle odporne na wszelkie zakłócenia sygnału.

Zasięg wynoszący aż do pięćdziesięciu metrów w otwartej przestrzeni sprawia, że zestaw sprawdzi się w zasadzie każdym scenariuszu, osobiście od razu myślę o wygodzie przenośnych, małych projektorów. Podobno urządzenie oferuje także stabilną płynność transmisji, obsługując rozdzielczość Full HD przy odświeżaniu na poziomie 120 Hz. Dedykowana jednostka przetwarzająca dba o to, by obraz pozostał ostry, a dźwięk idealnie zsynchronizowany, lecz trudno w to w 100 procentach wierzyć. Producent mówi o stabilności w grach, lecz ja bym nie zaczynał Silksonga z tym urządzeniem – tak na wszelki wypadek.

MouseArc

Twórcy zestawu pomyśleli również o bardzo prozaicznych, ale istotnych kwestiach związanych z zasilaniem urządzeń mobilnych. Nadajnik został wyposażony w port ładowania Power Delivery 3.0 o mocy do 100 W. Dzięki temu podłączony smartfon czy laptop może być nieustannie ładowany w trakcie transmisji obrazu, eliminując obawę o niespodziewane rozładowanie baterii podczas długiego spotkania biznesowego czy wieczornego seansu. Kompatybilność urządzenia obejmuje sprzęty obsługujące tryb DisplayPort Alt Mode przez port USB-C, w tym najnowsze iPhone’y, iPady, komputery MacBook oraz smartfony z serii Samsung Galaxy.

Czytaj też: Kino 4K, które schowasz do plecaka. Koniec z nudnymi projektorami

Równie interesujący jak sama technologia jest unikalny wygląd zestawu MouseArc G1. Zamiast nudnej, typowej czarnej kostki, projektanci zaoferowali lekki, ważący zaledwie trzydzieści dwa gramy gadżet w kształcie puzzla o bardzo przyjemnej dla oka, biało-pomarańczowej kolorystyce. Miło, że nie każdy gadżet o takim przeznaczeniu musi stawiać na turbo minimalizm. W końcu to ma służyć do frajdy, nawet jeżeli podczas poważnego spotkania.

Projekt jest dostępny w ramach crowdfundingu na platformie Kickstarter i nie powinien zaboleć nawet kieszeni, bowiem na tę chwilę po przeliczeniu kosztuje około 263 złotych. Przesyłka jest przewidywana od października.

Źródło: yankodesign

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.