Szalony smartfon pozwoli wygodnie czytać z e-ink i tradycyjnego ekranu… Na magnes

Wybór urządzenia z wyświetlaczem opartym na technologii e-ink zawsze wiązał się z bolesnym kompromisem. Z jednej strony zyskujemy genialny komfort dla oczu i niesamowity czas pracy na jednym ładowaniu, z drugiej jednak zostajemy odcięci od płynnego wideo, często koloru i dynamicznych aplikacji. Chiński gigant Hisense postanowił rzucić wyzwanie temu problemowi. Model Hisense A10 to hybryda, która w mało subtelny sposób, rozwiązuje tę kwestię.
Źródło: Hisense vie GizmoChina

Źródło: Hisense vie GizmoChina

Rynek smartfonów z ekranami e-ink jest fascynującą niszą, która szuka sposobu na siebie już od wielu lat. Urządzenia te, choć uwielbiane przez pasjonatów cyfrowego czytelnictwa oraz osoby pragnące cyfrowego detoksu, rzadko trafiały do kieszeni masowego odbiorcy. Głównym powodem była ich mocno ograniczona funkcjonalność.

Magnetyczny łopatologizm na pleckach urządzenia

Po prostu korzystanie ze współczesnych zasobów cyfrowej rzeczywistości, nijak nie pasuje do tej technologii. Przeglądanie internetu czy szybkie sprawdzenie mediów społecznościowych na ekranie o takiej częstotliwości i ograniczonej palecie barw, mogłoby doprowadzić do frustracji nawet najbardziej cierpliwego użytkownika. A to wielka szkoda, bowiem każdy fan Kindle’a przyzna, że to jest gamechanger komfortu obcowania z wyświetlaczem.

Dlatego ciekawie jest zobaczyć, jak Hisense z modelem A10 podchodzi do tego problemu w sposób wręcz łopatologiczny. Konstrukcja opiera się na bazie, którą stanowi smukły, lekki telefon wyposażony w monochromatyczny ekran e-ink o przekątnej 6,13 cala. Zapewnia on doskonałe wrażenia z czytania, do złudzenia przypominające tradycyjny papier, eliminując jednocześnie emisję szkodliwego światła niebieskiego i drastycznie redukując zmęczenie wzroku. Taki układ idealnie sprawdza się podczas porannego przeglądu prasy, odpisywania na wiadomości tekstowe czy wielogodzinnej lektury e-booków na świeżym powietrzu. Temat znamy i lubimy, lecz jak się to ma do wskazanych wcześniej problemów?

Prawdziwa innowacja, bardzo niesubtelna kryje się jednak z tyłu obudowy. Inżynierowie wyposażyli model A10 w magnetyczny system mocowania, do którego można w dowolnym momencie przypiąć dodatkowy, pełnoprawny panel LCD. Kiedy zachodzi taka potrzeba, dla przykładu użycia nawigacji GPS czy szybkiego przejrzenia materiału wideo, smartfon zyskuje pełną funkcjonalność tradycyjnego urządzenia multimedialnego.

Źródło: Hisense vie GizmoChina

Kluczem do sukcesu jest tutaj też słowo “odczepiany”, użytkownik nie jest zmuszony do ciągłego noszenia dodatkowej masy i grubości kolejnego ekranu. Gdy kolorowy panel nie jest potrzebny, można go po prostu odpiąć i zostawić na biurku lub w torbie, ciesząc się lekkim i poręcznym urządzeniem do czytania.

Wydajność nie ucierpi na zastosowaniu niewymagającego ekranu

Zastosowanie wyświetlacza z e-ink, aż się prosi o oszczędność na specyfikacji i wyposażaniu urządzenia w przestarzałe, mało wydajne – w kontekście smartfonów – komponenty. W przypadku Hisense A10 producent nie zdecydował się na szczęście na żadne ustępstwa. Sercem smartfona został nowoczesny, ośmiordzeniowy procesor firmy Qualcomm, wykonany w procesie technologicznym 4 nm (nie ma pewności, lecz się przypuszcza, że to Snapdragon 6 Gen 3), który gwarantuje płynność operacji. Urządzenie debiutuje z systemem operacyjnym Android 16, co powinno zapewnić jeszcze długie wsparcie dla aplikacji oraz dostęp do najnowszych zabezpieczeń.

Obecność nowoczesnego procesora przekłada się również na zaawansowane możliwości łączności, w tym pełną obsługę sieci 5G oraz standardu Wi-Fi 6. Dzięki temu pobieranie obszernych publikacji, komiksów czy synchronizacja biblioteki w chmurze będzie się odbywała błyskawicznie. Smartfon staje się tym samym pełnoprawnym narzędziem pracy lub do nauki dla studentów i pracowników biurowych, którzy spędzają długie godziny przed ekranem, a jednocześnie potrzebują stałego, szybkiego dostępu do sieci i zasobów korporacyjnych.

Czytaj też: Gdzie mój Galaxy e-ink? Samsung pokazuje kolorowy e-papier, a fani szaleją

Dla kogo jest to urządzenie? Z pewnością nie dla przeciętnego użytkownika szukającego flagowca do gier i zaawansowanej fotografii mobilnej. To sprzęt skrojony pod wymagającego odbiorcę, który świadomie chce ograniczyć czas spędzany przed wyświetlaczami, nie rezygnując przy tym z cyfrowych narzędzi niezbędnych w codziennym życiu. Czy modułowa konstrukcja przyjmie się na stałe? Pewnie nie, lecz nie można odmówić temu szaleństwu odrobiny uroku.

Źródło: gizmochina

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.