Jak sądzą członkowie międzynarodowego zespołu badawczego, chodzi o wyjątkowo długie włókno gorącego gazu łączące cztery podgromady galaktyk należące do Supergromady Shapleya. Ta ostatnia jest natomiast jednym z najbardziej masywnych skupisk galaktyk w pobliskim wszechświecie. Zdaniem naukowców odkrycie, jakiego dokonali, może pomóc rozwiązać problem brakującej materii barionowej, który od dziesięcioleci pozostaje jedną z największych zagadek współczesnej kosmologii.
Czytaj też: Kosmiczny wiatr, który siał zniszczenie. Astronomowie odkryli przerażającą siłę z początków wszechświata
Choć brakująca materia może kojarzyć się z tajemniczą ciemną materią, w tym przypadku chodzi o zwykłą materię zbudowaną z protonów, neutronów i elektronów: tę samą, z której powstały gwiazdy, planety oraz życie na Ziemi. Modele opisujące ewolucję wszechświata od dawna sugerowały, iż znaczna część tej materii powinna istnieć, jednak astronomowie nie byli w stanie jej bezpośrednio zaobserwować. Przypuszczali, że ukrywa się w postaci niezwykle rozrzedzonego, gorącego gazu rozciągającego się pomiędzy galaktykami.
Obserwacje wykonane w zakresie promieniowania rentgenowskiego, o których szerzej czytamy na łamach Nature, dostarczyły jednego z najmocniejszych dowodów potwierdzających tę hipotezę. Badaczom udało się wykryć ogromne włókno gorącego gazu o temperaturze sięgającej milionów stopni, którego masa może być nawet dziesięciokrotnie większa od masy całej Drogi Mlecznej. Tak rozległe struktury są elementami kosmicznej sieci, a więc gigantycznego “rusztowania” wszechświata, w którym galaktyki i gromady galaktyk nie są rozmieszczone przypadkowo, lecz tworzą połączony system włókien oraz węzłów.
Naukowcy podkreślają, że wyniki wyjątkowo dobrze pokrywają się z przewidywaniami współczesnych symulacji kosmologicznych. Przez lata modele komputerowe wskazywały na istnienie rozległych pasm gorącego gazu pomiędzy największymi strukturami we wszechświecie, jednak ich wykrycie było niezwykle trudne z powodu bardzo niskiej jasności emitowanego promieniowania. Dopiero współczesne obserwacje rentgenowskie pozwoliły zarejestrować sygnał wystarczająco wyraźny, by potwierdzić wcześniejsze przewidywania.
Czytaj też: Naukowcy wykryli kosmiczny pył spadający na Ziemię. Pochodzi z niewidzialnego obiektu
Sama identyfikacja nowej struktury to jedno, ale jeśli kolejne obserwacje potwierdzą uzyskane wyniki, astronomowie będą mogli znacznie lepiej zrozumieć sposób powstawania największych struktur we wszechświecie oraz dokładniej oszacować, gdzie znajduje się większość zwykłej materii, której przez wiele lat brakowało w obserwacjach. Dla kosmologów taka detekcja jest kolejnym dowodem na to, że największe obiekty we wszechświecie tworzą rozległą, wzajemnie połączoną sieć. Każde podobne odkrycie pozwala z jednej strony lepiej poznać budowę kosmosu, a z drugiej – zweryfikować modele opisujące jego ewolucję od Wielkiego Wybuchu aż po współczesność.
Źródło: Nature
