Test monitora AOC AGON PRO AG326UZD. Czy złoty środek zaczyna tracić grunt pod nogami?

Spędziłem sporo czasu z monitorem AOC AGON PRO AG326UZD2, traktując go jako główny ekran w ciągu pracy, nauki oraz naturalnie grania w przeróżne tytuły. Czy jest warty swojej ceny i jak w praktyce wypada przeskok z 27-calowego monitora QHD? Odpowiedzi poniżej.
Test monitora AOC AGON PRO AG326UZD. Czy złoty środek zaczyna tracić grunt pod nogami?

Przesiadka z 27-calowego monitora QHD  (2560×1440) na 31,5-calowy ekran 4K nie przypomina zwykłego powiększenia obrazu o kilka centymetrów. Zmienia się skala całego stanowiska, ilość widocznej przestrzeni, ostrość tekstu oraz sposób, w jaki odbieramy gry. Dla przypomnienia, standardowe 24 cale Full HD oferują około 92 pikseli na cal, 27 cali QHD podnosi tę wartość do okolic 109 PPI, a AOC AGON PRO AG326UZD2 dobija do około 139 PPI. Różnicę więc widać gołym okiem, ale jej odbiór zależy również od odległości. Jeśli odsuniemy większy monitor głębiej na biurku, to część przewagi gęstości pikseli naturalnie maleje. Jeśli postawimy go zbyt blisko, zaczniemy z kolei obracać głowę podczas śledzenia interfejsu.

Właśnie dlatego nie traktuję AOC AGON PRO AG326UZD2 jak byle większej i droższej wersji np. testowanego wcześniej Gigabyte MO27Q3. Tamten monitor łączył 27 cali, QHD i 360 Hz, czyli stawiał na bardzo wysoką płynność bez wymagania od karty graficznej renderowania ponad 8 milionów pikseli w każdej klatce. AOC wybiera przeciwną drogę. Oferuje ponad dwukrotnie więcej pikseli, większą przekątną, 240 Hz, nowszy panel QD-OLED oraz znacznie bogatsze zaplecze złączy. Kosztuje jednak 4749 złotych, a więc niemal dwa razy tyle.

Czytaj też: Test monitora Gigabyte M27Q2 QD, czyli jak odkryć matrycę IPS na nowo

Pytanie nie brzmi więc, czy jest to monitor lepszy od modelu będącego przedstawicielem mojego osobistego “złotego środka”, czyli połączenia 27-cali z rozdzielczością 2560×1440. Pod względem rozdzielczości, wyposażenia i zastosowanego panelu odpowiedź jest bowiem zbyt prosta. Ważniejsze jest to, czy rozmiar rzędu 31,5 cala, rozdzielczość  4K i 240-krotne odświeżanie panelu w każdej sekundzie tworzą sprzęt rzeczywiście bardziej użyteczny dla gracza, czy może wymagają stworzenia całego komputera wokół monitora.

Pudełko i dołączone wyposażenie AOC AGON PRO AG326UZD

Wielkie pudło nie powinno nas dziwić, bo ten monitor jest po prostu ponadprzeciętnie wielki. Proces wyciągania go ze styropianów i ogarniania przed pierwszym użyciem jest jednak prosty i na całe szczęście nie musimy martwić się o przewody, bo w zestawie poza papierologią, adapterem do montażu VESA 100×100, podstawką oraz śrubokręcikiem, znajdziemy też:

  • przewód HDMI 2.1 o długości 1,8 metra
  • przewód DisplayPort 2.1 o długości 1,8 metra
  • przewód USB-B do USB-A do długości 1,8 metra
  • przewód USB-C Gen 2 o długości 1,5 metra
  • przewód zasilający

Innymi słowy, nie czeka nas wizyta w sklepie, bo producent zaoszczędził na wyposażeniu. W praktyce bowiem taki zestaw przewodów pozwala wpiąć monitor od razu do komputera, konsoli oraz laptopa i tym samym umożliwia sprawdzenie w praktyce świetnych funkcji pokroju PiP czy przesyłania sygnału z klawiatury oraz myszki za pośrednictwem wbudowanego HUB-u zarówno do laptopa, jak i peceta.

Wygląd i wykonanie AOC AGON PRO AG326UZD

Monitory mają to do siebie, że nie muszą być szczególnymi dziełami sztuki, jeśli idzie o wygląd. Zwykle bowiem ich “plecki” są przy ścianie, więc w ogóle ich nie widzimy, a przód ma być przecież zdominowany przez matrycę i możliwie cienkie ramki. Te ostatnie rzeczywiście są dosyć cienkie, bo dolna mierzy około 2 cm, a pozostałe sprawiają wrażenie ultrasmukłych, ale w rzeczywistości powierzchnia panelu jest w pełni czarna jakieś 16 mm po bokach oraz 8 mm na górze. Tył monitora jest pełen ostrych linii charakterystycznych dla tego producenta i jest dosyć gruby (82,2 mm), a to dlatego, że ma w sobie nie byle jaką sekcję zasilania, system rozpraszania ciepła oraz oczywiście metalowe wzmocnienia związane z punktem montażu.

Czytaj też: Test monitora AOC AGON Pro AG346UCD

Na tyle szczególnie ważne elementy są trzy – joystick do sterowania OSD, port kensington lock oraz centrum, które zarówno rozświetla się barwami RGB w formie charakterystycznego, ostrego wzoru, jak i jest miejscem montażu zarówno dołączonej podstawki, jak i metalowego adaptera, który umożliwia zamontowanie AOC AGON PRO AG326UZD na uchwycie VESA 100×100. Na dolnej krawędzi znajdziemy diodę informującą o stanie (biały/pomarańczowy), a pod pogrubionym tyłem znalazła się sekcja mieszcząca bogaty zestaw zaawansowanych portów, w które przewody wpinamy “od dołu”, co ułatwia zarządzanie nimi na typowych stanowiskach.

Więcej uwagi trzeba też poświęcić temu, co widzimy na samym blacie – podstawce. AOC AGON PRO AG326UZD doczekał się w tej kwestii sporej metalowej asymetrycznej podstawy z pięcioma antypoślizgowymi padami z gumy oraz ze śrubką zabezpieczającą drugi kluczowy element, czyli główny pałąk/wysięgnik z rozbudowaną regulacją. Solidności nie można im odmówić, ale trudno się temu dziwić, bo te elementy muszą utrzymać aż 7,53-kilogramowy monitor.

Nie przeszkadzało to jednak producentowi w zapewnieniu opcji zmiany wychylenia od -5 do +23 stopni, regulacji wysokości do 150 mm, obracania na boki od -16 do +16 stopni oraz wetknięciu w całość funkcji pivota, choć tutaj trzeba uważać, żeby przy obrocie nie uderzyć rogiem monitora w blat. Nie jest to jednak coś, co dręczy tylko ten model. 

Wracając zaś do samego montażu, firma AOC bardzo dobrze zaprojektowała pałąk idący od podstawy do monitora. Brakuje mu wprawdzie kilku centymetrów do idealnej dla mnie wysokości na stanowisku, ale samo przesunięcie jego części w tył jest na wagę złota przy tak wielkim ekranie. Trzeba też docenić, że AOC nie zapomniało o przepuście na przewody i zadbało o to, aby wielka podstawa nie była zbyt wysoka, dzięki czemu nie dominuje aż tak bardzo blatu. 

Producent wspomina wprawdzie o montażu na ścianie, ale odpowiednio mocne wysięgniki (nawet gazowe) również dadzą sobie radę z takim obciążeniem. Mam jednak problem z samym montażem adaptera, bo instrukcja nie rozwiewa wątpliwości, a jedyne ułożenie, które byłem w stanie zrealizować, sprawiało wrażenie, jakby część nie pasowała do monitora, bo gumowe części adaptera, które najwyraźniej miały wspierać tylną część monitora, kompletnie jej nie dotykały. Wygląda to więc jak część dołączona do zestawu bez większego przemyślenia. Działać działa, ale w tej cenie chciałoby się czegoś więcej.

AOC AGON PRO AG326UZD nie musi wstydzić się portów

Jednym z najważniejszych argumentów za AG326UZD2 jest DisplayPort 2.1 UHBR20, czyli standard zapewniający znacznie większą przepustowość i lepiej pasujący do rozdzielczości 4K przy 240 Hz. Dwa HDMI 2.1 pozwalają z kolei podłączyć konsolę i wykorzystać 4K przy 120 Hz, VRR oraz HDR. Pełnych 240 Hz konsole obecnej generacji oczywiście nie wykorzystają. 

Czytaj też: Test monitora Philips Evnia 27M2N8500/00. Gotowy na wspaniałość OLEDa?

Właściciel konsoli nadal dostaje świetny ekran. Przy 31,5 cala może usiąść nieco dalej niż przed typowym 27-calowym monitorem, zachować ostrość 4K i korzystać ze 120 Hz w obsługiwanych grach. Dopłaca jednak za 240 Hz i DisplayPort 2.1, które pozostaną związane głównie z komputerem. USB-C z Power Delivery 65 W ma znacznie bardziej uniwersalny charakter. Jednym przewodem możemy przesłać obraz, podłączyć urządzenia z huba USB i zasilać laptop. Moc 65 W wystarczy wielu ultrabookom oraz zwykłym komputerom przenośnym, ale nie zastąpi zasilacza wydajnej mobilnej stacji roboczej albo laptopa gamingowego pracującego pod dużym obciążeniem.

Do tego dochodzą dwa USB-A, USB-B, wyjście słuchawkowe, przełącznik KVM oraz tryby PiP i PbP. KVM pozwala używać jednej klawiatury i myszy z komputerem stacjonarnym oraz laptopem, a PbP może wyświetlić oba źródła równocześnie. W monitorze za 4749 złotych nie traktuję tego jako luksusu, bo to po prostu powinien być standard.

Jeśli zaś idzie o audio, to AOC zamontował w tym modelu dwa głośniki o mocy 8 W (zwykle są to 5-watowe jednostki). Grają one dobrze, są głośne i wypadają powyżej przeciętnej systemów audio montowanych w monitorach, ale nie zastąpią sensownego zestawu zewnętrznego ani dobrych słuchawek. Jednak do filmu, rozmowy, materiału na YouTube albo grania bez zakładania słuchawek wystarczają bez poczucia, że dźwięk wydobywa się z telefonu zamkniętego w plastikowym pudełku. 

OSD AOC AGON PRO AG326UZD2 robi robotę…

AOC AGON PRO AG326UZD2 ma rozbudowane OSD obsługiwane joystickiem umieszczonym z tyłu obudowy. Sam joystick w domyśle pozwala uzyskać szybki dostęp do zmiany profilu (lewo), wyboru źródła (góra), regulacji podświetlenia ozdobnego (prawo) i aktywacji celownika na środku (dół). Możliwa jest zmiana tylko przypisania “w lewo” za pośrednictwem błędnie przetłumaczonego “klucza użytkownika”, ale w praktyce to właśnie zmiana profili sprawdza się w tej roli najlepiej. Szkoda więc, że producent nie pozwala dostosowywać wszystkich dostępnych skrótów.

Sam interfejs OSD jest dostępny po polsku, działa sprawnie i daje dostęp do zdecydowanej większości funkcji monitora bez instalowania dodatkowego oprogramowania. Czerwono-czarna stylistyka mocno trzyma się estetyki AGON, choć samo menu momentami sprawia wrażenie bardziej efektownego niż czytelnego.

Zakres ustawień jest jednak duży. Możemy zmieniać tryby gry, proporcje obrazu, poziom cieni, nasycenie kolorów, temperaturę barwową, ustawienia RGB, Adaptive-Sync, opóźnienie wejściowe, licznik klatek, celownik oraz funkcje związane z PiP. Osobne zakładki odpowiadają za podświetlenie Light FX, konfigurację źródeł, język, położenie OSD i podstawowe informacje o aktualnym sygnale. Monitor poprawnie rozpoznawał rozdzielczość 3840 x 2160, tryb SDR oraz działanie Adaptive-Sync.

Szczególnie ważna jest sekcja ochrony OLED-a. Znajdziemy w niej orbitowanie pikseli, automatyczne i ręczne odświeżanie panelu, wygaszanie ekranu, przyciemnianie paska zadań, ochronę statycznych logotypów, ostrzeganie przed długim użytkowaniem oraz zabezpieczenie termiczne. Część mechanizmów jest domyślnie wyłączona. Rozumiem, że producent nie chce od razu pogarszać komfortu użytkowania agresywnym przyciemnianiem interfejsu, ale przy panelu objętym gwarancją na wypalenie wolałbym, aby AOC wyraźniej tłumaczyło konsekwencje pozostawienia poszczególnych opcji w stanie nieaktywnym.

… a aplikacja G-Menu jest jego wygodniejszym przedłużeniem

Alternatywą dla joysticka jest aplikacja G-Menu. Zacznę jednak od jej nazwy, bo trudno o gorszy sposób prezentowania oficjalnego programu do obsługi monitora. “G-Menu” nie zawiera ani nazwy AOC, ani AGON, ani nawet słowa wskazującego, że chodzi o ekran. Przy pierwszym kontakcie brzmi jak przypadkowy proces działający w tle albo program, którego pochodzenie trzeba sprawdzić przed uruchomieniem. Wyszukanie go w systemie i internecie również jest niepotrzebnie utrudnione. Nazwa w rodzaju “AOC G-Menu”, “AGON Display Control” albo po prostu “AOC Screen” od razu wyjaśniałaby, z czym mamy do czynienia. 

Po uruchomieniu program prezentuje się znacznie lepiej od jego nazwy. Rozpoznaje model monitora, pozwala tworzyć profile oraz daje dostęp do ustawień trybów gry, synchronizacji z aplikacjami, redukcji niebieskiego światła, trybów ekonomicznych, wejść, proporcji obrazu, Light FX i mechanizmów ochrony panelu. Można również przypisać konkretny profil do wybranego programu. Dzięki temu monitor może automatycznie przełączać się na tryb FPS po uruchomieniu strzelanki albo na spokojniejsze ustawienia podczas pracy w przeglądarce.

Samo powiązanie profili z aplikacjami działa dobrze i jest jedną z najlepszych funkcji G-Menu. Gorzej wypadają skróty klawiszowe. Zmiana profilu przebiega poprawnie, ale regulowanie jasności oraz głośności reaguje na pojedyncze naciśnięcia zamiast płynnie działać po przytrzymaniu kombinacji. Każda zmiana wymaga dodatkowo krótkiego oczekiwania. Monitor nie pokazuje przy tym komunikatu OSD potwierdzającego nową wartość, więc łatwo zgubić się w tym, czy polecenie zostało już wykonane, jeśli nie powoduje nagłej zmiany stylu obrazu.

Największe zastrzeżenie mam jednak do wyboru gamutu kolorów. G-Menu pozwala wskazać “Panel Native”, sRGB oraz DCI-P3, ale w praktyce przełączanie tych opcji nie powodowało widocznej zmiany obrazu. Te same pozycje znalazłem jednak w OSD monitora i działają one w pełni poprawnie, co tyczy się też Gamy, która w G-Menu działa w pełni poprawnie.

G-Menu ma więc kilka oznak niedopracowania. Zwłaszcza że część interfejsu pozostaje po angielsku, niektóre nazwy są mało intuicyjne, a funkcja Screen+ wymaga pobrania osobnego programu. Samo oprogramowanie nie jest bezużyteczne. Wręcz przeciwnie, po skonfigurowaniu profili znacznie ułatwia codzienne korzystanie z monitora. Mam jednak wrażenie, że AOC przygotowało funkcjonalnie dobry panel sterowania, a potem zabrakło ostatniego etapu dopracowania nazwy i lokalizacji.

Kończąc kwestię oprogramowania, podczas około dwóch tygodni korzystania z monitora zdarzył mi się przymuszony cykl odświeżania panelu. Sprzęt poinformował o nim z około 10-minutowym wyprzedzeniem, więc nie wyłączył się bez ostrzeżenia w środku pracy. Nadal jest to jednak przerwa narzucona przez monitor, a nie coś, co możemy ignorować bez końca. Stanowi to jednak część ceny, którą płacimy za OLED. Panel kompensuje nierównomierne zużycie pikseli i próbuje zmniejszyć ryzyko trwałej retencji obrazu. 

AOC zapewnia dodatkowo trzyletnią gwarancję obejmującą wypalenie, lecz stawia jasny warunek – użytkownik musi przestrzegać zasad konserwacji oraz korzystać z mechanizmów ochronnych, które jednak w domyślnym trybie są w większości zdezaktywowane. 

Na QD-OLED czwartej generacji trudno narzekać… znając ograniczenia

AOC wykorzystał w tym modelu płaski panel QD-OLED czwartej generacji. Producent deklaruje 10-bitową głębię koloru, 1,07 miliarda odcieni, 99,7 procent DCI-P3, 140,7 procent sRGB, 96,9 procent Adobe RGB oraz 81,6 procent BT.2020. Do tego dochodzi DisplayHDR True Black 500 i nowa powłoka AntiReflection 3.0, która ma ograniczać odbicia bez wprowadzania typowego dla mocno matowych powierzchni efektu ziarnistości.

Najważniejsze pozostaje jednak rozróżnienie jasności zależnie od wyświetlanego obrazu. Deklarowane 1000 nitów dotyczy jedynie 3-procentowego APL, czyli bardzo małego jasnego fragmentu na ciemnym tle. Przy 10-procentowym APL wartość spada do 515 nitów, a pełnoekranowy obraz SDR ma osiągać 300 nitów. Nie jest to wada ani próba oszustwa, tylko normalna charakterystyka panelu OLED oraz systemu ograniczającego pobór mocy i temperaturę.

Tysiąc nitów zobaczymy więc w niewielkich refleksach, wybuchach, słońcu odbijającym się od metalu albo jasnych źródłach światła. Biała strona internetowa nie rozświetli ekranu z taką samą siłą. Właśnie dlatego samego hasła “1000 nitów” nie należy porównywać bezpośrednio z jasnością pełnoekranową dobrego monitora Mini LED, bo po prostu nie tędy droga. 

Co jednak powiedzą pomiary kolorymetrem SpyderX Elite?

Kolorymetr potwierdza klasę panelu, ale profil DCI-P3 ma konkretny charakter

Pomiary SpyderX Elite potwierdziły przede wszystkim, że AOC nie przesadziło z deklarowaną jasnością pełnoekranową w SDR. Przy ustawieniu 100 procent monitor osiągnął 295,4 cd/m², a w testowanym presecie wynik wyniósł 289,5 cd/m². Producent mówi o 300 nitach, więc różnica jest pomijalna i może wynikać z egzemplarza, temperatury panelu oraz dokładności samego kolorymetru. Zakres regulacji jest przy tym szeroki. Przy minimalnym ustawieniu jasność spada do 19,7 cd/m², co pozwala komfortowo korzystać z monitora również nocą, bez ryzyka oświetlania sobie twarzy byle białą stroną internetową.

Wynik kontrastu, który wzrastał do około 3920:1, trzeba interpretować ostrożnie. Program przez cały test raportował czerń na poziomie 0,07-0,08 cd/m², ale nie oznacza to, że QD-OLED nagle zaczął zachowywać się jak typowy panel LCD. Kolorymetr SpyderX Elite ma ograniczoną zdolność pomiaru ekstremalnie niskiej luminancji, a wynik mogą dodatkowo podnosić odbicia światła w pomieszczeniu. Realnego kontrastu OLED-a nie da się więc rzetelnie wyznaczyć przez podzielenie tych dwóch liczb. Wygaszone piksele pozostają wizualnie czarne, a raportowane 3920:1 pokazuje raczej granicę zastosowanej metody pomiarowej niż możliwości matrycy.

Znacznie bardziej miarodajnie wypadają pomiary gamutu. Monitor pokrył 100 procent przestrzeni sRGB, 98 procent P3 oraz 88 procent Adobe RGB. Deklarowanych przez producenta 99,7 procent DCI-P3 nie udało się więc odtworzyć idealnie, ale jeden punkt procentowy różnicy trudno traktować jako realny problem. SpyderX mierzy pokrycie, a nie objętość przestrzeni barwnej, dlatego wyniku 100 procent sRGB nie należy również porównywać bezpośrednio z marketingowym 140,7 procent sRGB. Są to dwa odmienne sposoby opisywania gamutu.

Dokładność kolorów okazała się bardzo dobra już bez dodatkowej kalibracji. Średnie Delta E wyniosło 1,04, najniższe 0,30, a najwyższe zaledwie 1,63. Wszystkie sprawdzone próbki zmieściły się więc poniżej poziomu Delta E 2, który zwykle uznaje się za granicę, poniżej której przeciętny użytkownik nie dostrzeże różnicy bez bezpośredniego porównania z obrazem referencyjnym. Nie zastępuje to profesjonalnego profilowania całego gamutu, ale pokazuje, że fabryczny preset DCI-P3 nie wymaga natychmiastowej korekty, aby dobrze sprawdzać się w grach, filmach i mniej wymagającej obróbce materiałów.

Równie imponująco wypada jednorodność kolorów. Na planszy o jasności 50 procent największa odchyłka między fragmentami ekranu wyniosła Delta E 0,7, a przy pełnej bieli wzrosła do 1,2. Różnice barwy pomiędzy środkiem i krawędziami pozostają więc bardzo małe. Jasność nie jest już rozłożona równie idealnie. Przy pełnej bieli środek osiągnął 296,3 cd/m², podczas gdy dolne narożniki były ciemniejsze o około 10 procent. W teście planszy 50-procentowej największa różnica wzrosła do 12 procent w prawym dolnym rogu. Nie jest to wynik problematyczny dla gier i filmów, ale na jednolitym tle osoba zajmująca się grafiką może dostrzec, że centralna część panelu jest nieco jaśniejsza od dolnej krawędzi.

Największego komentarza wymaga gamma. SpyderX zmierzył wartość 2,6, przez co przyznał monitorowi zero punktów za charakterystykę tonalną. Sama ocena brzmi alarmująco, ale wynika z porównywania pomiaru z referencją 1,8 oraz 2,2. W presecie nazwanym DCI-P3 gamma 2,6 nie jest przypadkowym błędem, lecz wartością charakterystyczną dla kinowego standardu DCI. Taki profil mocniej przyciemnia półtony i cienie, co może dobrze działać podczas oglądania odpowiednio przygotowanych materiałów w kontrolowanym oświetleniu. Do zwykłego pulpitu Windows, stron internetowych i większości gier SDR lepiej jednak wybrać preset sRGB albo ręcznie ustawić gammę 2,2. W przeciwnym razie ciemniejsze fragmenty obrazu mogą wydawać się zbyt głębokie, a część szczegółów w cieniach będzie trudniejsza do zauważenia.

Temperatura bieli utrzymywała się na poziomie około 6100-6200 K, czyli była nieco cieplejsza od typowego punktu D65 wynoszącego około 6500 K. Różnica nie jest duża, ale neutralna biel może sprawiać wrażenie lekko kremowej, zwłaszcza po zestawieniu monitora z poprawnie skalibrowanym ekranem. Osobie wykonującej pracę wymagającą ścisłego odwzorowania barw przyda się więc profilowanie kolorymetrem. Do grania i konsumpcji treści fabryczny rezultat pozostaje jednak bardzo dobry.

Końcowa ocena 3,5 na 5 wystawiona przez aplikację jest przez to myląca. Zaniża ją przede wszystkim gamma 2,6, której program nie traktuje jako prawidłowego celu, oraz niedoskonałość pomiaru czerni OLED-a. Z samych danych wyłania się znacznie lepszy obraz: niemal pełne pokrycie P3, bardzo wysoka dokładność kolorów, świetna jednorodność barw, jasność zgodna z deklaracją i jedynie przeciętna, choć nadal akceptowalna jednorodność luminancji. Preset DCI-P3 nie jest ustawieniem uniwersalnym, ale realizuje swój konkretny cel znacznie lepiej, niż sugeruje ocena kolorymetru.

Preset sRGB okazał się znacznie bardziej uniwersalny do codziennego korzystania z Windowsa, internetu i gier w trybie SDR. Monitor poprawnie ograniczył szeroki gamut panelu, pokrywając 97 procent przestrzeni sRGB, przy 72 procentach Adobe RGB i 76 procentach P3, a zmierzona gamma 2,2 niemal idealnie pokryła się z krzywą referencyjną. Średnie Delta E wyniosło bardzo dobre 0,91, choć jedna próbka cyjanu wyraźnie odstawała z wynikiem 3,97, dlatego nie jest to jeszcze poziom monitora referencyjnego bez indywidualnej kalibracji. Jasność osiągnęła 266,8 cd/m², a punkt bieli utrzymywał się w okolicach 6100 K, przez co obraz pozostawał nieco cieplejszy od standardowego D65. W praktyce profil sRGB wypada jednak lepiej od DCI-P3 jako domyślne ustawienie do typowych treści, ponieważ nie przesyca kolorów i zachowuje prawidłową charakterystykę tonalną.

Czerń OLED-a nie zawsze pozostaje idealnie czarna

Kontrast QD-OLED-a w ciemnym pomieszczeniu nie wymaga specjalnej obrony. Każdy piksel może całkowicie wygasnąć, więc nocne sceny nie są przykryte szarą poświatą podświetlenia. Filmy z czarnymi pasami, ciemne lokacje i gry korzystające z HDR wyglądają dzięki temu znacznie lepiej niż na klasycznym IPS-ie.

Sytuacja ta zmienia się jednak w jasnym pokoju. Panele QD-OLED nie mają tradycyjnego filtra polaryzacyjnego znanego z części innych konstrukcji, dlatego światło padające na ekran może podnosić poziom postrzeganej czerni i nadawać jej lekko fioletowy charakter. AntiReflection 3.0 ma ograniczać ten efekt oraz odbicia, ale nie zmienia fizyki całej technologii. AOC sam zresztą opisuje tę powłokę jako rozwiązanie zachowujące błyszczący charakter obrazu bez mlecznej warstwy typowej dla agresywnie matowych ekranów.

W praktyce oznacza to, że taki monitor nadal najlepiej czuje się tam, gdzie można kontrolować oświetlenie. Wieczorem albo przy świetle ustawionym za ekranem QD-OLED pokazuje pełnię możliwości. Słońce świecące prosto w matrycę potrafi odebrać część przewagi nad dobrym Mini LED-em, który wprawdzie nie zapewni perfekcyjnej czerni wokół każdego pojedynczego piksela, ale może odpowiedzieć wyższą jasnością pełnoekranową.

31,5 cala i 4K rzeczywiście zmieniają pracę i granie

Rozdzielczość 3840 x 2160 pikseli na ekranie o przekątnej 31,5 cala jest czymś, co widzi się od razu. Obraz staje się gęstszy, drobne elementy interfejsu wyglądają czyściej, a krawędzie obiektów są lepiej zdefiniowane nawet bez agresywnego wygładzania. Dotyczy to nie tylko gier. Windows, przeglądarka, tekst, kod oraz interfejs Unity zyskują więcej przestrzeni, choć najpewniej i tak sięgnięcie po skalowanie systemowe będzie dla wielu konieczne, aby interfejs był po prostu czytelny z typowej odległości. Przy natywnym 100-procentowym skalowaniu elementy interfejsu na 31,5-calowym ekranie 4K mogą być bowiem dla części użytkowników zbyt małe. Po przejściu na 125 lub 150 procent nie wykorzystujemy już całej dodatkowej powierzchni roboczej w dosłownym znaczeniu, ale nadal korzystamy z wyższej ostrości.

Większa przekątna poprawia też odbiór gier singleplayerowych. Świat zajmuje większą część pola widzenia, łatwiej dostrzec drobne szczegóły, a ekran zaczyna trochę przypominać niewielki telewizor ustawiony na biurku. Nie każdemu będzie jednak wygodnie. AOC mierzy z podstawą 717,3 x 485,9-635,9 x 316,8 mm i waży 10,56 kg, więc nie jest monitorem, który znika między głośnikami oraz klawiaturą. Sama podstawa zabiera ponad 31 cm głębokości, a przy płytkim blacie może przysunąć ekran niebezpiecznie blisko twarzy. Dobre ramię jest więc sensownym rozwiązaniem tego problemu. 

W praktycznym ujęciu największy kompromis AOC AGON PRO AG326UZD2 znalazłem nie w samym monitorze, lecz po drugiej stronie przewodu DisplayPort, czyli tam, gdzie zaczyna się komputer lub konsola. Panel może przyjąć obraz 4K przy 240 Hz, ale komputer musi go jeszcze wygenerować. W grach e-sportowych, starszych produkcjach oraz lżejszych tytułach osiągnięcie ponad 200 FPS jest jak najbardziej realne. Wtedy wysoka częstotliwość odświeżania łączy się z błyskawiczną reakcją pikseli OLED i daje wyjątkowo czysty obraz w ruchu. Różnica między 144 a 240 Hz pozostaje zauważalna, choć nie jest tak duża jak przeskok z 60 do 144 Hz. Nadal łatwiej jest jednak śledzić przeciwnika, kamera reaguje płynniej, a szybkie obroty nie rozbijają obrazu na nieczytelną plamę.

Nowe gry AAA sprowadzają jednak cały pomysł na ziemię. Rozdzielczość 4K oznacza renderowanie 8294400 pikseli w każdej klatce. Przy 240 FPS karta graficzna musiałaby przygotować niemal 2 miliardy pikseli na sekundę, nie uwzględniając jeszcze cieniowania, ray tracingu, geometrii i wszystkich pozostałych obliczeń. Nawet bardzo wydajny komputer nie zapewni takiej płynności w nowych, wymagających produkcjach bez obniżania ustawień, rekonstrukcji obrazu albo generowania klatek.

DLSS, FSR i generowanie klatek pomagają zbliżyć się do możliwości monitora, ale nie rozwiązują całego problemu. Frame Generation oraz Multi Frame Generation mogą podnieść wartość pokazywaną przez licznik, lecz wygenerowane klatki nie zwiększają natywnej responsywności w takim samym stopniu jak klatki faktycznie przygotowane przez silnik gry. Jeśli bazowa płynność wynosi 50-60 FPS, towygenerowanie obrazu wyglądającego na ponad 100 FPS poprawi wrażenie ruchu, ale sterowanie nadal nie będzie odpowiadało natywnemu 100 czy 120 FPS.

AOC nie marnuje przez to potencjału. Po prostu oferuje zapas, którego nie wykorzystamy w każdym tytule jednocześnie. W wymagającej grze singleplayerowej skorzystamy przede wszystkim z 4K, HDR, kontrastu i VRR, a w takim Counter-Strike’u, Valorancie albo starszej grze sieciowej większe znaczenie zyska 240 Hz. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś oczekuje wszystkich tych korzyści naraz i w każdej produkcji.

Pobór mocy pokazuje, dlaczego OLED lubi ciemne motywy

Rzeczywisty pobór energii okazał się (bez zaskoczeń) znacznie bardziej zależny od zawartości ekranu niż od samej ustawionej jasności. Przy jasności 20%, profilu ekonomicznym Tekst i ciemnym motywie monitor pobierał średnio około 35 watów. Po przejściu na jasny motyw wartość urosła do około 50 watów. Przy wyświetlaniu białego tła w SDR zmierzyłem:

  • 0 procent jasności – 36 W
  • 20 procent – 51 W
  • 50 procent – 76 W
  • 80 procent – 102 W
  • 100 procent – 117 W

Podczas grania w Gothic 1 Remake na profilu FPS i przy jasności ustawionej na 100 procent pobór wynosił od 35 do 55 W. W HDR ta sama gra potrzebowała od 35 do 45 W zależnie od pory dnia oraz zawartości sceny.

Ciekawie zachowała się aktywacja HDR w trybie DisplayHDR. Przy wyświetlaniu białego obrazu podniosła pobór o około 20 W, ale przy ciemnym motywie pozostawiła go praktycznie na tym samym poziomie. Jest to bardzo dobry przykład działania OLED-a. Matryca nie zasila stale wspólnego podświetlenia, więc ciemna scena może być wyjątkowo oszczędna. Białe okna szybko podnoszą jednak pobór, temperaturę i obciążenie mechanizmów ograniczających jasność.

Deklarowane przez AOC typowe 123 W nie opisuje więc dobrze normalnego grania ani korzystania z ciemnego pulpitu. Znacznie lepiej traktować zużycie energii jako zakres zależny od obrazu, a nie pojedynczą wartość przypisaną do monitora. Oficjalne maksimum wynosi aż 290 W, ale nie zbliżyłem się do niego w opisanych scenariuszach i również na co dzień, bo miernik mocy przez dwa tygodnie nie odnotował nigdy wartości powyżej 120 watów. No, chyba że wpiąłem laptopa pod USB-C – wtedy moc wędrowała nie tylko do monitora, ale też dodatkowo do laptopa właśnie.

Test AOC AGON PRO AG326UZD2 – podsumowanie

AOC AGON PRO AG326UZD2 jest wybitnym monitorem dla gracza, bo jego największą zaletą jest możliwość zmiany charakteru zależnie od uruchomionego sprzętu oraz gry. W produkcjach e-sportowych staje się bardzo szybkim ekranem OLED. W nowych grach singleplayerowych większe znaczenie zyskują 4K, HDR, kontrast i błyskawiczny czas reakcji pikseli. Po podłączeniu konsoli dostajemy 4K przy 120 Hz przez HDMI 2.1. Podczas pracy korzystamy z wysokiego PPI, dużej powierzchni, KVM, USB-C i huba. Wieczorem 31,5-calowy QD-OLED sprawdza się jako mały ekran kinowy.

Sam problem stanowi koszt wykorzystania monitora. Ten model od AOC kosztuje 4749 złotych, a komputer zdolny sensownie napędzać 4K przy wysokiej płynności wymaga kolejnych kilkunastu tysięcy. W nowych grach AAA pełne 240 Hz przez długi czas pozostanie raczej górnym limitem i zapasem na przyszłość niż codziennym standardem. Oznacza to, że dla gracza korzystającego z bardzo wydajnego komputera, konsoli i laptopa przy jednym stanowisku AOC może być monitorem niemal idealnym. Szczególnie jeśli liczy się duży obraz, ostrość 4K, sensowny HDR i szeroka funkcjonalność, a sprzęt ma służyć przez kilka kolejnych generacji kart graficznych.

Jednocześnie taki “złoty środek” w kwestii jakości obrazu, ceny oraz wymagań rzucanych komputerowi, to moim zdaniem nadal monitor pokroju np. Gigabyte MO27Q3. Ten pozostaje rozsądniejszym wyborem dla osoby nastawionej na gry sieciowe, rozdzielczość QHD i maksymalną płynność przy niższej cenie. Dobry IPS nadal będzie z kolei lepszy dla użytkownika głównie pracującego całymi dniami ze statycznymi interfejsami, który nie chce myśleć o konserwacji panelu. Mini LED może z kolei wygrać w bardzo jasnym pomieszczeniu, przy wysokiej jasności pełnoekranowej oraz HDR opartym bardziej na mocy świateł niż precyzji pojedynczych pikseli.

AOC AGON PRO AG326UZD2 nie jest więc monitorem idealnym w każdej sytuacji. Przesuwa je po prostu poza monitor, bo w stronę ceny, wymagań sprzętowych i konieczności dbania o matrycę OLED. Jeśli potraficie je zaakceptować, to wybór tego modelu nie będzie żadną pułapką.

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.