Na powierzchni uszkodzony sprzęt można zatrzymać, rozebrać i naprawić. Jednak kilkadziesiąt metrów pod dnem ogromnej rzeki nie ma podobnego komfortu. Błąd w kierunku, ciśnieniu albo zabezpieczeniu gruntu może doprowadzić do uszkodzenia konstrukcji, a w skrajnym przypadku do napływu wody i pogrążenia całej inwestycji. Linghang (z chińskiego “Nawigator”) pokazał jednak klasę, doprowadzając założenie aż do końca i nie było to byle co.
Linghang przeszedł pod Jangcy bez szybu pośredniego
Linghang, a więc ważący około 4000 ton stalowy kolos, wydrążył podwodny odcinek tunelu Chongming-Taicang i pokonał tym samym 11325 kilometra bez korzystania z szybu pośredniego. Jest to tym samym światowy rekord długości pojedynczego przejścia pod wodą dla maszyny osłonowej tej klasy. Warto jednak doprecyzować znaczenie określenia “ciągłe drążenie”, bo nie musi ono bowiem oznaczać, że Linghang przez cały dystans pracował bez sekundy postoju na kontrolę lub serwis.
Czytaj też: Superbroń przestała być elitarna. Chiny zrobiły z mniejszego niszczyciela łowcę lotniskowców


Rekord dotyczy wykonania jednego odcinka bez budowania dodatkowego szybu, przez który można byłoby dostać się do maszyny. Jest to więc nadal imponujące, ale bardziej precyzyjne niż wizja urządzenia, które nie zatrzymało się w tak wymagającym procesie kopania. Finalnie cały podwodny odcinek tunelu został ukończony 30 lipca 2026 roku, lecz nie oznacza to zakończenia całej inwestycji. Pełny tunel ma mieć 14,25 kilometra długości, a później przyjdzie czas na jego przygotowywanie do “kolejowej służby” i właściwe testy.

W najgłębszym miejscu tunel przebiega około 89 metrów pod powierzchnią wody rzeki Jangcy. Konstrukcja oraz maszyna musiały więc radzić sobie z ciśnieniem dochodzącym do 0,9 MPa, czyli około 9 barów. Przy takich wartościach błędne utrzymywanie ciśnienia na czole roboczym mogłoby doprowadzić do przemieszczenia gruntu albo napływu wody do całego tunelu. Trasa prowadziła również pod szlakami żeglugowymi, wałami przeciwpowodziowymi i chronionymi obszarami. Urobek oraz zanieczyszczona woda trafiały do zamkniętego układu płuczkowego.
Podziemna fabryka, a nie wielkie wiertło
Maszyny tego typu bywają przedstawiane jako przerośnięte wiertła, ale do Linghang lepiej pasuje określenie “ruchoma fabryka tunelu”. Jego głowica skrawająca ma 15,4 metra średnicy, całe urządzenie mierzy około 148 metrów długości, a za obracającą się tarczą pracują systemy odpowiadające za odbiór urobku, kontrolę ciśnienia i montaż betonowej obudowy. Innymi słowy, taki kolos nie tylko “ryje”, ale też dzięki swoim systemom nie zakopuje się w urobku, a na dodatek dba o stabilność tunelu.
Czytaj też: Chiny szlifują myśliwiec szóstej generacji na oczach całego świata

Zewnętrzna średnica tunelu wynosi 14,8 metra, dzięki czemu wewnątrz zmieszczą się dwa tory. Tak ogromny przekrój nie wynika wyłącznie z chęci pobicia rekordu, bo byle pociąg jadący z bardzo wysoką prędkością działa w tunelu jak tłok, gwałtownie przesuwając przed sobą powietrze. Zbyt ciasna konstrukcja zwiększa więc zmiany ciśnienia, hałas i opory aerodynamiczne, a większa średnica tunelu daje powietrzu więcej miejsca i ogranicza ten problem.
Czytaj też: Trzy minuty i 41 sekund do 70 procent. Chiny przyspieszają wojnę na ładowarki

Równie ważna jest precyzja prowadzenia. Przy trasie projektowanej dla składów rozwijających 350 km/h nie można pozwolić sobie na przypadkowe łuki ani nagłe zmiany nachylenia. Inżynierowie korzystali więc z cyfrowego bliźniaka, prognozowania warunków geologicznych i automatycznej korekty położenia maszyny.

Po uruchomieniu połączenia podróż między wyspą Chongming, Taicangiem i stacją Shanghai Baoshan ma zajmować około 17 minut, podczas gdy dziś przejazd drogowy może zabierać mniej więcej dwie godziny. Dla Chongming, uznawanej za trzecią pod względem powierzchni wyspę Chin, będzie to pierwsze bezpośrednie połączenie z siecią kolei dużych prędkości. Tunel stanie się częścią linii Szanghaj-Nankin-Hefei, należącej do znacznie większego korytarza kolei dużych prędkości Szanghaj-Chongqing-Chengdu. Cała magistrala ma mierzyć około 2100 kilometrów i połączyć wschodnie wybrzeże z ważnymi ośrodkami położonymi głębiej w kraju.
Przyszłość czasem pracuje pod ziemią
Przez dziesięciolecia wizje przyszłości transportu opierały się na latających samochodach, hipersonicznych samolotach i kapsułach przemieszczających się w niemal pustych rurach. Tymczasem jedna z najbardziej zaawansowanych maszyn naszych czasów porusza się w tempie, które z perspektywy człowieka mogłoby wydawać się wręcz śmiesznie niskie. Nie liczy się jednak prędkość samego Linghang. Znaczenie ma to, że taki gigant metr po metrze tworzył drogę, po której później tysiące ludzi będą przemieszczać się z prędkością 350 km/h. Dla mnie właśnie tak wygląda moment, w którym przyszłość staje się codziennością.
Źródła: Interesting Engineering, Xinhua, China Daily

