Na przestrzeni ostatniego roku miałem okazję kilka razy stanąć matryca w oko z ogromnym telewizorem Samsunga Micro RGB. 115″ oraz 130″ na piśmie, nawet w ułamku nie oddaje wrażenia ogromu, które robi ten telewizor kiedy się przed nim stanie. Jest to dość niezwykłe osiągnięcie jak się pomyśli o tym, jaką drogę przeszło to urządzenie na przestrzeni dekad.
Jak się zmienił telewizor odkąd zagościł w naszych salonach?
Ze względu na stare konsole, wciąż posiadam kilkunasto calowy telewizorek, który w 1997 roku otrzymaliśmy od rodziców z moim bratem do naszego wspólnego pokoju. Zdumiewa mnie, że ustawienie go w jakiejkolwiek przestrzeni, sprawia o wiele więcej problemu niż standardowy na dzisiejsze czasy 55″ telewizor z płaskim ekranem. Czyste szaleństwo.

Ta technologia od początku sprawiała projektantom problemy, ale patrząc z perspektywy czasu, to kiedyś podchodzono do tego mądrze. Jak dzisiaj patrzę, że w latach 70. – 80.łączono kineskopowe wyświetlacze z meblową zabudową, to się zastanawiam, gdzie się podziało to praktyczne podejście do tematu technologii? Oczywiście piszę to pół żartem-pół serio, lecz trzeba docenić, że wychodzono naprzeciw problemom ustawienia, chociaż miało to i swoje wyzwania.
Dzisiejszym standardem jest coś pomiędzy 50″ a 65″, więc wymiar bardzo zbliżone do tego, co niegdyś królowało w mieszkaniach użytkowników. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, dzisiaj te cale faktycznie reprezentują rozmiary ekranu i na jakie wrażenia można liczyć. Wspólnym mianownikiem pozostaje także możliwość zobrazowania sobie przestrzeni potrzebnej na telewizor. Jednak dawniej te liczby reprezentowały urządzenie, nie sam ekran.

Wyobraźcie sobie tylko tych 25″ wrażeń, umieszczonych w ramce o szerokości kolejnych kilkunastu cali albo w wielkiej, ciężkiej komodzie, która sama w sobie była wyższa niż małe dzieci, szeroka na zdrowo ponad metr i również szerokość odpowiadała wymiarom solidnego mebla. Wtedy naprawdę trzeba było budować pokój wokół tej technologii. Co ciekawe, to fakt gabarytów tej technologii sprawiał też, że przez większość dekad przed latami 2000. telewizory zachowywały stałą wielkość.
Żegnajcie telewizory CRT, witajcie plazmo, LCD i spółko. Telewizor rośnie już tylko wszerz
Wyzwolenie spod jarzma około 28″ przyniósł rozwój technologii. Jak wspominałem, te z dużym tyłem, ważyły wiele kilogramów i trzeba je było jakoś trzymać pod kontrolą. Gdy w końcu nadeszła era LCD, pierwszych plazm (one również do lekkich nie należały), producenci nareszcie mogli postawić na rozwój wyświetlacza, czego efekty obserwujemy dzisiaj.

Co prawda ekrany LCD były już wszystkim dobrze znane i w latach 70., lecz wtedy oczywiście w kalkulatorach i zegarkach, po dekadzie pojawiły się nawet w telewizorach. Z tym że na tamtym etapie rozwoju konsumenckiej technologii elektronicznej, wszystkie nowinki były raczej koszmarnie drogie, dosłownie na poziomie cen samochodów ( General Electric wydało na przykład w 78. telewizor 45 cali za dzisiejszych około 60 tysięcy złotych). Prawdziwy boom musiał poczekać na lata 2000.
Samo pojawienie się plazm od razu sprawiło, że standard szerokości wzrósł z około 28″ do 32″ i 35″, co trzymało się całkiem długo, bo nawet w dekadzie pomiędzy 2010 a 2019 rokiem, wciąż królował telewizor do 50″. Kolejna zmiana przyszła oczywiście z pandemią 2020, która zamknęła wszystkich w domach, a użytkownicy zmienili swoje przyzwyczajenia. Chcieli też więcej komfortu, a za tymi wymogami musieli nadążyć producenci.

I tak dzisiaj widzimy największy rozwój w segmencie 65″, chociaż największą popularnością, a właściwie obecnością cieszą się 55″ telewizory. Tym jednak rośnie obecnie niecodzienna konkurencja – projektory. Technologia OLED i QLED, a teraz i Micro RGB jest niewiarygodnie śliczna w HDR, ale za tym idzie coraz wyższa cena (Samsung Micro RGB 55″ to około 8 tysięcy złotych, a dochodzi nawet do ponad 100 tysięcy), więc użytkownicy tworzą sobie małe sale kinowe.
Obecnie telewizor wszedł także w erę AI, której algorytmy potrafią w biegu dostosowywać kolory i dźwięki do oglądanej treści. Sprawiając, że nawet marzenia ludzi z lat 70. nie były tak odważne, żeby dało się przewidzieć, co rzeczywiście dzisiaj powstaje, a do tego cieniutkie niczym średniej grubości zeszyt. Ciekawe co jeszcze przyniesie przyszłość.
Źródło: slashgear

