Jak wykazało astronomiczne śledztwo, zasila on młody układ trzech gwiazd w gwiazdozbiorze Oriona. Obserwacje w tej sprawie odbywały się przy udziale radioteleskopu ALMA. Na ich podstawie uczeni stwierdzili, że napływająca materia mogła zmienić orientację zewnętrznej części dysku, w którym rodzą się planety.
Czytaj też: Supertajfun z pokładu ISS. Niesamowite kadry i nowa era kosmicznej fotografii
Takie odkrycie dotyczy układu GW Orionis znajdującego się około 1300 lat świetlnych od Ziemi. To wyjątkowe miejsce, ponieważ nie chodzi o pojedynczą młodą gwiazdę, lecz układ trzech gwiazd, które wciąż znajdują się na bardzo wczesnym etapie ewolucji. Wszystkie otacza dysk gazu i pyłu, z którego w przyszłości mogą powstawać planety. Już wcześniejsze obserwacje ujawniły, że dysk GW Orionis nie jest jednolitą, płaską strukturą. Zamiast tego składa się z trzech pierścieni, a każdy z nich jest ustawiony pod innym kątem.
Tak nietypowa geometria od dawna stanowi zagadkę. W klasycznym obrazie powstawania układów planetarnych wokół młodej gwiazdy roztacza się wirujący dysk materii, który z czasem powinien pozostawać stosunkowo uporządkowany. Z pierścieni gazu i pyłu powstają następnie planety krążące mniej więcej w jednej płaszczyźnie. GW Orionis pokazuje jednak, że rzeczywistość może być znacznie bardziej dynamiczna.
Najbardziej odchylony jest zewnętrzny pierścień dysku. Wcześniej naukowcy podejrzewali, że za jego nietypowe położenie może odpowiadać niewidoczna jeszcze planeta o wyjątkowo wysokiej masie. Miałaby ona oddziaływać grawitacyjnie na dysk i doprowadzić do powstania przerwy między jego częściami. Nowe obserwacje wskazują jednak na zupełnie inne wyjaśnienie.
Za pomocą obserwatorium ALMA astronomowie dostrzegli ogromny strumień gazu napływający z otaczającego obłoku molekularnego w kierunku GW Orionis. Jego długość wynosi około 0,2 roku świetlnego, czyli mniej więcej 1,9 biliona kilometrów. Strumień składa się przede wszystkim z wodoru cząsteczkowego, którego nie można bezpośrednio obserwować w zakresie fal radiowych. Naukowcy wykorzystali więc obecność tlenku węgla, aby prześledzić ruch materii.
Czytaj też: Jeden z najjaśniejszych obiektów we wszechświecie krył wielki sekret. Tego zjawiska nie da się wyjaśnić
Kluczowe okazało się zbadanie ruchu strumienia. Astronomowie porównali jego moment pędu, czyli wielkość opisującą ruch obrotowy materii, z orientacją poszczególnych pierścieni dysku. Okazało się, że kierunek, z którego napływa gaz, jest bardzo dobrze dopasowany do położenia zewnętrznego pierścienia. To sugeruje, że między strumieniem a dyskiem zachodzi wymiana momentu pędu, która stopniowo deformuje zewnętrzną część dysku i przechyla ją względem pozostałych pierścieni.
Co ciekawe, wszystko wskazuje na to, iż największa część tego procesu już się zakończyła. Obecnie moment pędu strumienia jest mniejszy niż moment pędu zewnętrznego pierścienia, dlatego dalsze przechylanie dysku powinno być znacznie mniej efektywne. Zdaniem badaczy w przeszłości strumień prawdopodobnie posiadał większy moment pędu i właśnie wtedy mógł odegrać decydującą rolę w zmianie orientacji dysku. Co istotne, jeśli podobne strumienie występują również wokół innych młodych gwiazd, mogą być jednym z mechanizmów odpowiedzialnych za powstawanie układów planetarnych, w których orbity planet są silnie nachylone względem osi obrotu ich gwiazd. Taki proces mógłby przy okazji tłumaczyć niektóre inne nietypowe cechy obserwowanych układów egzoplanetarnych.
Źródło: The Astronomical Journal
