Jeden z najjaśniejszych obiektów we wszechświecie krył wielki sekret. Tego zjawiska nie da się wyjaśnić

Astronomowie od lat próbują zrozumieć, co dokładnie dzieje się wewnątrz blazarów, czyli niezwykle aktywnych galaktyk, których potężne strugi materii są skierowane niemal prosto w stronę Ziemi. Dzięki szczegółowej obserwacji jednego z takich obiektów naukowcy zidentyfikowali zjawisko, którego nie są w stanie wyjaśnić za pomocą obowiązujących modeli. Mają jednak pewne pomysły, odnoszące się do jednych z najbardziej zagadkowych cząstek we wszechświecie.
Jeden z najjaśniejszych obiektów we wszechświecie krył wielki sekret. Tego zjawiska nie da się wyjaśnić

Obiektem zainteresowania badaczy był PKS 2155-304, znajdujący się około 1,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi, w kierunku gwiazdozbioru Ryby Południowej. To właśnie blazary należą do najjaśniejszych źródeł promieniowania obserwowanych na niebie. Ich niezwykła aktywność jest związana z materią opadającą na supermasywną czarną dziurę znajdującą się w centrum galaktyki. Część tej materii wylatuje dalej w przestrzeń w postaci potężnych dżetów, które mogą rozciągać się na ogromne odległości. 

Czytaj też: Astronauci zrobili pierwszy rentgen w kosmosie. To nawet większy przełom, niż myślisz

Tym razem naukowcy postanowili spojrzeć na PKS 2155-304 z szerszej perspektywy. Zamiast analizować pojedyncze rozbłyski, połączyli dane zebrane przez kosmiczne teleskopy Swift i Fermi z okresu od 2005 do 2024 roku. Tak długa obserwacja pozwoliła zauważyć zachowania, które pozostają niewidoczne podczas krótkich kampanii obserwacyjnych. 

Jednym z najważniejszych wniosków jest to, że dotychczasowe modele opisujące aktywność blazarów nie sprawdzają się w przypadku długoterminowych obserwacji. Naukowcy zakładali między innymi, że światło widzialne i promieniowanie rentgenowskie powinny zmieniać swoją intensywność w podobny sposób, jeśli odpowiada za nie ta sama populacja elektronów. W przypadku PKS 2155-304 takiej zależności jednak nie udało się znaleźć.

Jeszcze większe zdziwienie wywołało wydarzenie z kwietnia 2012 roku. Podczas dwóch obserwacji, gdy blazar nie przechodził żadnego gwałtownego rozbłysku, w jego widmie rentgenowskim pojawiło się wyraźne dodatkowe zaburzenie. Zostało ono zaobserwowane przy energii około 4,9 keV. Co istotne, nie miało odpowiednika w danych dotyczących promieniowania gamma. 

Według badaczy może to oznaczać, iż w dżecie zachodził wówczas dodatkowy proces fizyczny. Jedna z możliwości zakłada udział cięższych cząstek, przede wszystkim protonów. Taki scenariusz jest szczególnie interesujący, ponieważ reakcje zachodzące z udziałem protonów mogą prowadzić do powstawania neutrin. O jego szczegółach czytamy na łamach Journal of High Energy Astrophysics.

Czytaj też: Enigma z początków wszechświata. Archiwalne dane ujawniły nieznany wcześniej łuk grawitacyjny 

Jeśli chodzi o neutrina to są one niezwykle trudne do wykrycia. Przez każdą sekundę przez Ziemię i ludzkie ciało przechodzą ich ogromne ilości, ale jako że niemal nie oddziałują ze zwykłą materią, większość z nich pozostaje niewykryta. Szczególnie interesujące dla fizyków są wysokoenergetyczne neutrina pochodzące z odległych źródeł kosmicznych. Ich pochodzenie wciąż nie jest w pełni poznane. Wcześniej udało się już znaleźć wskazówki łączące wysokoenergetyczne neutrina z blazarami. Nowe obserwacje PKS 2155-304 mogą więc dostarczyć kolejnego elementu tej układanki.

Źródło: Journal of High Energy Astrophysics

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.