Nowy Timex w militarnym stylu
Producent wyraźnie celuje tutaj w taki wyważony środek. Expedition Sierra Chronograph (oznaczony symbolem TW2Y89300) dostał 43-milimetrową kopertę z mosiądzu, wykończoną w matowym, szczotkowanym srebrze. Przy grubości 12,5 mm i wysokości lug-to-lug wynoszącej 52 mm mamy do czynienia z klasycznymi proporcjami nowoczesnego zegarka, który stabilnie leży na ręce. Nie jest to więc gigant, który nie zmieści się pod mankietem, ani delikatne maleństwo. Oczywiście osoby z drobnymi nadgarstkami jak zwykle będą miały problem, ale do tego zdążyliśmy przywyknąć.

Tarcza stawia na militarny odcień piaskowego beżu, uzupełniony czytelnymi cyframi arabskimi oraz dyskretnym okienkiem datownika. Mamy tu też trzy podtarcze ulokowane na godzinach 12, 9 oraz 6, które obsługuje się tradycyjnymi przyciskami po bokach koronki. Subtarcze nie są przesadnie wyeksponowane, przez co udało się zachować bardzo dobrą czytelność wszystkich wskaźników, bez zbytniego przytłaczania jakiegokolwiek elementu. Wskazówki oraz indeksy pokryto z kolei warstwą luminescencyjną, a centralną sekundówkę pomalowano na kontrastowy, żółty kolor, co bardzo fajnie przełamuje stonowaną całość. Na wierzchu z kolei jest odporne na trudy szkło mineralne, choć tu warto pamiętać, że nie jest ono aż tak wytrzymałe, jak szkło szafirowe.
Czytaj też: Ponadczasowy klasyk w nowej odsłonie. Timex rozbudowuje kultową kolekcję Weekender
Skoro już jesteśmy przy wytrzymałości, to klasę wodoszczelności ustalono na poziomie rozsądnych 100 metrów. Podczas pływania, ulewy czy snorkelingu nie ma się co martwić, w każdej chwili będzie można sprawdzić godzinę i nie przejmować się, że coś się uszkodzi. Do bardziej ekstremalnych zastosowań tego modelu nie użyjemy, ale spójrzmy prawdzie w oczy, większość z nas nigdy nie znajdzie się w podobnych sytuacjach i Timex doskonale to wie.





Najważniejszym elementem wciąż pozostaje tutaj sprawdzony, analogowy mechanizm kwarcowy zasilany baterią SR920SW, który odpowiada za precyzję mierzenia czasu. I w zasadzie na tym koniec, bo producent nie bawi się w zbędne bajery, stawiając tylko na to, co jest najważniejsze.
Terenowy styl w bardzo uczciwym wydaniu
Nie da się ukryć, że cena będzie miała tu kluczowe znaczenie, bo w tym segmencie konkurencja jest spora i cały czas się rozrasta. Timex odpowiada jednak czymś bardzo rozpoznawalnym – świetnym, militarnym stylem, niezawodną wodoszczelnością i estetyką, która starzeje się z wyjątkową klasą. Wszystko to oferowane jest w cenie 179 dolarów (ok. 660 złotych). Do zestawu producent dorzuca materiałowy, materiałowy pasek o szerokości 20 mm w odcieniu dopasowanym do tarczy, który pasuje na obwody nadgarstka od 15 do ponad 20 cm.
Czytaj też: G-Shock czy smartwatch? Nie musisz już rezygnować z jednego, by mieć funkcje drugiego
Nie ma tu kosmicznych kompozytów ani bezprzewodowych łączności. I bardzo dobrze. Podczas wypadku w teren czy codziennego biegu po mieście znacznie ważniejsza okazuje się czytelność i przewidywalność niż rozbudowane funkcje, z których i tak rzadko kiedy się korzysta.
Źródło: Timex
