Nie da się opowiedzieć o najnowszym zegarku Nivada Grenchen Autochron bez zrozumienia fenomenu “tarcz Paula Newmana”, czy też po prostu do tarcz typu exotic. Dla tych, którzy nie oglądają klasyków amerykańskiego kina, spieszę nadmienić, że Paul Newman to aktor znany przede wszystkim z ról w klasykach jak Żądło, Butch Cassidy i Sundance Kid czy Bilardzista, a te pozwoliły aktorowi zyskać sławę nie tylko ze względu na urodę, ale i grę aktorską.
Oprócz kariery aktorskiej Newman zasłynął udziałem w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, podczas którego zdobył drugie miejsce w klasyfikacji ogólnej. Tak znane osoby stają się nośnikiem reklamy dla produktów, z których korzystają – świadomie lub nie.
Rolex powinien tak naprawdę podziękować żonie Newmana, Joanne Woodward, bowiem to ona wręczyła aktorowi w 1968 roku zegarek Rolex Cosmograph Daytona z wygrawerowanym napisem “Drive Carefully Me” (“Jedź ostrożnie, ja”). Była to konstrukcja nietypowa, bowiem wykorzystywała czcionkę w stylu art deco na podtarczach chronografu, a także kwadratowe znaczniki. W tamtych czasach większą popularnością cieszyły się tradycyjne, gładkie tarcze i gdyby nie zdjęcia aktora z tym zegarkiem, ten typ tarcz nie zyskałby popularności w latach 80. wśród włoskich kolekcjonerów.
Nivada Grenchen Chronosport w nowej odsłonie. Tym razem jest jeszcze bardziej odjazdowo
Tarcza w stylu Paula Newmana stała się ikoną stylu, a oprócz kolekcjonerów z lat 80. przypomniała o niej aukcja z 2017 roku. Wtedy to James Cox wystawił egzemplarz zegarka, który należał do aktora. Posiadł go w 1984 roku, gdy Newman wręczył mu go jako prezent – w tamtym czasie był chłopakiem jego córki. Zegarek wylicytowano za 17,75 miliona dolarów, co było najwyższą ceną za zegarek w historii.
Wcześniej kilka firm próbowało odtworzyć sukces tej formy. Zegarek Nivada Grenchen Autochron, który także korzystał z tarczy exotic, nigdy nie trafił do masowej sprzedaży. Powstał około 20 sztuk prototypowych sztuk tego zegarka, gdy szwajcarski przemysł zmagał się z tzw. kryzysem kwarcowym (lub, w zależności od wybranej strony – rewolucją kwarcową) i wiele projektów lądowało w koszu, by ustąpić pogoni za azjatyckim przemysłem. Intensywnie pomarańczowa tarcza od firmy Singer (która stworzyła też projekt Rolexa i Omega Speedmaster Racing) była dodatkowym smaczkiem i uczyniła ten model niezwykle pożądanym w rękach kolekcjonerów.

Nivada Grenchen powraca do kultowej pomarańczy (która jako kolor ma ostatnio swoje 5 minut chociażby w TAG Heuer Solargraph), choć tym razem w nawiązaniu do Chronomaster Sport Aviator Sea Diver “Orange Boy”. Doszło jednak do kilku zmian. Najistotniejsza to ta, że postawiono na prawdziwy pierścień zapadkowy ze 120 regulacjami zamiast dwukierunkowego z mocowaniem ciernym. Do tego dwie pomniejsze tarcze znajdują się teraz pod warstwą głównego mechanizmu, co nadaje konstrukcji głębi.

Ostatnią nowością, ale na którą nie trzeba się decydować, jest postawienie na gumowy, pomarańczowy pasek, który dołącza do opcji skórzanej oraz stalowej. Poza tym konstrukcja zachowuje kluczowe elementy, w tym mechanizm Valjoux-7750-ETA. Pomarańczowa wskazówka sekundnika oraz chronografu oraz pomarańczowy pierścień na tarczy nawiązują do zegarków inspirowanych wyścigami w latach 70. Tarcza w dalszym ciągu ma 38 mm, a producent zapewnia wodoszczelność na poziomie 20 ATM.
Nivada Grenchen Autochron Orange Automatic tani nie będzie, ale na opasce zaoszczędzicie sporo
Producent przygotował trzy warianty zegarka. Skórzany oraz gumowy pasek będą najtańsze i kosztują 10 524 złotych. W przypadku trzyrzędowej opaski ze stali nierdzewnej, a więc najmocniej zlewającej się z ramą konstrukcji, kosztuje 11 403 złote. Na pocieszenie – w tej cenie zawarte są wszelkie podatki oraz koszt dostawy.
Czytaj także: Technologia z samochodów i myśliwców w rowerze. Volkswagen trochę przesadził
Dla tych, którzy nie chcą wydawać tak dużych pieniędzy, a nadal chcą odwołać się do designu z lat 70., Nivada Grenchen przygotował zegarek Autochron Orange Mecquartz. Podobna stylistyka i wykonanie, jednak bez tego samego mechanizmu czynią ten zegarek odczuwalnie tańszym. Ten wariant kosztuje między 2500 a 3300 złotych, przy czym odczuwalnie wyższą cenę motywuje stalowa opaska. Za styl się płaci i Nivada Grenchen doskonale o tym wie.

