Producenci coraz częściej traktują e-bike nie jak zwyczajny rower ze wspomaganiem, ale pełnoprawny pojazd, któremu można dołożyć elektronikę obserwującą otoczenie. Volkswagen swoim nowym Smart eBike doprowadził tę ideę do punktu, w którym momentami trudno już stwierdzić, czy patrzymy na rower, czy na samochodowy kokpit przeszczepiony na dwa koła. Owocem tego wszystkiego ma być jednak coś wielkiego, bo “najbezpieczniejszy rower świata”.
Volkswagen Smart eBike ma własne cyfrowe lusterko
Najważniejszym elementem Volkswagen Smart eBike jest system Smart View. W tylnym błotniku tego roweru znalazł się radar połączony z kamerą, a między kierownicą został umieszczony kolorowy ekran wysokiej rozdzielczości. Radar stale obserwuje przestrzeń do 70 metrów za rowerzystą, podczas gdy kamera może wyświetlać obraz tego, co dzieje się za plecami. Można korzystać z klasycznego widoku parametrów jazdy, ciągłego obrazu z tylnej kamery albo trybu automatycznego. W tym ostatnim ekran przełącza się na podgląd z kamery, kiedy radar zauważy nadjeżdżający pojazd. Na obrazie pojawia się dodatkowo pomarańczowe ostrzeżenie.
Czytaj też: Test elektrycznego roweru FIIDO M1 Pro. Może dziwak, ale to tani i dobry e-bike

Brzmi trochę jak odpowiednik samochodowego monitorowania martwego pola i właśnie w tym kierunku Volkswagen prowadzi całą narrację. Według producenta chodzi o ograniczenie sytuacji, w których rowerzysta musi odwracać głowę, aby sprawdzić, co dzieje się za nim. Sam radar nie jest jednak żadnym objawieniem. Pisałem już o Giant AnyTour z systemem Aegis, który może monitorować ruch nawet do 120 metrów za rowerem. Volkswagen ze swoimi 70 metrami nie wygrywa więc liczbami, ale moim zdaniem znacznie ważniejsze jest coś innego – wszystkie czujniki zaczynają ze sobą współpracować.
Rower zaczyna zachowywać się jak samochód
Kiedy Smart View wykryje pojazd, reakcja nie kończy się na ostrzeżeniu rowerzysty. Listwy LED biegnące po górnej rurze ramy mogą zwiększyć jasność, aby zwrócić uwagę kierowcy podczas wyprzedzania. Te same światła pełnią również funkcję kierunkowskazów oraz światła hamowania i właśnie tutaj widzę największą zmianę. Przez dekady rowerzysta komunikował swoje zamiary przede wszystkim ręką, a kontrolę sytuacji z tyłu zapewniał sobie poprzez obracanie głowy lub lusterko. Teraz elektronika zaczyna przejmować rolę dodatkowej pary oczu.

Nie jest to zresztą odosobniony eksperyment. Niedawno podobny kierunek pokazał Canyon z technologią V2X, gdzie rower ma wręcz komunikować swoją obecność samochodom. Jeszcze dalej idą koncepcje pokroju Canyon Predict i Stingr Smart, które łączą kamery, radary oraz analizę otoczenia. Volkswagen nie wynalazł więc inteligentnego roweru. Po prostu poskładał wiele istniejących pomysłów w wyjątkowo kompletną całość. Najbardziej futurystycznie robi się jednak dopiero po założeniu okularów.
Czytaj też: Rower trekkingowy godny XXI wieku? Zawieszenie jak lekki MTB, 100 Nm i napęd na lata

Smart Glasses pełnią funkcję niewielkiego HUD-u. Mogą wyświetlać ostrzeżenia pochodzące z radaru, informacje o jeździe oraz wskazówki nawigacji Google Maps bez konieczności spoglądania na kierownicę. Interfejs można aktywować celowym spojrzeniem w górny prawy obszar soczewki. Volkswagen podkreśla przy tym, że przy okularach pracowali inżynierowie mający wcześniej doświadczenie z wyświetlaczami HUD przeznaczonymi dla pilotów myśliwców.

Do zestawu dochodzi inteligentny kask z systemem MIPS, oświetleniem o mocy ponad 500 lumenów oraz synchronizacją kierunkowskazów i światła hamowania z rowerem. W razie wykrycia wypadku może również przesłać kontaktowi alarmowemu lokalizację użytkownika.
“Najbezpieczniejszy rower świata” to mała przesada
Volkswagen określa swoją konstrukcję mianem “najbezpieczniejszego e-bike świata” i tutaj zaczyna się robić dziwnie, bo nie mamy jeszcze jakiegoś testu poziomu bezpieczeństwa rowerów. Innymi słowy, firma nieco naciąga tego typu twierdzenia, ale w tej cenie trudno się dziwić tak wielkim ogłoszeniom, bo Sport eBike ma w Wielkiej Brytanii kosztować od 3999 funtów, czyli około 20200 zł. Inteligentne okulary i kask zostały zaś wycenione po 499 funtów, czyli około 2520 zł za sztukę. Kompletny zestaw dochodzi więc do mniej więcej 25200 zł, a to już bardzo dużo jak na rower miejski.

Czytaj też: Gravel połknął MTB. Wydrukowali z tytanu rozwiązanie rowerowego problemu, którego nie było
Mimo wszystko nie skreślałbym tego pomysłu jako technologicznego przerostu formy nad treścią. Pierwsze samochodowe systemy monitorowania martwego pola, HUD-y czy kamery 360 stopni również były drogimi dodatkami trafiającymi przede wszystkim do najbardziej kosztownych modeli. Volkswagen Smart eBike będzie można zobaczyć i przetestować podczas IFA Berlin we wrześniu 2026 roku. Dla mnie znacznie ważniejsze od tego, czy rzeczywiście jest “najbezpieczniejszym rowerem świata”, będzie jednak coś innego. Pokazuje on bardzo wyraźnie, czym może stać się rower elektryczny za kilka lat.
Źródła: Volkswagen Smart eBike, BikeRadar

