Są rowery, które kupuje się z rozsądku, żeby oszczędzić czas i nerwy w codziennym życiu. Są jednocześnie rowery również takie, które kupuje się z ambicji, bo nagle zwykła ścieżka rowerowa nie wystarcza, a asfalt nudzi. Właśnie na tej granicy Giant próbuje rozegrać swoją najnowszą premierę: duet AnyTour E+ i AnyTour X E+ na sezon 2026. Na papierze to tylko odświeżenie dwóch znanych modeli. W praktyce jednak widać, że producent próbuje przesunąć je w stronę nowej kategorii – roweru “na wszystko”, który ma ogarnąć miasto, trasę i gorszą nawierzchnię, a przy okazji dorzuca rozwiązania, które jeszcze niedawno kojarzyły się bardziej z elektroniką użytkową niż z trekkingiem.

Dwie wersje tej samej idei, czyli Giant AnyTour E+ i AnyTour X E+
Giant od lat robi coś, co jest dość sprytne marketingowo i jednocześnie uczciwe użytkowo: bierze jedną nazwę i dzieli ją na dwa charaktery. AnyTour E+ jest bliżej miasta i asfaltu, a AnyTour X E+ ma ambicję być “tym od szutru i lasu”. Wybór jest więc prosty, a diabeł tych możliwości tradycyjnie tkwi w szczegółach, a nie podstawach pokroju ramy, która w wydaniu na nowy rok modelowy doczekała się bardziej wyprostowanej górnej rury, ale poza tym ogólna geometria pozostała bez większych zmian. Różnica między E+ a X E+ wraca w pozycji – AnyTour E+ ma krótszy reach, więc siedzi się na nim bardziej wyprostowanie niż na X E+.
Czytaj też: Gigant w pułapce ewolucji. Rower Propel lżejszy, sztywniejszy i szybszy, ale ciągle taki sam?

Materiałowo Giant rozegrał odświeżone AnyTour bez niespodzianek, bo nadal mówimy o aluminium Aluxx SL (stop 6011), ale producent twierdzi, że poprawił jakość wykonania, a rama ma być lżejsza o “kilkaset gramów” i sztywniejsza niż wcześniej. Podczas jazdy e-bike taka oszczędność nie jest specjalnie odczuwalna, ale podczas wnoszenia roweru już wręcz przeciwnie.

Wracając jeszcze do różnic między dwoma modelami, to obejmują one opony oraz amortyzację. AnyTour E+ ma węższe i lżejsze opony o niższych oporach toczenia, więc szybciej nabiera prędkości na gładkiej nawierzchni i potencjalnie oszczędza energię, jeśli ciśnienie jest ustawione sensownie. AnyTour X E+ idzie z kolei w stronę przyczepności. Dostaje szersze, bardziej agresywne opony i widelec o skoku 100 mm, a więc o 4 cm większy względem AnyTour E+.
Technologicznego zaawansowania nowym rowerom AnyTour odmówić nie można

Giant rozdziela również silniki. Każdy AnyTour X E+ dostaje SyncDrive Sport 3, a wybrane warianty AnyTour E+ (E+ 2 i E+ 3) mają SyncDrive Sport 2 z sześcioma czujnikami, korygującymi ciągle wspomaganie. Różnica ma być subtelna, ale istotna w terenie, bo Sport 3 oferuje 85 Nm momentu obrotowego i ma być bardziej “żywy” w reakcji. Giant podkreśla jednocześnie, że żeby wykorzystać pełny potencjał lepszego silnika, trzeba kręcić dość szybko, bo powyżej 70 obrotów na minutę. Oznacza to, że jeśli jeździsz “siłowo”, wolno mieląc na ciężkim przełożeniu, możesz nie poczuć tej różnicy tak mocno, jak sugeruje moment obrotowy. Z kolei jeśli lubisz wysoką kadencję i płynność, to mocniejszy wariant ma większy sens, bo łatwiej podtrzymuje tempo przy zmiennym terenie.
Czytaj też: 32 cale przestają być dziwactwem. Ten rower można już po prostu kupić
Drugą osią różnic między wersjami jest napęd. Giant daje wybór między bezstopniową przekładnią w piaście (Enviolo Automatic) a klasyczną przerzutką Shimano (w tym warianty elektroniczne i mechaniczne). Jednak to, co naprawdę odróżnia modele 2026 od poprzedników, to przejście na odświeżony system E+. Giant wdrożył Smart Gateway 2.0 jako mocniejszy komputer pokładowy, odświeżył wyświetlacze i sterowniki, a do tego dołożył funkcje “smart”, które mają wpływać na bezpieczeństwo i wygodę. W praktyce oznacza to nowe sterowanie na kierownicy (RideControl Ergo 4) i przycisk zasilania w dolnej rurze (RideControl Go2), plus nowy wyświetlacz RideDash Evo 2.0 o przekątnej 2,4 cala i z adaptacyjną jasnością oraz opcją wyświetlania nawigacji.

Najbardziej interesującym dodatkiem jest z kolei Aegis, czyli ekosystem bezpieczeństwa, w którym Giant łączy radar, czujnik ciśnienia opon, zabezpieczenie E-Lock i integrację z Apple Find My. Radar ma wykrywać pojazdy z tyłu na dystansie 120 metrów i pokazywać je na wyświetlaczu jako punkty, czyli coś w rodzaju cyfrowego lusterka wstecznego, które zacznie też alarmować dźwiękiem rowerzystę w razie samochodu pędzącego z prędkością generującą różnicę rzędu 60 km/h.
Czytaj też: Minimalizm na pokaz czy sprytna rowerowa inżynieria? Nie zgadniesz, gdzie upchnęli cały napęd
Oficjalny próg cenowy rowerów Giant AnyTour 2026 w Europie to 3799-5799 euro zależnie od konfiguracji, a w polskiej dystrybucji znajdziemy model AnyTour X E+ w trzech wersjach za 17199, 18999 i 24999 zł. To są kwoty, przy których e-bike przestaje być “rozsądną alternatywą dla auta”, a zaczyna być sprzętem premium kupowanym z konkretną motywacją.

