Dzisiejsze Sony kojarzy się z precyzją wręcz chirurgiczną, a co najgorsze z nudą. Ich sprzęty fotograficzne czy telewizory dostarczają wysokiej jakości niezawodność, lecz czasami tęskno się robi za szaleństwami MP3, walkmanów, radio, czy nawet jak na tamte czasy, PlayStation 1. Z tamtych zakamarków, jeden muzyk przypomniał światu o szalonym tablecie do rysowania na telewizorze.
Tablet do rysowania Sony był eksperymentowaniem z możliwościami telewizora lata przed PlayStation
Uwaga, bo nazwa przeraża, bo chociaż to produkt do używania przez całą rodzinę, to nie ułatwiano zadania zapamiętania jego nazwy, a brzmi Sony Video Sketch Titler XV-T33F Family Studio. Jest to wydana w 1990 roku konsola służąca do rysowania. Można by powiedzieć, że to tablet, jednak jego możliwości i konstrukcja były czymś więcej, niż gadżetem.

Był to pad analogowy, który po podłączeniu do telewizora, zamieniał się w interfejs z możliwościami projektowania najbardziej szalonych kartek urodzinowych. Oczywiście w latach 90. był czymś niezwykłym, wręcz przenośną formą komputera, ale dzisiaj możemy powiedzieć, że to taka trochę gloryfikowana forma Painta.
I nie ma w tym krzty sarkazmu, to urządzenie robi wrażenie nawet dzisiaj, bo w zasadzie to taki przodek dzisiejszych wyspecjalizowanych tabletów Wacoma i spółki. Zawiera przemyślane, duże przyciski pozwalające wykonywać pewne akcje jednym przyciskiem, czyli protoplaści dzisiejszych gestów i kontrolerów (wciąż wygodniej jest klikać). Do tego Sony oczywiście dodało jeszcze skróty do najważniejszych kolorów i miksu, a także podstawowych kształtów i funkcji.



W pewnym sensie, wartość tego urządzenia wzrosła po tych prawie 40 latach. Wszystko ze względu na unikalny styl, dzisiaj trudny do podrobienia. Co najważniejsze, urządzenie nie jest zamknięte samo w sobie. Wykracza poza standardy zwykłego rysowania. Połączenie Sony Video Sketch Titler XV-T33F Family Studio oraz telewizora można rozszerzyć o jeszcze jedno urządzenie, uwaga, o kamerę.
Czytaj też: Sony wreszcie przypomniało, że PlayStation 5 nadal ma czym strzelać
Narzędzie można było używać na dwa sposoby, jednym było wykorzystywać bezpośrednio nagrania na żywo, a drugie, to edycja materiałów wcześniej nagranych. Różnica jest taka, że podczas gdy dzisiaj robi się to na ekranie smartfona, dawniej wymagało trochę gimnastyki i wielu kabli. Nie mówiąc już o ciężarze samego telewizora kineskopowego i potencjalnych kosztach wszystkich urządzeń, ale cóż, to było tworzone w złotych czasach ekonomicznej bańki w Japonii.

W związku z tym sprzętem, jest fascynujących kilka rzeczy. Na przykład sam fakt istnienia, jest szokujący z perspektywy kogoś kto się wychowywał w Polsce. Podczas gdy w naszym kraju dochodziło do transformacji z państwa komunistycznego, w Japonii stawiono sobie już pytania bardzo dzisiejsze. Na przykład instrukcja zaczyna się od zagadania, parafrazując, czy podczas oglądania czyichś wideo albo własnych z wycieczki nie mieliście ochoty dodać wesołych tytułów, żartów, dymków z tekstem. Dosłownie social media w pigułce, ale w 1990 roku.
Ciekawe jest też to, że nie jest łatwo znaleźć dzisiaj materiały rozszerzające wiedzę o tym produkcie. Najczęściej są to blogi lub wideo osób naprawiających ten stary sprzęt i coś czuję, że czeka na odkrycie przez kogoś szalenie kreatywnego, kto zrobi przy użyciu starego sprzętu Sony coś z charakterem. Bowiem edycje, kolory, kształty i wiele innych ikon dostępnych w Sony Video Sketch Titler XV-T33F Family Studio wydają się być stworzone dla dzisiejszej nostalgii.
To tylko ja, czy też to urządzenie wygląda aż podejrzanie podobnie do PlayStation?
Źródła: youtube, lushprojects,

