Popularność winyli wcale nie jest popularnym hasłem promującym analogowy styl życia. Za wzrostem stoją statystyki, które ukazują, że od 2022 roku detronizują popularność albumów CD, a w zeszłym roku, nawet wygenerowały zarobek na poziomie ponad miliarda dolarów. Takie zapotrzebowanie budzi do życia i projektantów odtwarzaczy płyty winylowych, czyli poczciwy gramofon.
Projektanci z Apple chcą zaczarować muzyką i oszukać grawitację
Oczywiście od streamingu nie da się uciec, to jest wciąż ważna część codzienności dla każdego lubiącego słuchać muzykę lub wypełniać przestrzeń dźwiękami wspomagającymi pracę albo sen, lecz kiedy przychodzi pora na docenienie kunsztu artystów, wtedy trzeba sięgnąć po coś specjalnego, a najlepiej tworzącego pewien rytuał. Trudno od coś bardziej wzniosłego niż ułożenie płyty na talerzu gramofonu i przyłożenie igły do jej powierzchni.

Wiele osób zaczyna też budować całą przestrzeń wokół tego doświadczenia. W końcu kolejne firmy zwęszyły temat i dzięki temu zaczynają się pojawiać sprzęty nagłośnieniowe na może nie każdą kieszeń, lecz taką, która nie musiałaby oszczędzać wiele lat, żeby pozwolić sobie na wyższą jakość muzycznych doznań.
Czytaj też: FiiO Level 1 chce uratować stare kolumny. I może mu się to udać
Tak starannie skomponowane pokoje lub kąciki – wszystko zależy od indywidualnych warunków – aż się prosi, żeby w jakiś stylowy sposób postawić kropkę na i. Projektanci ze studia Ruka, którzy niegdyś pracowali chociażby przy AirPodsach Maxach, stworzyli unikalny gramofon, który na pewno zaskoczy waszych gości.
Gramofon Ruka TD-1 przyciąga uwagę, nawet jeżeli troszkę kampowo
Ich gramofon nie zamierza leżeć na płasko, on chce być eksponowany i został przystosowany do tego, żeby zawsze mieć pewność, że tak będzie. Jego aluminiowy korpus jest zaprojektowany do powieszenia na ścianie, więc idealnie, żeby zaskoczyć każdego kto odwiedzi wasze małe królestwo melomana. Ciekawe jest to, że jednak sam w sobie nie prezentuje się jakość okazale, twórcy odważnie postawili na design, który jest ukończony dopiero po ingerencji użytkownika. Dopiero gdy gramofon zyska do pary płytę winylową.

Kluczowa część pewnie trzyma płytę na miejscu przy pomocy specjalnego elementu, trzymającego się dzięki magnesowi. Ten zaś jest obecny nie tylko tam, lecz i na końcu rączki z wkładką, której igłę można zmieniać magnetycznym mechanizmem. Wszystko po to, aby utrzymać minimalistyczny styl, niewymagający żadnych narzędzi, aby w pełni się cieszyć ulubionym albumem.

Ściana to jednak nie jest ostateczne miejsce, dla którego powstał ten gramofon. Dzięki łączności przy pomocy przewodów, lecz i Bluetooth, pozwala na swobodę umieszczenia go, gdzie dusza (i rozsądek) zapragnie. Można tego dokonać przy pomocy specjalnego akcesorium, które kroczy trochę na granicy wyszukanego kiczu i dobrego smaku. Wszystko oczywiście zależy od gust, lecz trzeba przyznać, że pałąk zakończony obciążeniem tworzy stojak wyglądający jak fundament znaku drogowego lub kawiarni chcącej na siłę być “inną”. Niemniej, wciąż jest dość uroczym, inspirowanym loftem dodatkiem. Trudno go przynajmniej w jakimś stopniu nie docenić.
Cena i dostępność
Na tę chwilę, ów gramofon jest pierwszy, produktem studia założonego przez, jak sam podaje na stronie Ruka, projektanta pracującego niegdyś w Apple, również nad sprzętem muzycznym. Na pewno da się to doświadczenie ujrzeć w powściągliwym designie, który jest bardzo praktyczny i pasujący do współczesnego domostwa.

Urządzenie jest zasilane przy pomocy gniazdka USB-C, więc spokojnie przechodzi wymogi regulacji europejskich, więc może zacznie być sprzedawany i u lokalnych dystrybutorów. To jest jednak z pewnością marzenie na przyszłość. Na tę chwilę oferta jest bardzo ograniczona i do zamówienia przedpremierowego udostępniono zaledwie 500 sztuk.

Każdy z egzemplarzy jest wykonywany dopiero po złożeniu zamówienia, cena jednostki to 1399 dolarów. Wysyłka jest darmowa na terenie USA, a dotrze do klienta w ciągu 12 miesięcy od zamówienia, więc niestety jest to zabawa dla osób o dużej cierpliwości.
Źródło: newatlas

