Chińczycy połączyli człowieka z ośmiornicą. Tak powstał robot, który wygląda jak z przyszłości 

Przez lata rozwój robotyki koncentrował się przede wszystkim na humanoidalnych maszynach. Chińczycy przyzwyczaili nas już do innowacji, dlatego nie dziwi fakt, że to właśnie w Państwie Środka powstała nowa koncepcja z zakresu robotyki. Tamtejsza firma, Feagine Robotics, rozwija koncepcję, w której inteligencja nie jest przypisana do jednego konkretnego kształtu robota.
Chińczycy połączyli człowieka z ośmiornicą. Tak powstał robot, który wygląda jak z przyszłości 

Jej przedstawiciele zaprezentowali system Fi0 oraz trzy biomimetyczne manipulatory wykorzystujące elastyczne, napędzane ścięgnowo konstrukcje. Modele FEAGINE A01, A02 i A03 różnią się długością, liczbą segmentów, stopniami swobody oraz udźwigiem. Najważniejsza nie jest jednak sama konstrukcja urządzeń, lecz możliwość wykorzystania tej samej sztucznej inteligencji do sterowania robotami o zupełnie różnych ciałach.

Czytaj też: Kruche zaufanie do humanoidalnych robotów. Ludzkie gesty mogą być pułapką?

O ile w tradycyjnej robotyce stworzenie nowego robota często wiąże się z koniecznością przygotowania nowych danych i dostosowania systemu sterowania do konkretnej konstrukcji, tak Feagine Robotics chce odwrócić ten model. Fi0 ma być systemem, który potrafi zachować wiedzę o zadaniu nawet wtedy, gdy zmienia się fizyczna forma robota.

Przykłady? Jeżeli robot ma przenieść przedmiot z jednego miejsca do drugiego, sam cel pozostaje taki sam niezależnie od tego, czy zadanie wykonuje krótki, jednosegmentowy manipulator, czy długie ramię złożone z kilku elastycznych części. Zmienia się natomiast sposób dotarcia do celu. Robot musi uwzględnić swoją długość, aktualny kształt, liczbę stopni swobody, przeszkody czy sposób kontaktu z otoczeniem. Właśnie w tym ma pomóc Fi0. System ma łączyć informacje dotyczące celu, obrazu świata, demonstracji człowieka oraz aktualnego stanu fizycznego robota, aby dobrać odpowiedni sposób wykonania zadania. 

Zaprezentowany A01 jest najmniejszym z trzech manipulatorów. Ma jeden elastyczny segment, dwa stopnie swobody i może przenosić ładunki o masie do 200 gramów. A02 posiada dwa segmenty i cztery stopnie swobody, a jego udźwig wynosi 400 gramów. Najbardziej rozbudowany A03 ma trzy segmenty i 6+1 stopni swobody, długość 50 centymetrów oraz udźwig sięgający 600 gramów. Różnice między urządzeniami są istotne, ponieważ pozwalają sprawdzić, czy jedna sztuczna inteligencja rzeczywiście potrafi przenosić wiedzę pomiędzy odmiennymi konstrukcjami. 

Być może najciekawszych elementem koncepcji Fi0 jest możliwość wykorzystania pojedynczej demonstracji człowieka. Zamiast trenować robota od początku dla każdej nowej czynności, system ma analizować pokazane działanie i na tej podstawie wygenerować odpowiednie ruchy. Oznaczałoby to krok w stronę robotów, które nie wymagają osobnego programowania każdej czynności. Człowiek mógłby pokazać maszynie, co należy zrobić, a sztuczna inteligencja próbowałaby przełożyć tę wiedzę na ruchy własnego, często zupełnie innego ciała. 

Czytaj też: Narwal obiecuje pierwszego na świecie takiego robota mopującego. Debiut jeszcze w tym miesiącu

System ma również przewidywać konsekwencje możliwych ruchów przed ich wykonaniem. Ma brać pod uwagę między innymi prawdopodobieństwo sukcesu, postęp w realizacji zadania, ryzyko fizyczne oraz niepewność modelu. Jest to szczególnie ważne w przypadku miękkich robotów, których kształt może zmieniać się podczas pracy. Oczywiście to nie tak, że projekt Feagine Robotics oznacza koniec humanoidalnych robotów. Co to to nie. Pokazuje natomiast alternatywną drogę rozwoju. Zamiast jednego uniwersalnego robota przyszłość może należeć do całej rodziny wyspecjalizowanych maszyn, wykorzystujących wspólną warstwę inteligencji. Jeden robot mógłby być przeznaczony do pracy w magazynie, inny do inspekcji trudno dostępnych miejsc, a jeszcze inny do precyzyjnej manipulacji w laboratorium. 

Źródło: PR Newswire

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.