Koncepty smartfonów możemy podzielić na dwa rodzaje: “przeciekowe” oraz “życzeniowe”. Te pierwsze bazują na informacjach, które pochodzą z mniej lub bardziej sprawdzonych źródeł i przed premierą urządzenia dotarły do internetu. Z kolei życzeniowe są niejednokrotnie bardziej ekscytujące i wypływające z głębi geekowskiego serca. Dotyczą bowiem modyfikacji, które nie zawsze mogą być opłacalne, ale są ciekawe.
Samsung nie bał się w przeszłości eksperymentować z rozwiązaniami dla swoich urządzeń. Swego czasu w jego smartfonach gościł chociażby pulsometr, pojawiały się też różne edycje flagowych smartfonów (kto pamięta Samsunga Galaxy S4 Zoom albo pierwszego Galaxy Note Edge?), a producent sam, przez wiele lat upierał się przy istnieniu urządzenia z dedykowanym rysikiem z własnym żyroskopem czy superkondensatorem.
Obecny w serii Galaxy S stylus nie przenosi pełni doświadczenia, które producent tworzył przed laty. Dlatego też część użytkowników tęskni za serią Galaxy Note i dają temu znać chociażby z pomocą wizualizacji konceptów.
Samsung Galaxy S27 Ultra niczym Note? Pomarzyć zawsze można
AndroidLeo podzielił się pomysłem, który odrzuca obecny kierunek, w jakim idą smartfony z oznaczeniem Ultra. Najmocniej widać to po obudowie, nie tylko ze względu na odważne kolory. Wizualizacja Samsunga Galaxy S27 Ultra odrzuca postępujące przez lata zaokrąglanie brzegów obudowy na rzecz ostrego, niemal 90-stopniowego przejścia między ramą górną, a boczną. Górna i dolna krawędź także są płaskie niczym w serii Note.




To jednak niejedyne, co czyni ten koncept odważnym i raczej mocno odbiegającym od tego, co zaproponuje nam producent na początku przyszłego roku. Z tyłu, obok wysp aparatów, znalazł się wyświetlacz przypominający czasy etui LED View Cover albo nawiązujący do rozwiązań z telefonów ROG i Nothing. Wyświetlacz pozwalający na pokazywanie pixel artów lub podstawowych informacji, gdy odwracamy ekran tyłem byłby ciekawym krokiem dla serii, jednak zważając na jej masowy charakter – raczej do tego nie dojdzie.
Niecodziennie wygląda rysik S Pen, choć w materiale nie przedstawiono korzyści, jakie wiązałyby się z akurat taką konstrukcją. Widzimy jedynie nawigację rysikiem ponad ekranem smartfonu. Niewiele dowiedzieliśmy się także o aparatach poza tym, że mielibyśmy dostać główny sensor o rozdzielczości 200 Mpix i dwa sensory po 48 Mpix od Sony. Z dziwniejszych pomysłów warto wspomnieć o przesuniętym na boczną krawędź porcie USB-C oraz dwóch przednich aparatach.
Samsung Galaxy S27 Ultra taki nie będzie. Producent ma inne plany
Jakkolwiek takie projekty nie są kuszące, tak wiemy, że raczej nie są zbyt realne, w końcu ostatnio dowiedzieliśmy się, że rewolucji nie będzie. Samsung nie zaryzykuje utraty pieniędzy w momencie, w którym już niemal wszystkie komponenty drożeją, w końcu produkcja telefonów to nie działalność charytatywna, a producent nie ma w swojej ofercie zbyt wielu pakietów usług, który pomogłyby długofalowo zarabiać.
Najnowsze informacje sugerują raczej, że producent może pokusić się o inny powrót do przeszłości. W przypadku Samsunga Galaxy S27 Pro oraz Galaxy S27 Ultra wyspa aparatów może zostać umieszczona horyzontalnie, niczym swego czasu w serii Galaxy S10. Przynajmniej do lipca firma nie była zdecydowana co do tego, w jakiej formie zamierza umieścić aparaty w swoich smartfonach. Tego typu rozwiązanie mogłoby pomóc w stabilności urządzenia, gdy to leży płasko na stole.
Czytaj także: Nigdy wcześniej nie powstał taki samochód. Aston Martin właśnie ustanowił rekord
Seria Samsung Galaxy S27 raczej nie będzie najbardziej ekscytującym ulepszeniem względem tego, co producent zaoferował rok temu czy przed dwoma laty. Podobne ekrany Dynamic AMOLED 2X, podobne wymiary i brak większych innowacji w kwestii aparatów nie przysporzą serii wielu nowych fanów, ale mogą być wystarczającym powodem do wybrania nowych modeli, gdy wymienia się smartfon co 3-4 lata.

