Jeżeli ktoś tego jeszcze nie wie i nie dał się wciągnąć 10 lat temu w globalny hit Pokemon GO na smartfonach (gra ma się lepiej niż kiedykolwiek i wciąż daje dużą frajdę!), to spieszymy z wyjaśnieniem. Pokeball to głównie czerwono biała kulka-pojemnik. Po osłabieniu pokemona trzeba nią rzucić, aby złapać swojego stworka (ale można też go zaprosić). Wtedy wydaje specyficzne dźwięki, trzęsie się i potwierdza świtałem złapanie pokemona. Jest jedno ale.
Ta twórczyni nie miała dość. Klasyczny Pokeball to za mało
Autorka kanału na YouTubie Kiara’s Workshop ma już za sobą wykonanie wielu Pokeballi w ich klasycznej, nazwijmy to współczesnej formie (z perspektywy gier). Zatem podczas kolejnej próby chciała zrobić coś więcej i bardziej wymagającego. Jej oczy padły na jeden ze spin-offów serii Pokemon Legends: Arceus.

Fabuła zabiera wszystkich graczy do przeszłości, aż do czasów kiedy dopiero zaczynano łąpać pokemony i powstał jeden z pierwszych Pokeballi. Jak to bywa z początkowymi fazami wynalazków tak i ten mocno się różnił od wersji z przyszłości, więc działał inaczej i w wydaniu gry może prościej, lecz kiedy przyszło do stworzenia go w rzeczywistości, rzucił wyzwania i trudności, których poprzedni Pokeball twórczyni nie przyniósł.

Jego konstrukcja jest o wiele bardziej ozdobna, przypomina mocniej szkatułkę o kształcie kuli, a po złapaniu pokemona podskakuje w górę, po czym złapanie stworka sygnalizuje nie lampką, ale dymem wychodzącym z jej wnętrza i małymi fajerwerkami. Kiara’s Workshop zatem wzięła wszystko dosłownie na warsztat i przez miesiące dopracowywała formułę, której efekt końcowy jest onieśmielająco genialny i spokojnie godzien pracy twórców całej marki.
To był naturalny, następny krok po poprzednich wersjach
Dla Kiara’s Workshop to był logiczny krok dalej, po stworzeniu pierwszej wersji Pokeballa, który wprawił ludzi w zachwyt, przyszła pora na jeszcze lepszą wersję drugą, tę już można było rzucać jak w grach i animacjach, fani domagali się w komentarzach jeszcze więcej.
Tylko, że ile można w zasadzie malować na inny kolor tę samą technologię? Dlatego wybór padł na bardziej “prymitywną wersję”, która z perspektywy twórczyni okazała się zdecydowanie bardziej wymagająca i konieczne były miesiące prób, błędów, wyszukiwań lepszych materiałów i dużo siły woli.

I nie ma się czemu dziwić! W końcu ktokolwiek kto się na moment zatrzyma i pomyśli, że musi stworzyć obiekt, który jednocześnie skacze i po chwili się zaczyna dymić… Podda się już na tym etapie, a przecież jeszcze trzeba zadbać o odpowiednią skalę i wygląd. Pokeball w wersji Arceus został też całkowicie zrobiony ręcznie.

I patrząc z większej perspektywy na całą wiedzę czekającą na YouTube’ie, można pomyśleć, że to tylko kolejny projekt, fascynujący, ale takich kont nie brakuje. Jednak Kiara’s Workshop wyróżnia się szalenie ważnym detalem. Jej projekty można kupić za nieduże pieniądze i samemu je wykonać, a proces budowy tworzy w taki sposób, aby dało się w łatwy sposób i samodzielnie naprawiać i modyfikować tworzone gadżety.

Widać to dobrze w materiale z budowy Pokeball Arceus, w którym opowiada o poprzednich wersjach z większymi elementami elektronicznymi. Te za bardzo naciskały na ścianki, czyniąc narzędzie mniej odpornym na uszkodzenia, a do tego wyglądało to nieestetycznie. Z tego powodu zaprojektowała całą wkładkę, do której idealnie pasuje każda część, tworząc od góry estetyczne wypełnienie Pokballa, a od dołu dało się nałożyć obudowę imitującą drewno.
Czytaj też: Chciałbym tam być! Fani Pokemon przeżyli coś niezwykłego w centrum Nowego Jorku
To są rzeczy, o których dzisiaj nie myślą nawet Samsung czy Apple.

