Kiedy nazywasz swój start-up Satyress albo stawiasz na poczucie humoru, albo na zrozumienie, co kieruję obecnym rynkiem. O ile dla profesjonalistów w dalszym ciągu liczy się skuteczność danych rozwiązań, tak ich medialnych może pomóc w dotarciu do liczniejszego grona odbiorców i zyskania wsparcia inwestorów. To najrozsądniejsze wytłumaczenie dla designu robota Threehalves, który i tak budziłby skojarzenia z mitologicznymi stwórzmy, więc zapewne postawiono pójść na całość.
Skoro tworzysz robota, który ma dwa metry wzrostu, to zdajesz sobie sprawę z tego, że będzie on przytłaczał swoim rozmiarem, można więc zaszaleć z ciemnym lakierem i głową niczym u fauna. Za imponującą posturą stoi jednak nie chęć straszenia robotami, a przekonanie o przydatności takiej konstrukcji w ekstremalnych warunkach.
Robot gotowy na ekstremalne warunki. Threehalves zastąpi człowieka w miejscach ryzyka
Threehalves jest reklamowany jako robot ogólnego przeznaczenia. Jego twórcy nie mają jednak (przynajmniej na razie) ambicji, by stał się on konstrukcją poruszającą się autonomicznie. Nie wiadomo, czy motywuje to obawa przed pójściem na corridę czy skomplikowana natura robotów poruszających się bez instrukcji człowieka. Tak czy inaczej, za nawigację odpowiada pilot, który zasiada przed komputerem i joystickiem. Dzięki temu za decyzje odpowiada operator.

Największą siłą robota mają być wymienne końcówki robocze. Stabilność czterech kończyn pozwala na przymocowanie do niego nie tylko wiertarki, ale I wkrętarki, klucza udarowe czy piły łańcuchowej. Platforma podłączona do konstrukcji zapewnia nie tylko zasilanie, ale I sprężone powietrze. To wszystko sprawia, że robot wygląda jeszcze bardziej niepokojąco, ale w końcu o to chodzi.
Czytaj także: Rekord w historii lotnictwa. Airbus zakończył 24-godzinny lot, jakiego jeszcze nie było
Mimo groźnego usposobienie, Threehalves zachowuje solidny system zabezpieczeń. Gest uniesione dłoni natychmiast zatrzymuje robota. Ponadto maszynę można zablokować pneumatycznym układem hamulcowym. Gdyby w nim doszło do utraty ciśnienia, całą konstrukcja natychmiast przerwie pracę. Wyrazem bezpieczeństwa jest też postawienie na cztery nogi podstawy, bowiem dwunożne roboty w przypadku braku zasilania najczęściej się przewracają. Hasło używane przez startup to “bardziej niebezpieczny, niż wygląda”.

Dlaczego zatem w ogóle postawiono na taki wygląd, a w szczególności rogi? Według twórców stoi za nimi praktyczna funkcja. Posłużą one jako ogranicznik, by robot nie wchodził do miejsc o określonej wysokości. Wszystkie ramiona, ale i tors oraz głowa można wymienić i ponownie skalibrować w kilka minut.
Faun od Satyress ma znaleźć zastosowania w miejscach, gdzie ludzie byliby narażeni na zagrożenie zdrowia i życia. Firma planuje wdrożyć go w operacjach na froncie pożarowym oraz w zaniezczyszczonych strefach przemysłowych. Plany zakładają wdrożenie konstrukcji na osuwiskach czy w poszukiwaniach na terenie gruzowisk.
Stylistyka ważniejsza od konkretów. Na razie Threehalves ma żyć w naszej wyobraźni
Jak w przypadku wielu podobnych projektów opartych na nietuzinkowym podejściu do designu, robot od Satyress nie jest jeszcze gotowym produktem. Cena, jak i dostępność, pozostają na ten moment tajemnicą. Kto wie, być może jego koszt straszy jeszcze bardziej niż wygląd?
Takie konstrukcje jak Threehalves pokazują nie tylko to, jak ważna jest promocja i budowanie wizerunku dla produktów, które teoretycznie tego nie potrzebują, wszak robot ratunkowy stanowi wartość sam w sobie. Z drugiej strony na rynku, gdzie nowości prezentowane są co najmniej co kilka tygodni, a wielu producentów walczy o uwagę, trzeba pokazać coś innego.
Czytaj także: Test Nothing Ear (3a), nareszcie słuchawki z charakterem! Tylko niestety nie dla każdego
Threehalves z pewnością się to udaje. Humanoidalne konstrukcje gromadzą największą uwagę mediów, ale to właśnie takie maszyny jak przypominający centaura robot mogą odnaleźć się tam, gdzie chcemy zastąpić ludzi. Cztery nogi i dwa ramiona pomagają stabilnie wykonywać zadania, które są dla nas trudne bądź ryzykowne. A to może być o wiele większą wartością niż możliwość tańczenia czy brania udziału w walkach robotów.

