Wygląda jednak na to, że nadchodzący Apple Watch Ultra 4 ma wreszcie ruszyć do przodu, rozwiązując problem masywnej koperty, a przy okazji dorzucić coś, czego w ekosystemie Apple’a nie widzieliśmy już od dłuższego czasu. Wrześniowa konferencja giganta z Cupertino zbliża się wielkimi krokami, a przecieki wokół flagowego zegarka przybierają na intensywności. O czym mowa tym razem?
Touch ID w przycisku akcji? Genialne rozwiązanie, choć pełne wyzwań
Zacznę najpierw od tej głośniejszej (i niestety mniej pewnej) informacji. Mówi się bowiem, że tegoroczny ultrasmartwatch Apple’a ma dostać czytnik linii papilarnych. Touch ID było przez lata domeną iPhone’ów, jednak zniknęło razem z ostatnim modelem SE. Przecieki sugerują, że moduł biometryczny mógłby trafić bezpośrednio do przycisku akcji lub przycisku bocznego, zabezpieczając wnętrze zegarka przed niepowołanymi osobami.
Na pewno ma to dużo sensu. Dzisiejsze smartwatche nie służą już jedynie do mierzenia parametrów i aktywności, a są niemalże małymi smartfonami na naszych nadgarstkach. Zabezpieczenie ich biometrią jest więc naturalnym krokiem. W dodatku będzie to również dość wygodne rozwiązanie, dodające przyciskowi akcji więcej zastosowań. Trzeba jednak zachować odrobinę dystansu – Mark Gurman z Bloomberga i redakcja MacRumors podchodzą do tej rewolucji ostrożnie.

Telefon jest urządzeniem, które nie jest zbyt narażone na ciężkie warunki atmosferyczne czy zabrudzenia, inaczej sprawa ma się ze smartwatchem, w dodatku stworzonym do ekstremalnych scenerii. Stworzenie czytnika, który działa bezbłędnie w pyle, błocie, pod wodą czy na mrozie, to potężne wyzwanie inżynieryjne i niewykluczone, że na ten konkretny bajer przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Smuklejszy profil i aż osiem czujników
Nawet jeśli Touch ID ostatecznie nie trafi do tej generacji, Ultra 4 szykuje zmiany, które będą znacznie ważniejsze. Przede wszystkim, tytanowa koperta ma wreszcie schudnąć. Zmniejszenie grubości obudowy bez utraty pancernego charakteru sprawi, że zegarek stanie się wreszcie wygodny do noszenia przez całą dobę – w tym podczas całonocnego śledzenia snu.
Drugą wielką nowością jest całkowite przeprojektowanie zestawu czujników na spodzie koperty. Zamiast dotychczasowego układu, z tyłu ma znaleźć się aż do ośmiu sensorów. Apple wyraźnie przesuwa ciężar z programowych szacunków w stronę twardych pomiarów sprzętowych, co na pewno jest bardzo potrzebne, zwłaszcza w przypadku monitorowania nadciśnienia czy treningów wysokogórskich. Im większa dokładność, tym lepiej, a do tego potrzeba więcej sensorów.
Czytaj też: G-Shock czy smartwatch? Nie musisz już rezygnować z jednego, by mieć funkcje drugiego
Pod kątem wydajności powinniśmy oczekiwać lepszego układu, który ma poprawić czas pracy na jednym ładowaniu. Niestety, Apple raczej nie zamierza zwiększyć fizycznego rozmiaru ogniwa, a ja trochę się obawiam, czy nie ulegnie ono zmniejszeniu. Odchudzenie i dodanie kolejnych sensorów drastycznie zmniejszy dostępne w środku miejsce.
Wspomniane usprawnienia zwieńczy system watchOS 27 z mądrzejszą Siri wspieraną przez Apple Intelligence oraz nowymi funkcjami śledzenia zdrowia kobiet. Można też się spodziewać, że przy okazji gigant doda też jakieś mniejsze nowości, choć na ich temat przecieki milczą.
Zmiana, na którą fani naprawdę czekali
Cóż, na pewno odchudzenie Apple Watch Ultra to coś, na co długo czekaliśmy. W ostatnich generacjach Apple niewiele ingerował w konstrukcję, skupiając się raczej na kosmetycznych poprawkach. Lepszy zestaw sensorów to również coś, obok czego nie przejdziemy obojętnie. Martwi mnie jedynie bateria, ale zapewne na poznanie jakichkolwiek szczegółów w tym temacie przyjdzie nam poczekać do premiery. Wtedy też dowiemy się, czy eksperymenty z Touch ID okazały się sukcesem (a szczerze w to wątpię), czy może ta innowacja to wciąż pieśń przyszłości.
Czytaj też: Był i się zmył. Apple dźwignęło o 50% cenę mojego ulubionego komputera w imię AI, którego nie użyję
Jeśli przecieki się potwierdzą i Apple zaprezentuje smuklejszego Ultra 4 podczas wrześniowej imprezy, dotychczasowi właściciele jedynek czy dwójek dostaną wreszcie potężny argument, by pomyśleć o przesiadce na nowszy wariant.
Źródło: Bloomberg, Demon’s Tech
