Jedynym i to dość zaskakującym wyjątkiem, w którym można było bez przeszkód cieszyć się zaletami tego formatu, pozostawało Safari, przeglądarka Apple’a. Gigant z Cupertino wdrożył natywną obsługę JPEG XL w swojej przeglądarce jeszcze w 2023 roku, wraz ze stabilnymi wydaniami macOS Sonoma i iOS 17.
Jeden format, by rządzić wszystkimi
Posiadacze innych przeglądarek musieli z kolei zadowolić się brakiem wsparcia lub kombinowaniem w opcjach zaawansowanych. Wygląda jednak na to, że ta przedłużająca się ekskluzywność wreszcie dobiega końca. Programista Mozilli, Timothy Nikkel, oficjalnie potwierdził, że Firefox 157 przyniesie domyślną, stabilną obsługę JPEG XL dla wszystkich użytkowników bez konieczności przestawiania jakichkolwiek przełączników.
Żeby zrozumieć, dlaczego wokół tego wydarzenia jest tyle szumu, warto przyjrzeć się samym możliwościom JPEG XL. To format zaprojektowany od podstaw z myślą o całkowitym zastąpieniu niemal każdego dotychczasowego pliku graficznego w sieci. Jego największą zaletą jest bezstratna rekompresja istniejących już plików .jpeg do formatu .jxl, co pozwala w ułamku sekundy zmienić jego rozmiar na serwerze o około 20% bez absolutnie żadnej utraty jakości.
Czytaj też: Touch ID i kuracja odchudzająca. Apple Watch Ultra 4 może mocno zaskoczyć
Co więcej – i czego nie potrafi ani WebP, ani AVIF – w razie potrzeby z pliku .jxl możemy w 100% odtworzyć pierwotny, identyczny co do bajta plik JPEG. Poza tym format deklasuje konkurencję w niemal każdej kategorii, zarówno jeśli chodzi o jakość, lepsze upakowanie danych, lepszą paletę barw w GIF-ach i płynność kompresji. Same zalety.
Google najpierw wyrzucił go do kosza, teraz do niego wraca
Oczywiście, to nie tak, że od czasu wdrożenia JPEG XL nikt oprócz Apple’a niczego z tym nie robił. Historia wdrażania tego formatu w przeglądarkach przypomina nieco telenowelę. Kilka lat temu Google mocno z nim eksperymentował w silniku Chromium, po czym na przełomie 2022 i 2023 roku podjął kontrowersyjną decyzję o całkowitym usunięciu z niego kodu odpowiedzialnego za dekodowanie JXL. Tłumaczono to wówczas „brakiem wystarczającego zainteresowania ze strony ekosystemu”, co wywołało sporą falę oburzenia wśród twórców i inżynierów zajmujących się wydajnością sieci.
Czytaj też: Samsung szykuje prawdziwą bombę. Ekran w Galaxy S27 Ultra może sam się naprawiać
Na szczęście rynek nie lubi próżni. Widząc konsekwentną obecność formatu w Safari oraz rosnące wsparcie w oprogramowaniu graficznym, gigant z Mountain View postanowił zmienić zdanie. W nowszych wydaniach Chrome zaczęły pojawiać się eksperymentalne flagi pozwalające włączyć dekodowanie JPEG XL, wykorzystujące napisaną w języku Rust, bezpieczną pamięciowo bibliotekę jxl-rs.
Firefox wchodzi do gry i to na wypasie
Mozilla poszła zresztą dokładnie tą samą drogą. W aktualnych wersjach testowych wsparcie dla formatu można było wywołać ręcznie (poprzez przełącznik w about:config), ale nadchodząca wersja 157 wdroży tę funkcję natywnie dla każdego użytkownika pobierającego przeglądarkę.
Czytaj też: POCO znowu podnosi poprzeczkę w budżetowej półce. Ten model zostanie z Tobą na lata
Co ciekawe, inżynierowie Mozilli wycisnęli z biblioteki jxl-rs 0.6.0 coś więcej niż tylko podstawową obsługę. Dzięki odblokowaniu wielowątkowego dekodowania na komputerach stacjonarnych, Firefox ma renderować obrazy w formacie JPEG XL jeszcze sprawniej niż dotychczasowy lider, czyli desktopowe Safari. Co prawda większość użytkowników raczej nie zauważy tu widocznej różnicy, ale twórcy i specjaliści już tak. Mimo tego to dobra wiadomość. JPEG XL po latach rynkowych przepychanek dostanie szansę, by stać się nowym, uniwersalnym standardem internetu. Nareszcie.
Źródło: Mozilla
