Ten problem znika wraz z najnowszą aktualizacją od Google, które rozpoczęło oficjalny proces udostępniania nowej funkcji w aplikacji Find Hub przeznaczonej dla smartwatchy z systemem Wear OS. Trafia tam nowa zakładka o nazwie Find people, ale jej główne zadanie wcale nie polega na śledzeniu innych, lecz na dyskretnym i wysoce bezobsługowym udostępnianiu naszej własnej lokalizacji na zewnątrz.
Cichy opiekun na nadgarstku, ale z pełną kontrolą prywatności
Cała funkcja została przemyślana tak, aby nie obciążać małego ekranu smartwatcha niepotrzebną skomplikowaną obsługą. Samą konfigurację i wybór osób, którym ufamy, przeprowadzamy jednorazowo na smartfonie. Po włączeniu udostępniania na zegarku pojawia się czytelna lista kontaktów z sekcji „Can see your location” wraz z dokładnym czasem trwania sesji. Jeśli posiadasz model z łącznością LTE i postanowisz zostawić telefon na szafce w przedpokoju, zegarek automatycznie przejmie zadanie i wykorzysta własny moduł GPS, by bliscy cały czas widzieli Twoje aktualne położenie na mapie.

To właśnie dlatego interfejs na Wear OS jest tak celowo uproszczony i pozbawiony zbędnych bajerów. Google nie próbuje upychać na małej tarczy miniaturowej, trudnej w nawigacji mapy do wzajemnego tropienia się w tłumie. Zamiast tego koncentruje się na tym, co najważniejsze – nieprzerwanym wysyłaniu sygnału do wybranych członków rodziny, gdy jesteśmy w ruchu.
Z poziomu zegarka otrzymujemy też dedykowany przełącznik ochrony prywatności, który pozwala jednym kliknięciem całkowicie wstrzymać dzielenie się położeniem w aplikacjach Google, dając nam pełne poczucie kontroli nad własnymi danymi.

Jest co prawda pewien niedosyt, bo funkcja nie działa dwukierunkowo i nie pozwala podglądać na tarczy, gdzie w danym momencie znajduje się druga osoba. Mimo wszystko wielu osobom na pewno się to przyda, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z kimś starszym, dzieckiem albo kimś, kto wychodzi na spacery bez telefonu. W ten sposób mamy pewność, że wszystko gra i nie ma długich przestojów, które mogą oznaczać jakieś nieplanowane wypadki. A jeśli będzie trzeba sprawdzić dokładną lokalizację, wtedy wystarczy sięgnąć po telefon.
To bardzo pragmatyczne podejście. Tarcza zegarka nie pokaże nam mapy tak, by odczyt był wygodny i zrozumiały. Próba nawigowania na maleńkim ekranie podczas intensywnego biegu mijałaby się z celem, natomiast pasywne wysyłanie sygnału ratunkowego lub lokalizacyjnego działa po prostu w tle, nie angażując naszej uwagi.
Żródło: 9to5Google
