Osoby oczekujące całkowitego przewrotu stylistycznego już podczas nadchodzącego wydarzenia powinny jednak uzbroić się w odrobinę cierpliwości. Z ustaleń Marka Gurmana z Bloomberga wynika, że tegoroczne debiuty zaoferują raczej stonowane, przemyślane ulepszenia dotychczasowej formuły. Pod maską Series 12 oraz Ultra 4 nie zabraknie wprawdzie usprawnień wydajnościowych czy lepszych sensorów, ale prawdziwa rewolucja w projekcie to wciąż pieśń przyszłości.
Apple zainspiruje się markami Oura oraz Whoop
Najciekawsze zmiany szykują się w dziedzinie monitorowania zdrowia i codziennego samopoczucia. Nowe modele zegarków mają otrzymać ulepszony czujnik tętna zdolny do ciągłego zbierania danych przez całą dobę, a nie tylko wtedy, gdy algorytm wykryje wzmożoną aktywność fizyczną lub trening. Pozwoli to na stworzenie niezwykle precyzyjnego profilu biometrycznego użytkownika.
Równolegle rozwijana jest aplikacja Apple Health, która ma przejść gruntowną przebudowę, by móc to wszystko ogarnąć. Nowy interfejs zaoferuje znacznie szerszy wachlarz wskaźników związanych z ogólnym dobrostanem organizmu, bezpośrednio nawiązując do rozwiązań znanych z niezwykle popularnych pierścieni Oura czy opasek Whoop. Apple zdaje sobie sprawę, że współcześni użytkownicy szukają głębszej analizy regeneracji, snu i poziomu stresu, a nie tylko prostego licznika spalonych kalorii.
Czytaj też: Niezawodna klasyka z zasilaniem słonecznym. Citizen debiutuje z nową serią zegarków
Ciekawi mnie tylko kwestia zasilania. Na razie plotki nie wspominają o powiększaniu ogniw, a dobrze wiemy, że Apple Watch nie są znane z bicia rekordów w czasie pracy na jednym ładowaniu. Sensory, które będą działać przez całą dobę przyczynią się z pewnością do szybszego rozładowywania ogniw. Mam więc nadzieję, że Apple coś z tym zrobi, a nie skaże nas na ciągłe uzależnienie od ładowarki.
Ceramiczne wykończenie zaliczy wielki powrót
W przypadku Apple Watch Series 12 inżynierowie z Cupertino mocno eksperymentują z wykończeniem obudowy. Przecieki wskazują, że firma przeprowadziła intensywne testy ceramicznych kopert w wersjach białej oraz ciemnoszarej, co z pewnością ucieszy fanów dawnych, limitowanych edycji, bo ostatni raz ceramikę u Apple’a widzieliśmy jeszcze w 2019 roku. Trwają również prace nad zupełnie nową paletą kolorystyczną pasków oraz zmodyfikowanymi mechanizmami ich mocowania, choć niestety nie ma tu na razie zbyt wielu szczegółów.

Mimo że Apple Watch nieustannie dzierży tytuł najlepiej sprzedającego się smartwacha na świecie, amerykański gigant czuje na plecach oddech konkurencji. Urządzenia od Samsunga i Google stawiają coraz wyższą poprzeczkę, a konstrukcja zegarków z logo nadgryzionego jabłka nie przechodziła wizualnej rewolucji od dłuższego czasu. Co prawda to wciąż nie stanie się w tym roku, ale podobno kolejne generacje zmienią się nie do poznania.
Bezramkowe ekrany, okrągłe tarcze i inteligentne pierścienie
Jak to zwykle bywa, raporty zahaczają też o dalsze plany firmy, a te są całkiem rozbudowane w segmencie wearables. Mówi się, że firma z Cupertino nie zamierza ograniczać się wyłącznie do klasycznej formy prostopadłościennego zegarka. Inżynierowie wykazują ogromne zainteresowanie rosnącym rynkiem bezekranowych opasek fitness oraz inteligentnych pierścieni, prowadząc już wewnętrzne testy takich rozwiązań.
Czytaj też: Skoro Samsung już to ma, Xiaomi też chce. Świetna funkcja zawita do chińskich flagowców
Co ciekawe, w laboratoriach Apple powstały również prototypy zegarków wyposażonych w okrągłe wyświetlacze oraz koncepcje modeli pozycjonowanych jeszcze wyżej niż dotychczasowe warianty Ultra czy ekskluzywne edycje Hermès. Trudno jednak powiedzieć, co to miałyby być za urządzenia, ale pewne jest, że będą absurdalnie drogie.
Tymczasem pozostaje nam czekać na wrześniową premierę Series 12 i Ultra 4. Znów czeka nas przemyślana ewolucja, która może i nie będzie jakoś bardzo ekscytująca, ale na pewno solidna, jak na Apple’a przystało.
Źródło: Bloomberg
