Najnowszy wpis Ploopy, w którym prezentują zaktualizowany design Adepta, A+, to czysta przyjemność. Przywraca bowiem trochę ducha dawnych, małych komputerowych projektów, które były serwowane od ludzi siedzących w temacie, dla innych ludzi również żyjących w tym temacie. Pokazują także ludzką stronę wdzięczności społeczności skupionej wokół ich produktu, co w czasach AI i monopolu Big Techu jest mile widzianym akcentem.
Ploopy aktualizuje swój uwielbiany trackball. Potrafi jeszcze więcej i wszystko bez dodatkowego oprogramowania
W skrócie, Adept to trackball stworzony przez niewielkie studio w 100% open-source z Kanady. został ciepło przyjęty przez środowiska pecetowych majsterkowiczów od QMK, przez druk 3D po niecodzienne użycia na wskroś całego środowiska programistycznego. Sprzedają tę myszkę nawet w formie nieposkładanej, aby moderzy mogli z nią zrobić, co zapragną. W duchu oldschoolowego środowiska komputerowego udostępniają nawet poradniki lutowania oraz modowania.

Tworząc pierwszą wersję, wiedzieli, że nie powiedzieli ostatniego słowa, przygotowując sobie w projekcie miejsca na poprawki. Produkt trzeba było wydać i przede wszystkim zarobić na jego dalszy rozwój, więc przyjęto podejście dalekosiężne. Zaskakują rosnąca społeczność użytkowników trackballa Ploopy, sprawiła, że te niedomknięte końce zdążono wykorzystać nim w ogóle powstała nowa wersja. Dzięki temu premiera A+ jest bardziej osobista i odpowiada bezpośrednio na potrzeby najbardziej zainteresowanych.

Jest bardziej przemyślanie, z klasą, trochę retro i wygląda jeszcze lepiej niż poprzednio. I dobra wiadomość dla leworęcznych, pomimo zmian, to jest wciąż urządzenie dla każdego.
Moc nowości w nowej wersji trackballa Ploopy
Patrząc na wygląd Ploopy, widać teraz jak na dłoni, że poprzednia wersja była zaledwie pierwszym krokiem. W A+ doszły dwa nowe przyciski, które są jednocześnie ukrytymi trackpadami (funkcja została dodana ze względu na wysoką popularność innego urządzenia Ploopy), płytka w sercu urządzenia od początku przewidywała dla nich miejsce. Zaś wcześniej niewykorzystywane wgłębienia u podstawy Adepta, stały się teraz punktem łączącym z podstawką dla nadgarstka, którą można swobodnie odpinać.

Dzięki dodaniu kolejnych przycisków pojawiła się opcja używania pełnej palety gestów. Warto pamiętać, że ten trackball kompletnie nie potrzebuje zewnętrznego programu, gdyż jego personalizację można skonfigurować bezpośrednio na nim. Obecnie po wciśnięciu lewego z okrągłych przycisków, uruchamia wykrywanie gestów, które polegają na prostym przesunięciu kuli w jedną z 8 stron. Domyślnie są ustawione wycinanie, kopiowanie i wklejanie, a także zmiana ekranów oraz kontrolowanie odtwarzania multimediów.
Kolejną istotną zmianą, zainspirowaną bezpośrednio ze środowiska QMK, jest przełączanie warstw. Do tego się używa prawego z nowych przycisków, dzięki czemu będzie można przełączyć trackball na tryb dla leworęcznych, moduł ze zwiększoną precyzją, zmianę podświetlenia i wiele innych funkcji, wciąż z opcją przeprogramowywania bezpośrednio na myszce. Wstępną konfigurację twórcy umieścili również na swoim blogu i zapewne znajduje się w pudełku z urządzeniem.

Co ważne, przemyślano to tak, aby właściwy kolor LED mógł zostać ustawiony pod konkretną warstwę, żeby przy pomocy światła, użytkownik miał zawsze jasny – żart powstał nieintencjonalnie – sygnał w jakim trybie jest trackball.
Cena i dostępność
Powraca za to z poprzedniego modelu czujnik o wysokiej częstotliwości 1000 Hz Pixart PMW-3360, który w tego typu urządzenia jest niezbędny. Już wystarczy, że pewnie pierwsze zderzenie z trackballem jest dosyć wstrząsające. Niezmiennie jest to też w 100% open-source’owy projekt i wszystkie dane o designie i firmware są po prostu dostępne na GitHubie twórców.
Czytaj też: Test XPPen Pilot Pro, czyli kiedy myszka i klawiatura to za mało
Na tę chwilę w sklepie Ploopy już brakuje dostępnych modeli, które według informacji podanej pierwotnie przez studio na Reddicie, powstały w bardzo ograniczonej ilości. Biorąc jednak pod uwagę zaanagażowanie twórców, pewnie wszystko zostanie szybko uzupełnione, a w najgorszym razie majsterkowicze mogą samodzielnie zbudować to urządzenie. Cena w stosunku do oryginału podskoczy niewiele, z 89 dolarów kanadyjskich na 99, co w naszej walucie daje około 266 złotych.

Co jest kolejną dobrą wiadomością, bo nawet z przesyłką, ten trackball pewnie wciąż będzie tańszy niż przeciętna myszka Logitech, a przy tym nie uzależnia od fatalnie (nie)działającego programu wypełnionego reklamami.

