Chcesz DLSS 5 w każdej grze? NVIDIA mówi nie, a moderzy tak

Być może widzieliście ostatnio w mediach społecznościowych gry, których grafika wzbija się na kolejny poziom dzięki implementacji DLSS 5. To nie inicjatywa NVIDII, a moderów, którzy wyciągnieli z plików gier odpowiednie informacje i stworzyli na ich bazie narzędzie, które może całkowicie odmienić wygląd niektórych gier. Nie zawsze na lepsze, ale zawsze z ciekawym efektem końcowym.
DLSS 5 Swapper
DLSS 5 Swapper

Trzeba przyznać, że gdy NVIDIA zaprezentowała nową technikę DLSS, zrobiła to od najgorszej strony. Zamiast prezentacji o przekraczaniu możliwości projektowania oświetlenia, gry cieni i podbijania realistyczności gier, dostaliśmy agresywną modyfikację wizji twórców gier, która pogrzebywała kierunek artystyczny na rzecz drastycznej zmiany wyglądu popularnych postaci. Zapewnienia o pełnej kontroli twórców nad mocą działania narzędzia to za mało w sytuacji, gdy Grace z Resident Evil: Requiem zaczęła przypominać fotomodelkę po kuracji photoshopowej.

Od tego czasu zmieniło się sporo. Materiały, które prezentowały technologię, wymagały pracy dwóch kart RTX 5090 dla osiągnięcia efektu. Przed premierą techniki 3 września udało się okiełznać 3-Guided Neural Rendering tak, by działało na kartach z serii RTX50, co według producenta przełożyło się na 5-krotny wzrost wydajności w pół roku. Jednocześnie firma potwierdziła, że uruchomienie DLSS 5 obniża osiągi od 50 do 60% względem wyłączonej techniki.

Czytaj także: NVIDIA nie chciała, żebyś to widział. Odkryli, jak wygląda DLSS 5.0 w nowej grze

Pierwszą grą, w której znajdziemy dostęp do techniki, jest NBA 2K27. To jednak za mało dla moderów, którzy w nowej technice dostrzegli szansę na odmianę oblicza gier niekoniecznie wspieranych przez NVIDIĘ.

NVIDIA się nie zgodziła, ale moderzy zrobili swoje. DLSS 5 Swapper robi furorę w sieci

NVIDIA ogłosiła, że technika DLSS 5 będzie stopniowo docierała do kolejnych gier. Firma nie potwierdziła przy tym pracy nad narzędziem, które mogłoby poszerzyć dostępność także dla starych gier. To decyzja o tyle zaskakująca, że przed laty NVIDIA przygotowała już RTX Remix, czyli platformę, która dawała starszym grom szansę na wykorzystanie nowej metody generowania oświetlenia. Być może takie narzędzie to kwestia czasu, ale moderzy nie będą na nie czekać.

DLSS 5 Swapper powstał jako narzędzie open source, które można uruchomić przy dowolnej grze. Narzędzie to w wersji 2.1.1 dodaje pełną ścieżkę DLSS5-Feeder dla gier 64-bitowych. Obecnie ten sposób działa z bibliotekami DirextX 11, DirectX 12, Vulkan oraz OpenGL. Wszystko w oparciu o zasoby, które wyciekły jeszcze przed premierą gry, a które użytkownicy dopasowują do coraz większej liczby tytułów. Jedyne, czego potrzeba do sukcesu, to informacji motion-vector, przekazującej szczegóły tego, jak piksel lub blok pikseli przemieścił się z jednej klatki wideo do drugiej.

DLSS 5 Swapper
DLSS 5 Swapper

Zasięg gier objętych tymi technikami sięga jednak jeszcze dalej dzięki dodaniu profili kompatybilności z emulatorami. Teraz także tytuły z DuckStation, PCSX2, Dolphin, PPSSPP, Xenia, Cemu, RPCS3, Ryujinx, shadPS4, Vita3K, RetroArch i kilku innych emulatorów mogą zyskać nowy wygląd. Ponadto autorzy projektu zapewniają o wsparciu dla kart GeForce z serii RTX 20, RTX 30 i RTX 40 przez nvngx_dlssnr.dll. W obliczu tego, że NVIDIA może uważać DLSS 5 za argument do kupna najnowszych kart, nie spodziewałbym się wsparcia ze strony producenta dla starszych kart.

Jak wypada DLSS 5? Pewne gry niszczy, ale inne przybliża do fotorealizmu

NVIDIA Research Labs przyznało, że DLSS 5 nie powstał z myślą o grach z wyraźnym kierunkiem artystycznym, a raczej dla tych, które celują w fotorealizm. Podkreśla przy tym, że ta technika ma na celu komponowanie się z rasteryzacją, śledzeniem promieni i ścieżek, nie zaś zastępowanie ich.

To nie powstrzymuje internautów przed uruchamianiem technik DLSS 5 na grach o bardzo różnych stylach graficznych. Ponadto nie dość, że DLSS 5 można włączyć dla starszych gier, to można go także nakładać na włączoną już modyfikację, tworząc zwielokrotniony efekt przetwarzania przez sztuczną inteligencję. Im dalej w las, tym gorzej, a przy kolejnych iteracjach rezultat oddala się od grywalności oraz przechodzi przez hiperrealizm do nieudanych halucynacji.

Jeżeli jednak nie przesadzić z namnażaniem efektu, pojawiają się zwycięzcy takiego zestawienia. To gry, które od początku stawiają na przynajmniej znaczny stopień fotorealizmu: tytuły sportowe oraz wyścigi, a także niektóre tytuły fabularne dla pojedynczego gracza.

Dlaczego tak to wygląda? DLSS 5 wykorzystuje nie tylko materiały z gier, ale i realistyczne wideo. To, siłą rzeczy, jest fotorealistyczne. Na bazie tego powstaje więc matryca, której zadaniem jest udawanie rzeczywistości i tytuły, które opierają się na dużej ilości informacji motion-vector, mogą na tym skorzystać mocniej.

Włączenie takich technik unaocznia jednak dysproporcję, przez którą część tytułów wpada w dolinę niesamowitości. Bardzo realistyczne cieniowanie nie zawsze wygląda dobrze z animacjami ruchu czy mimiki twarzy, które nie są aż tak zaawansowane. W moim przypadku to odczucie wynika także z przyzwyczajenia do pewnego wyglądu gier, ale także i z wyczulenia na stylistykę AI. Ponadto czasem ten efekt zakrawa o przesadę, a także cierpi na problemy związane ze zmianą wyrazistych twarzy na uśredniony obraz. Pozostaje wierzyć, że w przyszłych tytułach twórcy faktycznie dostaną pełną kontrolę nad narzędziami.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor