W Chinach kolejne turbiny wiatrowe rosną do absurdalnych rozmiarów, powstają gigantyczne elektrownie słoneczne, rozbudowywane są sieci przesyłowe, a rzeki stają się elementami ogromnych systemów energetycznych. Pisałem już o tym przy chińskiej megatamie na Brahmaputrze i mam wrażenie, że każde kolejne takie przedsięwzięcie przesuwa granicę między “wielką inwestycją” a projektem o znacznie większej skali.
Najwyższa zapora świata już produkuje prąd
Tym razem chodzi o elektrownię wodną Shuangjiangkou na rzece Dadu w chińskiej prowincji Syczuan. 31 sierpnia został zakończony 72-godzinny ruch próbny trzeciego generatora, co oznacza uruchomienie wszystkich trzech jednostek przewidzianych dla pierwszego etapu inwestycji. Od czerwca, kiedy do sieci podłączono pierwszy generator, elektrownia zdążyła dostarczyć około 500 mln kWh energii.
Czytaj też: Chiny znalazły drugie życie dla plastiku. Teraz napędzi samoloty jako paliwo SAF
Sama zapora ma docelowo osiągnąć aż 315 metrów wysokości. Dla porównania jej korona znajdzie się wyżej niż szczyt pierwotnej, 300-metrowej metalowej konstrukcji Wieży Eiffla. Warto jednak zaznaczyć, że dzisiejsza Wieża Eiffla mierzy 330 metrów… tyle że z dodanymi później antenami. Jeszcze ciekawsze jest to, że sam chiński gigant nie został nawet ukończony w pełnej wysokości. W lipcu 2026 roku chińskie źródła informowały, że nasyp osiągnął około 260 metrów i brakujące 55 metrów ma zostać wykonane do 2027 roku.

Elektrownia może więc pracować, zanim inżynierowie postawią ostatnią symboliczną “łopatę ziemi” na szczycie całej konstrukcji. Zresztą nie jest to byle typowa betonowa ściana. Shuangjiangkou jest gigantyczną zaporą narzutową z rdzeniem uszczelniającym. Do jej budowy potrzeba ponad 46 mln m³ materiału, więc określanie jej mianem sztucznej góry nie jest szczególną przesadą.
Cztery turbiny po 500 MW pokazują prawdziwy sens tego kolosa
Finalnie wewnątrz systemu mają pracować cztery turbiny Francisa o mocy 500 MW każda, co stanowi poziom porównywalny z łącznie 2 GW mocy zainstalowanej. Jest to poziom porównywalny z dużą elektrownią konwencjonalną. W praktyce już po uruchomieniu czwartego generatora Shuangjiangkou ma produkować średnio około 7,7 mld kWh energii rocznie. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że wpływ zapory nie kończy się na jej własnych generatorach. Regulowanie przepływu Dadu ma zwiększyć produkcję elektrowni położonych dalej w dół rzeki o kolejne około 6,6 mld kWh rocznie.
Czytaj też: Fotowoltaika bez szkła i ramy. SolarWindow zrobiło z panelu fotowoltaicznego wielką naklejkę
Zapora nie jest więc w tym układzie tylko generatorem. Jej zbiornik mieści około 2,9 mld m³ wody i może działać jak gigantyczny regulator całego systemu energetycznego. Kiedy fotowoltaika i wiatr dostarczają dużo energii, przepływ można ograniczyć. Kiedy produkcja z nich spada albo zapotrzebowanie rośnie, hydroelektrownia może odpowiedzieć znacznie szybciej niż klasyczny blok cieplny. W świecie zdominowanym coraz bardziej przez niestabilne źródła odnawialne właśnie ta możliwość sterowania produkcją może okazać się arcyważna.
Chiny nie budują pojedynczych rekordów. Budują cały system
Shuangjiangkou wygląda jeszcze bardziej imponująco po zestawieniu jej z chińską skalą hydroenergetyki. Tylko w pierwszej połowie 2026 roku do sieci zostało tam podłączone 6,03 GW nowych mocy wodnych, z czego około połowę stanowiły klasyczne hydroelektrownie, a połowę elektrownie szczytowo-pompowe. Łączna moc chińskiej hydroenergetyki osiągnęła już 454 GW.

Nie jest więc tak, że Chińczycy zbudowali rekordową zaporę wyłącznie po to, żeby móc pochwalić się czymś kolejnym “największym na świecie”. Shuangjiangkou jest elementem znacznie większej układanki, w której fotowoltaika, wiatr, hydroenergetyka, magazyny energii i potężne linie przesyłowe mają ze sobą współpracować, co oczywiście nie sprawia, że wielkie tamy stają się automatycznie rozwiązaniem idealnym.
Czytaj też: Przez dekady nie potrafili tego dobrze zrobić. Teraz wystarczyło 5 minut do sukcesu
Już wcześniej pisałem, dlaczego zapory wodne są energetycznym mieczem obosiecznym. Zmieniają przepływy rzek, transport osadów, ekosystemy i lokalne warunki hydrologiczne. Im większa ingerencja, tym większy rachunek środowiskowy, który trudno sprowadzić wyłącznie do liczby “czystych kilowatogodzin”. Mimo tego Shuangjiangkou trudno mi traktować wyłącznie jako kolejny rekord, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu budowla wysokości około stu pięter, utrzymująca prawie 3 mld m³ wody i jednocześnie sterująca pracą całego łańcucha elektrowni brzmiałaby nierealnie, a dziś trzy jej turbiny już się kręcą.
Źródła: People’s Daily, CHN Energy, National Energy Administration

