Clicks Communicator to urządzenie stworzone z myślą o osobach szukających powrotu do fizycznych przycisków, ale bez konieczności rezygnowania z nowoczesnych funkcji cyfrowego świata. Jeśli podoba wam się ten pomysł i czekacie na taki model, to wiemy już, kiedy zadebiutuje. A przy okazji ujawnienia daty premiery, producent zdradził też kilka niespodzianek, jakie przygotował w specyfikacji swojego urządzenia.
Więcej ulepszeń, ale bez dopłat
Proces tworzenia smartfona, nawet któregoś z kolei, trwa wiele miesięcy, więc raczej nie zdarza się, by producenci dokładali coś do specyfikacji tuz przed premierą. Zwykle takie zmiany wiążą się co najwyżej z eliminacją błędów lub usterek, niż z chęcią zaoferowania czegoś więcej. A nawet jeśli ktoś się na to decyduje, to lepsze parametry ciągną za sobą wzrost ceny. Jest to szczególnie widoczne właśnie teraz, gdy na rynku trwa kryzys pamięci, a ceny podzespołów szybują w górę.
Tymczasem Clicks postanowiło zaszaleć, bo nie tylko poprawił dwa kluczowe parametry, ale przede wszystkim nie zażąda od klientów, którzy już dokonali zakupu, ani grosza więcej. Co więc ulepszono? Przede wszystkim pamięć RAM i tu chyba jestem najbardziej zaskoczona, w końcu mamy kryzys pamięciowy. W pierwotnych założeniach urządzenie miało zaoferować 8 GB pamięci operacyjnej, ostatecznie jednak dostanie 12 GB. Dodatkowe 4 GB RAM-u dadzą ogromny zapas mocy przy wielozadaniowości, płynnym przełączaniu się między wieloma aplikacjami w tle czy pracy na skrótach klawiszowych.
Drugim obszarem jest bateria. Pojemność ogniwa została podniesiona o 350 mAh (z początkowych 4 000 mAh), osiągając 4350 mAh. Jeśli chodzi o zasilanie, każde ulepszenie jest mile widziane. Przy okazji producent zdradził, że bateria ma zachować pełną sprawność przez minimum 800 cykli. Nie jest to zbyt dużo, bo daje nam nieco ponad dwa lata przy codziennym ładowaniu, jednak wydaje mi się, że Clicks Communicator raczej nie będzie wymagał uzupełniania energii każdego dnia, bo jego celem jest właśnie zmniejszenie czasu, jaki spędzamy przed ekranem.
Czytaj też: Nowa Nubia to przede wszystkim AI. Tylko co tu robią dwa czytniki linii papilarnych?
Wydłużono również oficjalny okres wsparcia oprogramowania. Clicks Communicator wystartuje od razu z preinstalowanym, najnowszym systemem Android 17, otrzymując obietnicę trzech dużych aktualizacji OS oraz pięciu lat dostarczania poprawek bezpieczeństwa. To całkiem przyzwoita gwarancja. Nie najwyższa, ale pozwalająca korzystać z urządzenia przez lata.
Nowoczesny smartfon z duszą klasyka
Mimo że Clicks Communicator mocno czerpie z estetyki retro, pod maską kryje w pełni współczesne komponenty. Front urządzenia zdobi wyrazisty, kompaktowy wyświetlacz AMOLED o przekątnej 4,03 cala, pod którym umieszczono doskonale wyprofilowaną, pełną klawiaturę QWERTY. Zespół inżynierów zadbał również o nowoczesne standardy bezprzewodowe – obudowa wspiera ładowanie indukcyjne w standardzie Qi2 i jest w pełni kompatybilna z akcesoriami MagSafe.

Po stronie aparatów mamy jednostkę główną 50 Mpix oraz kamerkę do selfie 24 Mpix. Z dodatkowych informacji warto wspomnieć, że do dyspozycji będziemy mieli 256 GB pamięci wewnętrznej, ale jeśli to dla kogoś za mało, Clicks dodał możliwość rozbudowy za pomocą karty microSD o dodatkowe, potężne 2 TB.
Czytaj też: Rachunek za nieuwagę rośnie. Wymiana baterii w iPhonie 18 Pro to drogi interes
Firma nawiązała także oficjalną współpracę ze znaną marką Dbrand, przygotowując dedykowane akcesoria ochronne. Klienci mogą dokupić minimalistyczne etui MNML zintegrowane kolorystycznie z obudową w cenie 39 dolarów oraz przypinaną szybkę ochronną Prism Screen Protector za 34,95 dolara.
Ile kosztuje ta retro nowoczesność?
Wysyłka pierwszych zamówionych egzemplarzy Clicks Communicator rozpocznie się już w grudniu 2026 roku, a osoby, które zdecydowały się na zakup we wczesnym etapie przedsprzedaży, zgarną ulepszony wariant bez żadnych dodatkowych opłat.

Obecnie smartfon można zarezerwować na oficjalnej stronie producenta w wersjach kolorystycznych Smoke, Onyx oraz Clover w promocyjnej cenie 499 dolarów (około 1900 złotych). Warto jednak się pospieszyć, ponieważ od 1 października cena przedsprzedażowa wzrośnie do docelowych 649 dolarów (około 2470 złotych), różnica będzie więc znaczna, więc lepiej nie czekać.
Źródło: Clicks
