Czy kogoś jednak zdziwi fakt, że Samsung już szykuje na to odpowiedź i zamierza mocno ulepszyć swoją autorską technologię prywatyzacji ekranu w nadchodzącym modelu Galaxy S27 Ultra, czerpiąc bezpośrednią inspirację… z rozwiązań zaprezentowanych właśnie przez Xiaomi.
Ochrona prywatności na ekranie, czyli gdzie jesteśmy dzisiaj
Żeby dobrze zrozumieć, o co toczy się ta technologiczna gra, warto przypomnieć, jak działa obecna generacja ochrony prywatności w urządzeniach Samsunga. Model Galaxy S26 Ultra został wyposażony w fizyczną technologię Flex Magic Pixel, która umożliwia sprzętowe przewężenie kątów widzenia wyświetlacza. Zamiast dokupywać naklejane, matowe folie prywatyzujące, użytkownik może z poziomu ustawień włączyć funkcję Privacy Display dla konkretnych aplikacji, powiadomień czy ekranów wpisywania kodu PIN i haseł.
System One UI 9 rozwinął tę koncepcję, wprowadzając ochronę wycinkową – między innymi dla wyskakujących powiadomień oraz małych okienek w trybie Picture-in-Picture (PiP). Jeśli zminimalizujesz bankowość do małego okienka na brzegu ekranu, system automatycznie przyciemni ten konkretny fragment, pozostawiając resztę pulpitu w pełnej jasności. Samsung nie stworzył jednak dotąd mechanizmu, który potrafiłby elastycznie i w czasie rzeczywistym chronić tylko jedną z dwóch aplikacji uruchomionych w tradycyjnym trybie podzielonego ekranu.
Xiaomi idzie o krok dalej – Smart Privacy Display
To właśnie ten słaby punkt postanowiło wykorzystać Xiaomi podczas premiery serii 18 Pro. Chiński producent zaprezentował system Smart Privacy Display, który łączy specjalną matrycę naprzemiennych pikseli o szerokim i wąskim kącie świecenia z potężnym zapleczem programowym. Zgodnie z deklaracjami producenta, jasność boczna wyświetlacza pod kątem powyżej 60 stopni spada do zaledwie 1 procenta wartości wyjściowej, sprawiając, że osoba siedząca obok nas w tramwaju czy kawiarni widzi jedynie czarną plamę.
Czytaj też: Większe bezpieczeństwo i nowe funkcje dla biegaczy. Twój Garmin stanie się lepszy
Jednak wciąż najważniejsze jest tutaj oprogramowanie. Xiaomi pozwala nakładać filtr prywatności na pływające okna, wybrane strony płatności oraz konkretne połowy ekranu w trybie split-screen. Na tym nie koniec, bo gdy użytkownik przesuwa suwak podziału i zmienia rozmiar okna chronionej aplikacji, strefa prywatności płynnie zmienia swoje wymiary na żywo, podążając za krawędzią okna.
Do tego dochodzą automatyczne wyzwalacze oparte na geolokalizacji, dedykowany przycisk AI oraz system detekcji przednią kamerą, który ostrzega użytkownika i automatycznie włącza filtr, gdy wykryje, że ktoś zagląda nam przez ramię. Jest więc tego naprawdę dużo i chociaż na razie brakuje jeszcze dokładniejszych, praktycznych testów, to i tak brzmi imponująco.
Co rzekomo szykuje Samsung dla Galaxy S27 Ultra?
Według znanego leakera Ice Universe, Samsung planuje wdrożyć w Galaxy S27 Ultra dokładnie ten sam, elastyczny system ochrony dla podzielonego ekranu, jaki zadebiutował w Xiaomi 18 Pro. Oznaczałoby to, że będziemy mogli pisać prywatne wiadomości lub przeglądać stan konta na jednej połowie ekranu z aktywną ochroną przed wścibskimi spojrzeniami, podczas gdy druga połówka – na przykład z włączoną mapą czy notatnikiem – pozostanie w pełni jasna i czytelna pod każdym kątem.
Czytaj też: Wizjonerski projekt w stylu konceptów Androida. iPhone 20 Pro może przynieść wizualną rewolucję
Warto przy tym zaznaczyć, że doniesienia te pozostają na razie w strefie niepotwierdzonych przecieków. Południowokoreański gigant oczywiście milczy na ten temat i zapewne do samej premiery nie dowiemy się niczego konkretnego. Możemy jedynie bazować na plotkach, ale te na razie są dość obiecujące.
Z tych samych przecieków wynika, że obecny panel Samsunga w S26 Ultra oferuje mocniejsze, czterokierunkowe blokowanie światła (z góry, dołu i boków), podczas gdy Xiaomi skupia się głównie na płaszczyźnie poziomej. Ceną za bardziej agresywny filtr są jednak większe przekłamania kolorów i spadek jasności przy patrzeniu pod kątem, co chiński rywal zdołał znacząco zniwelować. Pozostaje liczyć, że kolejna generacja to wyeliminuje, bo przecież ultraflagowce południowokoreańskiego giganta nastawione są przede wszystkim na możliwości fotograficzne, a tu ważne jest, byśmy dokładnie widzieli kolory.
Tak czy inaczej, wygląda na to, że Samsung wprowadził rozwiązanie, Xiaomi je ulepszyło i teraz piłka znów została odbita w stronę firmy z Korei. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy na początku przyszłego roku.
Źródło: Ice Universe
